Aktualności

Dopinanie transferów i fundamentalne zmiany w organizacji to lekarstwo, które dziś powinno być wdrażane w klubie, a nie akcje w stylu „Czy wygrywasz, czy nie”. Pomysł jest dobry, ale dziś to nie marketing jest potrzebny. Przecież środek pola miał być najsilniejszą formacją Pogoni. W przeddzień meczu z Jagielonią kartki i kontuzje pokazują, że nawet względnie szeroka kadra w tej formacji jest tak naprawdę bryndzą z nędzą.


Tragiczna runda się kończy, kto miał się obronić, skorzystać z drugiej szansy, pokazać się nowemu trenerowi, ten już to zrobił i ostatnie mecze w tym względzie raczej nie powinny mieć dużego znaczenia. Podsumowania robi się zazwyczaj po pewnym etapie, ale my nie mamy już na to czasu. Zamiast dyskutować czy spadniemy czy nie, powinniśmy mówić o tym kto przyjdzie, a kto został odstrzelony. Pierwszym pytaniem na dziś jest – czy wyciągnięto wnioski? Czy jest lista transferowa? Czy są prowadzone rozmowy? Kolejne pytanie musi dotyczyć reorganizacji w klubie. Ta być po prostu musi!

To nie tylko liczby

Kilka lat temu mogliśmy obejrzeć film Moneyball opowiadający o tym jak statystyki zmieniły profesjonalny sport w USA. Coś co za oceanem stało się standardem dobre naście lat temu, powoli zaczęło wkraczać do europejskiej piłki. Trend nie pozostał niezauważony w Szczecinie, gdzie również nawiązano współpracę z jednym z dostawców bazy liczb i analiz. To na tyle uproszczone narzędzie, że opierając się tylko na statystykach nawet amator jest w stanie wyszukać ciekawych piłkarzy, którzy mogli by uzupełnić kadrę. Przecież któż z nas nie był łowcą talentów w Sensible Soccer czy serii Championship Manager. Dodając do tego obserwację wybranych nazwisk otrzymujemy minimalne mechanizmy filtrowania na kogo warto postawić. Niestety efektywność tych działań w Szczecinie jest bardzo mizerna. Nawet jeśli klub dodatkowo wnikliwie analizuje charakter zawodników, a tak miało być w przypadku Damiana Kądziora, to zdarza się, że do transferu nie dochodzi albo, że nie jest trafiony.

Oczywiście budżet nie jest z gumy, a warto także by szansę otrzymali wychowankiwue. System jednak nie działa. Nie działa, bo brakuje pieniędzy. W dobrze zarządzanym klubie, środki z transferu Jakuba Czerwińskiego posłużyły by na przynajmniej 2-3 obiecujących graczy z I ligi. Tak by pójść za ciosem i pokazać, że nie odpuszczamy tego trendu. Czy warto? Jakub Piotrowski pokazuje, że tak . Świetne transfery z I ligi to również Jacek Góralski, czy nawet Łukasz Kosakiewicz, odstrzelony przecież w Szczecinie kilka razy. Dziś to skauci z całej Polski zjeżdżają na Skolwin bo wiedzą, że dla Pogoni pod latarnią jest najciemniej. Ale o tym wątku za chwilę.

Nie nazwisko! Umiejętności!

W jakimś stopniu skopiowaliśmy mechanizm z zachodu (Espanyol), ale nie potrafimy z niego korzystać. Selekcja nie działa nie tylko dlatego, że jest za mało pieniędzy. Nie działa bo odpowiedzialne za nie osoby nie sprawdzają się w tej funkcji. Dziś zawodowy futbol tworzą nie byli zawodnicy (Pep Guardiola to wyjątek potwierdzający regułę), ale pełni pasji, ambicji i głodni wiedzy zapaleńcy, którzy poświęcają cały wolny czas na doskonalenie i zdobywanie wiedzy. Kto to taki? To np. całe zastępy młodych Niemców, którzy najpierw tworzyli siatkę informacji dla pierwszej reprezentacji a następnie zaczęli sami trenować kluby – jak nasz obecny trener, lub wyspecjalizowali się w szkoleniu młodzieży czy skautingu. Takim przykładem jest chociażby Sven Mislintat, którego Arsenal wykupił właśnie z Borussi. Ostatnia Piłka Nożna dokonała ciekawego zestawienia. Złożyli jedenastkę sprowadzonych przez niego do BVB zawodników. Koszt ok 25 mln e. Przychód - ponad 120 mln e! I to nie wliczając pieniędzy za Dembele oraz przyszłego transferu Aubemayanga. Szok, ale jak się wie co się robi, a nie robi się po omacku, to efekty w dłuższej perspektywie zaczynają być widoczne. Kogo my sprzedaliśmy? Na kim zarobiliśmy? Sami odpowiecie.

