Aktualności

Kolejny tydzień rozczarowań za nami. Pogoń Szczecin przegrała tym razem w meczu wyjazdowym z Jagiellonią Białystok 0:1 i coraz więcej kibiców ze Szczecina traci nadzieje na utrzymanie drużyny w elicie.


Portowcy ponownie przeważali od rywala w liczbach, przez dłuższy czas potrafi zepchnąć Jagiellonię do całkowitej obrony, ale co z tego jak ostatecznie i tak w sytuacji jeden na jeden trzeba pokonać bramkarza, a to znowu żadnemu z piłkarzy Pogoni się w tamtym meczu nie udało. A trzeba pamiętać, że stuprocentowe sytuacje miał Delev oraz Gyurcso, co ciekawe po podaniach krytykowanego Zwolińskiego. Punktów jednak nie przybywa, a widmo grania ligę coraz bliższe. Nam niestety pozostało się tylko temu przyglądać.

Tomek33: Przed tym meczem jeszcze wierzyłem że się utrzymamy ,ale teraz już nie. Bez napastnika nie ważne jakbyśmy walczyli to i tak przegramy. Gdzie napastnik?!

bpawel60: Nie mając prawdziwego napastnika, można tylko grać, grać, ładnie dla oka, ale i tak na końcu zero będzie... Widać nawet że wiara już dawno zniknęła, jadą na resztkach ambicji, ale to niestety za mało...

terraz: Trener już też się przekonał że w tej drużynie nie ma napastnika który by wykorzystał te wszystkie podania których było naprawdę sporo i w końcówce meczu przestawił Fojuta na szpicę, a ten prawie strzelił gola. Czyli jednak brak napastnika panie Mroczek.

Virgill: Trudno się nie zgodzić z trenerem, ale oglądanie meczu w którym tracimy bramkę na początku, później mozolnie staramy się odrobić stratę mając niemoc w ofensywie też jest bardzo frustrujące... cały weekend zje....y. Ta determinacja, którą wykazują się zawodnicy w pewien sposób plącze im nogi i blokuje głowy, nic dobrego z tego nie będzie, jedyna nadzieja na przełamanie to taki głupio - szczęśliwy mecz jak z Arką ,gdzie Arka sama siebie zaorała...

Jagiellonia strzeliła tylko jedną bramkę, do której można mieć sporo zastrzeżeń jeśli chodzi o jej prawidłowość. Nunes przegrał walkę o piłkę z Frankowskim, tylko że piłkarz gospodarzy dość agresywnie o nią walczył. Arbiter zadecydował, że przewinienia nie było, a piłka chwilę później była już w bramce Załuski. Pretensje Pogoni były dość spore, ale nawet obecny na stadionie VAR nie cofnął decyzji głównego sędziego.

KibicRS: Ja pierwszy raz nie mam pretensji do zespołu, a do sędziego. Wydrukował ten mecz w sposób bardzo prymitywny. Bramka dla Jagi po zdecydowanym faulu i atak bramkarza na Frączczaka to bardzo jaskrawe tego przykłady.

 

Autor: Łukasz Lubkowski
Żródło: własne
Wyświetleń: 3903

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zarejestruj się lub zaloguj tutaj.


Trwa ładowanie komentarzy...