Aktualności

Nadszedł czas na pierwszy domowy mecz Pogoni Szczecin w rundzie wiosennej. Podopieczni Kosty Runjaicia po pokonaniu Wisły Płock 3:2 liczą na to, że po raz kolejny uda im się zgarnąć pełną pulę. 


Śląsk Wrocław tydzień temu w ostatnich sekundach meczu zremisował z Lechią Gdańsk 2:2 na własnym obiekcie. Wrocławianie męczyli się z trapioną urazami Lechią i dopiero pod koniec meczu udało im sie wykorzystać indywidualne błędy przyjezdnych. Śląsk nie zaimponował szczególnie w defensywie. Gracze Vitezslava Lavicki wyglądali bardzo niepewnie w obronie, czego efektem są dwie stracone bramki. Przy obu akcjach bramkowych błędy popełnił Diego Żivulić, co wcale nie oznacza, że jego partnerzy z formacji deefensywnej zagrali lepiej. Lubambo Musonda maczał palce przy golu na 0:2 i zanotował aż 11 strart, mimo, że zszedł z boiska przed końcem meczu. Do Szczecinia nie przyjedzie podstawowy duet stoperów, Wojciech Golla-Israel Puerto. Były piłkarz Portowców zerwał więzadła przez co nie zagra do końca sezonu, a Hiszpan jest zawieszony za nadmiar żółtych kartek. W wyniku czerwonej kartki ujrzanej w poprzedniej rundzie pauzuje również Filip Marković, a Łukasz Broź podobnie jak Golla dochodzi do siebie po zerwaniu więzadeł. W Szczecinie blok obrony najprawdopodobniej stworzy kwartet Stiglec-Celeban-Żivulić-Musonda. 

Jednak mimo fali kontuzji w obozie naszych rywali nie należy ich lekceważyć. Śląsk to czwarta siła ligi, która w tabeli traci raptem 3 punkty do szczecińskiej Pogoni. Wrocławianie słyną też z bardzo dobrej gry na wyjazdach i w 10 meczach poza domem tylko 6 razy rywalom udało się pokonać Matusa Putnockyego. Pod tym względem są oni najlepsi w ekstraklasie i będący za nimi Pogoń i Cracovia stracili aż 4 bramki więcej. Dodatkowo Portowcy mają problemy z grą na własnym obiekcie. Pogoń w 10 meczach u siebie w tym sezonie aż 5 razy gubiła punkty i pod względem ilośći zdobytych oczek na własnym obiekcie jest dopiero 11.(!) w lizde. Za nami znajdują się tylko takie marki jak Wisła Kraków, ŁKS czy Korona Kielce. 

Za Dumą Pomorza jest mecz z Wisłą Płock, który mimo pozytywnego wyniku nie był najlepszy w wykonaniu naszych ulubieńców. Do 75. minuty Płoczczanie bardzo skuteczni hamowli ofensywne zapędy Portowców i dopiero bramka z rzutu karnego Srdjana Spiridonovicia otworzyła worek z bramkami. W przeciągu pięciu minut udało nam się strzelić 3 bramki i odwrócić losy meczu. Wciąż mamy wiele do poprawy zwłaszcza w ofensywie i miejmy nadzieję, że przeciwko zdziesiątkowanej defensywie przyjezdnych w końcu Pogoni uda się odblokować i pewnie zgarnąć trzy punkty. 

Największymi wygranymi starcia z Nafciarzami są Marcin Listkowski i Paweł Cibicki. Polski pomocnik dał ożywiającą zmianę i strzelił pierwszego, ale jakże ważnego gola w ekstraklasie. Gola na którego czekał aż 1715 dni (wtedy "Listek" zadebiutował w ekstraklasie). Strzelona przez niego bramka może dać mu większy komfort psychiczny na murawie i kto wie czy nie odblokuje Listkowskiego, który zapewne mecz ze Śląskiem rozpocznie od pierwszej minuty. Natomiast Cibicki maczał palce przy dwóch z trzech goli Pogoni. Najpierw wywalczył rzut karny wykorzystany przez Spiridonovicia, a następnie po świetnym podaniu Austriaka strzelił zwycięską bramkę. Zapewne to on zajmie w pierwszym składzie miejsce Davida Steca, którego zmienił w przerwie starcia z Wisłą Płock. 

- Widzieliśmy dwie różne połowy. O pierwszej nie musimy chyba mówić za dużo. Wisła pokazała agresywny futbol, zdobyła też bramkę po stałym fragmencie gry. Następnie grała bardzo wysoko i trudno było nam się przeciwwstawić. Zabrakło nam też trochę szczęścia. W tej części gry mieliśmy tylko jedną sytuację i powinniśmy o I połowie jak najszybciej zapomnieć. Za drugą część gry gratuluję mojemu zespołowi. Pokazaliśmy od poczatku inną twarz, graliśmy agresywnie i do przodu. Mimo wszystko padł drugi gol dla Wisły, to był moment, w którym zabrakło mi na chwilę słów, a wszyskto rozwijało się przeciw nam. Zastanawialiśmy się, co możemy jeszcze zmienić. Trzeba przyznać, że rezerwowi bardzo zmienili mecz i mocno pomogli nam wygrać. - mówił po meczu z Wislą Płock trener Runjaic. 

Ostatni mecz ze Śląskiem Wrocław zakończył się remisem 1:1 na stadionie we Wrocławiu. Najpierw drogę do siatki w 4. minucie Robert Pich znalazł drogę do siatki, a niespełna 20 minut poźniej fantastycznym strzałem z dystansu wynik zamknął Adam Buksa. Tamten mecz dał Śląskowi pozycję lidera ekstraklasy i wciąż mogli się szczycić mianem niepokonanych w ekstraklasie. Obecnie mimo, że Śląsk jest w innym położeniu jest to równie ważne starcie do obu ekip, jak te z początku września. Remis nikogo nie zadowoli. W przypadku wygranej Pogoń w najgorszym przypadku utrzyma stratę do Legii i Cracovii, a w najlepszym może wskoczyć nawet na fotel lidera. Natomisat Wrocławianie w przypadku wygranej zrównają się z nami punktami i wskoczą na 3. pozycję w ligowej tabeli. 

EKSTRAKLASA
Pogoń Szczecin - Śląsk Wrocław
15.02.2020, godzina 17:30
stadion im. Floriana Krygiera w Szczecinie

-----

Przedmeczowe ciekawostki od Totolotka!

POGOŃ - ŚLĄSK:

Ostatni remis w meczu wyjazdowym w lidze Śląsk zaliczył 15.09.2019
W 2 ostatnich spotkaniach ligowych rozegranych w Szczecinie kibice obejrzeli łącznie 2 gole.
Pogoń to jedyna drużyna w Ekstraklasie, która w meczach domowych nie straciła gola w pierwszej połowie po 15. minucie.

Ciekawe kursy:

Dokładny wynik 0:0 - 9,60
Poniżej 1,5 bramki w meczu - 3,07
Pogoń strzeli pierwszą bramkę w 1.połowie - 2,40

SPRAWDŹ OFERTĘ NASZEGO PARTNERA! KLIKNIJ TUTAJ!

Autor: Dawid Stelnicki
Żródło: własne
Wyświetleń: 1810

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zarejestruj się lub zaloguj tutaj.


Trwa ładowanie komentarzy...