Piszę to, by uświadomić, że klubowe legendy mogą budować wizerunek klubu, ale to nie ich intuicja robi dziś piłkę. Robi ją wiedza. Owszem mamy szefa skautingu, ale tak jak na Dolnym Śląsku sukcesów nie odniósł, tak i u nas efekt jest mierny. Niestety, ale i tu chyba źle wybraliśmy. Chyba, bo wciąż niewiele wiemy o relacjach na linii klub – skauting – menadżerowie – trenerzy. Kto miał dobre pomysły? Kto podjął złe decyzje?

Ciemność widzę

Wiem, że Prezes woli robić transfery po cichu by nie podbijać stawki. Rozumiem. Ale w myśl tej logiki dziś nikt do ligowej czerwonej latarni nie przyjdzie. Już na starcie trzeba płacić dużo większą kasę. Łatwiej było by ściągnąć tych, którymi potencjalnie byśmy się interesowali od miesięcy. To z nimi powinniśmy negocjować kontrakty od kilku tygodni. W sytuacji jaką mamy dziś, Kibic powinien wiedzieć kto może do nas dołączy, lub kto dołączy. Nie da się? W Skandynawii kończy się właśnie liga, Płock ściąga najlepszego bramkarza (wg. InStat) z Finlandii. A to tylko jemu skończył się kontrakt? O przyszłych transferach nic nie wiemy, o planach też nie. Nie ważne, że liga się jeszcze nie skończyła. Tak naprawdę by uspokoić kibiców, a dodatkowo zmobilizować szatnię wystarczyło by wypuścić do dziennikarzy plotkę – kim się interesujemy – nawet nie do końca mówiąc prawdę.

Transfer musi być celebracją, dawać radość (a dziś nadzieję) sympatykom klubu, być ostrzeżeniem dla szatni i w końcu być przemyślanym procesem biznesowym. Tego u nas nie ma. Latem mieliśmy tylko wyciąganie królików z kapelusza, bo przecież kibice i trener naciskali. Jeśli nawet transfer Hołoty częściowo wpisywałby się we wskazaną wyżej procedurę, to był niewypałem. A przecież był najlepiej przygotowany i zapowiedziany jako pierwszy! Kto go więc sprawdził go pod kątem chęci do gry i formy? To wszystko pokazuje, że w klubie nie ma najmniejszej woli współpracy lub po prostu umiejętności. Jest za to działanie po omacku, na siłę. Jak się uda, to się uda. Udało się? No to zdjęcie i na baner, w myśl zasady Brawo My! Piłkarz zamiast bronić się na boisku, zaczyna być broniony przez dział marketingu, który wygląda lepiej ale wciąż pozostawia sporo do życzenia.

Puste mam kieszenie

Nie mamy więc ludzi, którzy transfery by zrobili, nie mamy też pieniędzy. Oszczędności należy poszukać w zwolnieniu kontraktów z piłkarzami, którzy się nie sprawdzili. Z trenerem Skorżą udało się dogadać. Na dodatek ostatnio Jarosław Mroczek zapewniał, że od jakiegoś czasu nie płacimy już za błędy przeszłości. Macie świetny moment by pokazać, że to nie tylko słowa.  

Legendarny już Komitet Transferowy to najpilniejsze zadanie organizacyjne, ale tak naprawdę cała struktura klubu wymaga przebudowy. Patrząc na sukcesy juniorów i ich dalszą drogę, należy się zastanowić nad utrzymaniem drugiego zespołu. Zawsze tak będzie, że większość do pierwszego składu nie trafi. Nieliczni, którym się to udało prawie nic do drużyny nie wnoszą. Zamiast koszarować się w rezerwach i kultywować cieplarniane warunki nasi 18-19 latkowie powinni się rozjechać po regionie, po II lidze. Tam walczyć o skład, budować charakter. Nie stać nas na utrzymanie przechowalni dla kontuzjowanych i niespełnionych talentów. To niestety u nas nie działa. Ktoś się odbudował, przebił, wzmocnił? Nie wyciągnięto tego wniosku zawczasu, a teraz jest ostatni dzwonek szczególnie warty rozważenia w perspektywie jakże realnego spadku do 1 ligi. Niestety dodatkowo widzimy, że to nie 1 liga, a takie drużyny jak Świt Skolwin czy Stilon Gorzów lub Błękitni Stargard mogą być przysłowiowym zaworem bezpieczeństwa dla naszej młodzieży. Albo tam pokażą charakter, albo nie. Do widzenia, dzięki i powodzenia. Jeśli się nie uda, to Ci co rokują inteligencją i pracowitością powinni mieć perspektywę kursów trenerskich, minimalnego wsparcia, by móc się odnaleźć w życiu. Tak po ludzku im się to należy.

