Aktualności

Piłkarze Pogoni Szczecin nie mogą być z siebie zadowoleni po meczu w Radomiu. Zanotowali kiepski występ, a zwycięstwo, kolejny już raz, odebrał im gol strzelony przez rywali w końcówce spotkania. Co do powiedzenia mieli zawodnicy zaraz po ostatnim gwizdku?


- Nie przegraliśmy ani z Wartą, ani z Lechem, ani dziś, ale w szatni tak to odbieramy - jako porażki. To był chyba nasz najsłabszy mecz w tym sezonie. Mogliśmy na początku drugiej połowy zamknąć mecz, mieliśmy sytuacje. Wierzę, że to nas będzie wzmacniać na resztę sezonu. Jesteśmy wkurzeni, ale w sobotę jest czas na poprawę - twierdzi Piotr Parzyszek w rozmowie z oficjalnym serwisem klubu.

- Nie ważne jak się zaczyna, a jak się kończy. My kończyliśmy bardzo źle. Po raz kolejny tracimy gola tuż przed końcem. Mamy siódmą kolejkę, a trzeci raz nam się to zdarza. Jeśli chcemy poprawić wynik z poprzedniego sezonu, to nie możemy oddawać tak punktów. W moim odczuciu mecz był dość wyrównany. My mieliśmy kilka sytuacji, rywale też - mówi Michał Kucharczyk. - Jedną z rych sytuacji miałem ja i muszę to też wziąć na siebie. Gdybym strzelił, mielibyśmy 2:0 i większy komfort. Niestety, piłka zatrzymała się na bramkarzu, a my dalej mieliśmy nerwówkę. 

- Przyjdzie czas na dokładną analizę tego co się stało. Wtedy będę mądrzejszy. Teraz czas wziąć prysznic, ochłonąć i wrócić do Szczecina - mówił zaraz po meczu Dante Stipica. - Głowa jest wciąż gorąca, nie wiem co mądrego powiedzieć po takim meczu. Zostawiliśmy dzisiaj dużo zdrowia, ale nie możemy tracić bramek w ostatniej minucie. Musimy blokować strzały w takim momencie, zrobić więcej niż zrobiliśmy.

V-KOWY MŁYN - MIEJSCE DO ROZMÓW O WSZYSTKIM

Tu podaj tekst alternatywny

Autor: Daniel Trzepacz
Żródło: Pogoń Szczecin SA
Wyświetleń: 4445

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zarejestruj się lub zaloguj tutaj.


Trwa ładowanie komentarzy...