Aktualności

Łukasz Zwoliński - postać o której napisano wiele i chyba wszystko. Gdy wydawało się, że piłkarz będzie zmuszony szukać sobie nowego klubu ten znów zaczął być wartością dodaną do drużyny.


Do Zwolińskiego trafić nie potrafili ani Kazimierz Moskal, ani Maciej Skorża. Pod wodzą tych trenerów notowania Zwolińskiego u kibiców spadły poniżej zera, a objawiało się to tym, że gdy zawodnik opuszczał boisko lub pojawiał się na nim, fani reagowali gwizdami.

Zwoliński przez długi czas nie potrafił pokazać swojego talentu, był nieskuteczny, wręcz irytujący swoją postawą na boisku. Od kilku spotkań ta sytuacja się jednak zmienia.

Już późną jesienią Zwoliński dawał sygnały poprawy swojej gry. W Gdańsku, mimo iż bez gola, był jedną z ważniejszych postaci na boisku, gdzie wykonywał ogromną pracę. Podobnie było w meczu z Arką.

Na obozie w Turcji trafił do siatki rywali dwukrotnie i wszyscy liczymy, że zacznie trafiać też w ważniejszych meczach. W ostatnim pojedynku z Sandecją się to nie udało, ale piłkarz ponownie wykonywał ogromną pracę i brał udział w trzech sytuacjach bramkowych. Najpierw tak mocno naciskał na obrońcę, że ten wpakował piłkę do własnej bramki, przy trzecim golu to on odzyskał piłkę i sprytnie dograł ją do wbiegającego prawą stroną Deleva, a przy czwartym trafieniu pognał z futbolówką prawą stroną i dograł ją w pole karne.

Pogoń szukała alternatywy dla Zwolińskiego w ataku i pozyskła Adama Buksę oraz Mortena "Duncana" Rasmussena. Okazuje się jednak, że "Zwolak" nie złożył broni i zamierza walczyć o swoją pozycję. Oby wraz ze zmianą wizerunku i rosnącą długością brody, wydłużała się też lista goli, które strzeli w tym sezonie dla Pogoni.

Autor: Daniel Trzepacz
Żródło: własne
Wyświetleń: 4637

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zarejestruj się lub zaloguj tutaj.


Trwa ładowanie komentarzy...