Zbyt mało intensywni, zbyt mało innowacyjni

Kopalnia Talentów Rasmusa Ankersena przekonuje, że talent to tylko 10-15% końcowego sukcesu. Reszta to ciężka praca. Były już trener młodzieżówki Marcin Dorna, dorzucił tu kolejny kamyczek. Ten sam trening zaaplikował Niemcom i Polakom z drużyn U14. Następnie poprosił juniorów o ocenę intensywność zajęć. Jakie były odpowiedzi? Siedzicie jeszcze? Polacy wskazali 8-9 w skali dziesięciostopniowej, Niemcy ledwie 3-4. Intensywność treningu i wykonywanej pracy to podstawa. Jeśli dodamy do tego słowa Zbigniewa Bońka, że „młody piłkarz musi mieć przede wszystkim końskie zdrowie”, to jesteśmy już blisko. Jak na tym tle prezentują się nasi?

Podobno jesienią kilku zawodników weszło do gabinetu Skorży i najmłodszy z nich powiedział – „trenerze, nie mamy sił od 60 minuty”. Miał usłyszeć tylko jedno słowo – „wyjdź”. Może i Skorża nie potrafił dotrzeć do szatni, ale o przygotowanie kondycyjne to już każdy powinien świadomie dbać we własnym zakresie. A przecież są historie fastfoodów, była też dieta bezglutenowa Sebastiana Rudola. Nie raz widywano Akę i Murę w pizzeriach i to przerwie zimowego obozu. Kto na to pozwala? Pełen rozstrzał wpadek, czyli przypadkowość, brak systemu. Jedną z pierwszych decyzji Guardioli po przeprowadzce na wyspy była zmiana nawyków żywnościowych zespołu. Każdy dostaje pudełka z jedzeniem. Na najwyższym poziomie to są te detale, które na mecie dają  przewagę. My nie musimy zrobić tak wiele.

W Szczecinie kilka lat temu zdecydowano się na grę kreatywną. Jakie są tego efekty? Przebłyski miał Dawid Kort, ale zaginął w akcji. Nasza młodzież miała grać piłkę kombinacyjną, szybką, efektowną, ale tak nie jest – chyba, że czegoś nie widzę w dyspozycji DK10, Listkowskiego, Kowalczyka. Powiedzmy to sobie wprost - szkolenie mocno kuleje. W Europie szukają na to sposobu wprowadzając w juniorach grę bez sędziów, bez bramkarzy, a nawet bez wyniku! Pozwalając dzieciakom samemu wybierać kapitanów i składy, tak by wyławiać charaktery, kształtować liderów. Czy u nas oprócz dodatkowej opieki medycznej Pogoń Future i zajęć z języka angielskiego coś w tych tematach się dzieje? Jeśli spojrzymy na efekt finalny, to większy zysk niż sprzedaż wychowanków dają składki płacone przez rodziców. Może jestem złośliwy, może się mylę. Przekonajcie mnie, że tak nie jest.

I tak na koniec, pomimo wielkiego szacunku do Dariusza Adamczuka - może już czas na zwiększenie profesjonalizmu. Szykuje nam się bardzo dobra baza, to najlepszy moment by już dziś myśleć o ściągnięciu prawdziwego eksperta w tej dziedzinie.

Panowie, tu nie chodzi o fanaberie kibica. Tu chodzi o odbudowanie wiarygodności! Czy wiecie o czym mówię? Czy dalej będziecie chować się za marketingiem i czekać na szczęście, próbując w między czasie nie obrazić kibica słowem lub czynem.

Zamiast proponowania Kibicom wspólnego śpiewania, dopinajcie transfery i zaproponujcie nam fundamentalne zmiany w organizacji klubu – tym najszybciej nas odzyskacie. Chyba, że chodzi tylko o to, by kasa się zgadzała, a wszystko pozostało po staremu. Jeśli tak chcecie działać, to na wiosnę pewnie zobaczycie prawdziwe pustki.

Autor: PodjuchyFAN
Żródło: własne
Wyświetleń: 2866

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zarejestruj się lub zaloguj tutaj.


Trwa ładowanie komentarzy...