Aktualności

  • "Przegląd Sportowy": A kiedy Kosta ryknie...

...to wiedz, że coś się dzieje. W środę minęły dwa lata Runjaica na stanowisku trenera Pogoni. Sprawnie łączy role złego i dobrego policjanta - czytamy w dzisiejszym Przeglądzie Sportowym.


Uderz w stół, a piłkarze się nie odezwą. I zrozumieją, że coś jest nie tak. Bo Kosta Runjaic naprawdę łatwo się nie denerwuje. To on rządzi w szatni Pogoni i rzadko pozwala przejąć władzę emocjom. Ale gdy już jest wściekły na grę Portowców, zawodnicy nie mogą tego nie zauważyć.

– Potrafi w ten sposób z tobą pojechać, że masz ochotę się popłakać. Albo po prostu zakopać. Kiedyś tak huknął w stół, że myślałem, że połamał sobie rękę. Bałem się, że zejdzie na zawał. Kilka dni później zapytałem na treningu, czy wie, jakie ma tętno w takich sytuacjach. Odpowiedział z uśmiechem, żebym się nie martwił, ponieważ w Niemczech przy jakiejś okazji mu to mierzyli i nie przekraczało 150 uderzeń na minutę – wspomina Radosław Majewski, pomocnik Granatowo-Bordowych w sezonie 2018/19.

– Jeden z najlepszych szkoleniowców, z którymi pracowałem – dodaje po chwili pomocnik Western Sydney Wanderers FC.

W środę minęły dwa lata od rozpoczęcia pracy Runjaica w Pogoni. Majewski nie jest odosobniony w swojej opinii, większość piłkarzy ma taką samą. Nawet jeśli byli rezerwowymi i już ich nie ma w klubie. Wielu z nich utrzymuje kontakt z trenerem nawet po zmianie pracodawcy. Jak to możliwe?

I dla turystów znalazło się miejsce

Dwie role, jeden człowiek. Runjaic łączy w sobie dobrego i złego policjanta. W Szczecinie doskonale balansuje między jednym i drugim. Czasy jednego z poprzednich szkoleniowców. Pogoń przegrała, a że nie pierwszy, drugi czy choćby trzeci raz, kibice mieli dosyć. Fani spotkali się z ówczesnym trenerem, który... narzekał im na piłkarzy. Że słabe wyniki to nie jego wina, tylko zespołu. Że on chce dobrze...

Kadencja Runjaica, nowi zawodnicy dostali zgodę na zorganizowanie wkupnego. Wiadomo, były procenty, a one wywołały chęć na tańce. Szczecin to trzecie miasto Polski pod względem powierzchni, ale i tak za małe, by ukryć się nocą. Kilku piłkarzy rozpoznali fani. Akurat za dwa dni wypadało zaplanowane spotkanie Niemca z kibicami. Pojawił się temat wyjścia do dyskoteki. Szkoleniowiec postawił sprawę jasno – była zgoda od niego, wszelkie ewentualne konsekwencje bierze na siebie. Zawodnicy nic złego nie zrobili. Zresztą 48-latek cieszy się, gdy drużyna spotyka się poza klubem. Sam do tego zachęca, bo według niego to ją scala. 

WIĘCEJ PRZECZYTASZ TUTAJ!

Autor: Przegląd Sportowy
Żródło: Przegląd Sportowy
Wyświetleń: 5244

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zarejestruj się lub zaloguj tutaj.


Trwa ładowanie komentarzy...