Aktualności

  • Biegański: W trudnych momentach drużyna trzymała się razem

- To był szalony sezon. Teraz przyda nam się wszystkim reset i odrobina odpoczynku. Dobrze, że już tydzień temu załatwiliśmy sprawę utrzymania. Natomiast wymagam więcej od siebie i od naszej drużyny. Liczę, że będziemy w przyszłym sezonie grać o jak najwyższe cele. Zasługujemy na to jako klub i nasi kibice - powiedział po zremisowanym 1:1 meczu z GKS-em Katowice Jan Biegański i jednocześnie podsumował zakończone zmagania ligowe.


Portowcy zdobyli w tym sezonie 45 punktów, co w ostatecznym rozrachunku dało im dziewiątą lokatę w tabeli. - Za nami trudny sezon. Na pewno cały ten sezon, z uwagi na dużą liczbę ruchów kadrowych, należy uznać za pewien proces. Cieszę się z tego, że finalnie jako całość udało się stworzyć drużynę, która nie poddawała się i trzymała sie razem w cięższych chwilach. To można zapisać na duży plus. Nie jestem zadowolony z miejsca, które zajeliśmy na koniec. Niemniej mogło być też gorzej. Udało się nam uniknąć najgorszego. Zbudowaliśmy fundamenty na następne rozgrywki - ocenił Biegański.

Granatowo-bordowi stracili gola dopiero w dolicznym czasie. Z powodu czerwonej kartki Krzysztofa Kamińskiego i limitu zmian na ostatnie kilka minut w bramce stanął Filip Cuić. Autor trafienia w pierwszej połowie skapitulował po uderzeniu Marcela Wędrychowskiego, wychowanka ekipy z Twardowskiego. - Co do dzisiejszego meczu, to na pewno odczuwamy spory niedosyt. Uważam, że przeważaliśmy w pierwszej połowie, gralismy dobry mecz, lecz w koncówce wypuściliśmy wygraną. Zbrakło nam strzelenia drugiego gola, nawet jeszcze w pierwszej połowie. Dominowaliśmy rywala, fajnie wychodziliśmy spod pressingu. Zanotowaliśmy sporo odbiorów. Kreowaliśmy dużo akcji, oddaliśmy dużo strzałów. Natomiast nie wiem, czemu w drugiej połowie tak się cofnęliśmy i oddaliśmy Gieksie przestrzeń. Przeciwnik nas spychał, walczył z całych sił i niestety dopiął swego - stwierdził  pomocnik. - Szkoda, bo chcieliśmy w miły sposób pożegnać się z kibicami. Gdyby do końca meczu stał "Kamyk" w bramce, pewnie jakoś dowieźliśmy tą wygraną. No ale zadziała się taka, a nie inna sekwencja zdarzeń. Końcówka była istnie szalona. Znowu jednak tracimy bramkę w końcówce spotkania. Musimy poprawić się w tym aspekcie, bo nie przystoi to nam, zwłaszcza u siebie

Jan Biegański nie ukrywał, że wiele kosztowały go ostatnie miesięce, lecz stanowią one dla niego duża i cenną lekcją. - Dziewiąte miejsce mnie i kolegów nie satysfakcjonuje. Mnie ten sezon nauczył, żeby się nie poddawać. W pewnym momencie prawie w ogóle nie grałem, ale wierzyłem, że los się odwórci. Trenowałem ciężko i czekałem na swoją szansę. Nawet nie spodziewałem się tego, że końcówka rundy będzie tak wyglądać w moim wykonaniu. A myślę, że preznetowałem się poprawnie. Pokazałem się z dobrej strony. Też trzeba patrzeć na całokształt. Gdybyśmy zajęli, dajmy na to, siódme miejsce, można byłoby się odrobinę uśmiechnąć. Z pewnością przede mną jeszcze dużo pracy. Mam ważną umowę z Pogonią na przyszły sezon. Jest mi dobrze w Szczecinie. Bardzo chciałbym dalej być częścią tego klubu.

Na koniec rozmowy pomocnik zwrócił się do granatowo-bordowej społeczności. - Chcę podziękować kibicom za to, że nas wspierali i nie odwrócili się od nas w trudnych momenatch. Czuć było ich doping i znakomitą atmosferę przez cały sezon. Mam nadzieję, że w przyszłych rozgrywkach damy z siebie więcej i będziemy cześciej ich uszczęliwiać.

DOŁĄCZ DO NAS NA WHATSAPP! KLIKNIJ TUTAJ!

Autor: Dominik Markiewicz
Żródło: własne
Wyświetleń: 1104

Uwaga!

Dla lepszego doświadczenia użytkowników komentarze są początkowo niewidoczne. Kliknij „Zobacz komentarze", aby je pokazać i dołączyć do rozmowy.