Aktualności

We mnie też coś pękło w tym sezonie i nie mogę przejść obojętnie, wobec tego co się wydarzyło. Z góry przepraszam za bardzo długi artykuł, ale tego nie da rady inaczej wyrazić. Jakbym miał krótko określić to byłoby to: ZAWÓD i SMUTEK - pisze w nadesłanym do naszej redakcji tekście Paweł Starosta.


Oczywiście ja tylko mogę się domyślać jaki był plan oraz pomysł klubu na sezon 2022/2023. Więc to co poniżej zamieściłem to są tylko moje przypuszczenia i obserwacje. Myślę, że zakładał on, iż:

1. skoro utrzymujemy skład z poprzednich sezonów, w których zdobyliśmy brązowe medale, to zagwarantuje to nam co najmniej podobny efekt końcowy
2. piłkarze pod wodzą nowego trenera wykonają jakiś progres sportowy, więc będą jeszcze lepsi niż w sezonach medalowych
3. dodatkowo wzmacniamy się na dwóch pozycjach, określonych przez wszystkich jako minimum przyzwoitości, czyli ofensywniejszym lewym obrońcą i prawdziwym napastnikiem, dzięki czemu wzmocnimy siłę ofensywy, co pozwoli myśleć o czymś więcej niż trzecie miejsce
4. Akademia jest najlepsza w kraju (przecież nawet bracia Żuk ją wybrali), więc zasilenie pierwszego zespołu w wartościowych młodzieżowców to pewniak
5. to będzie sezon w których kariery naszych młodzieżowców rozbłysną pełną krasą, by po sezonie móc ich wypchnąć za kasę, podobnie jak Kacpra Kozłowskiego
6. na każdej pozycji mamy przecież wartościową rywalizację, posiadamy równorzędnych zmienników oraz wielkie talenty w odwodzie
7. Kamil Grosicki walcząc o wyjazd na mundial będzie Grosikiem ver.2.0, czyli da z siebie 150% dorobku z poprzedniego sezonu
8. piłkarze którym kończą się kontrakty będą walczyć o ich przedłużenie, więc podniosą poziom rywalizacji sportowej
9. w poprzednich sezonach słabsza dyspozycja piłkarzy brała się z mentalu, dlatego zatrudnimy trenera psychologa by do nich dotarł
10. bazując na solidnej obronie zagramy ofensywniej
11. otwarcie stadionu da dodatkowego kopa motywacyjnego wszystkim na drodze do kolejnego sukcesu
12. na niwie zeszłych sukcesów wzrośnie zainteresowanie klubem, więc wreszcie jakiś sponsor główny się znajdzie
13. wielu dookoła nas wychwala, nie możemy zatem się mylić, jesteśmy na autostradzie do sukcesu

To chyba tak mniej więcej wszystko w uproszczeniu. Piękny plan. Co może się nie udać? Odpowiem krótko: wszystko. Ale popatrzmy szczegółowo.

Ad. 1. Utrzymanie składu.

Jest taka znana maksyma: kto stoi w miejscu, ten tak naprawdę się cofa. Dlaczego? Bo otoczenie się zmienia, rozwija i przesuwa naprzód ustawicznie. Coś co było dobre rok temu, może być w tym jedynie dostateczne. Nasi poprzedni konkurenci dokonali wzmocnień i progresu (Raków, Legia, Lech), a dodatkowo doszli nowi (Widzew, Wisła Płock, Stal Mielec). My legitymując się tym samym składem zostaliśmy w tyle pod względem jakości sportowej. Sama idea utrzymania zwycięskiego składu jest oczywiście chwalebna, ale istotna jest jego właściwa ocena potencjału przyszłościowego. I wg mnie właśnie w tej ocenie popełniono błąd. Nie wzięto pod uwagę, że jakość poszczególnych zawodników w kolejnym sezonie może być niższa, chociażby ze względu na zmianę taktyki, PESEL czy brak motywacji.

Ocena: negatywna

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Ad 2. Progres sportowy zawodników.

Wahania formy w trakcie sezonu są nieuniknione. Dotyczy to pojedynczych zawodników w różnych okresach czasu. Ale tu mówimy o jakiejś globalnej zapaści w jednym momencie. W naszym przypadku chyba żaden z piłkarzy nie jest lepszy niż był w zeszłym sezonie. Mało tego, wielu jest jeszcze w gorszej dyspozycji. Jak to możliwe, że dotyczy to tak wielu zawodników? Nie wykonali progresu sportowego ze szkodą dla siebie i dla klubu. 

A przecież symptomy regresu u zawodników były już widoczne w zeszłym sezonie. Czy tylko kibice widzieli, że Benedikt Zech jest coraz mniej pewny w pojedynkach 1 na 1? I że zaczął łapać żółte kartki? Tak samo jak to, że słaba gra nogami Dante Stipicy coraz bardziej staje się widoczna? Że Michał Kucharczyk przestał dawać jakość w 2022 roku?

Jednak znalazłem jednego zawodnika, który wykonał progres. Damian Dąbrowski. Trener przekonał go, że potrafi uderzyć z dystansu. W efekcie zdobył 3 bramki oraz zaliczył 3 asysty. I to jest jego najlepszy wynik od kiedy pojawił się w naszym zespole, a jest dopiero połowa sezonu.

Ocena: negatywna

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Ad.3. Wzmocnienia.

Leo Borges wskoczył do składu dopiero w połowie rundy. Dla oka gra bardziej ofensywnie niż Luis Mata. Ale nie udokumentował tego żadną bramką ani asystą. Popełnia za to błędy w obronie, których nie popełniał Luis.  Na dodatek złapał aż 6 żółtych kartek. Ocena transferu: to nie jest wzmocnienie, tylko zawodnik do rywalizacji z Matą i to raczej porównywalny jakościowo z nim.

Pontus Almqvist pojawił się u nas na tylko na wypożyczenie i tylko dzięki znajomości z trenerem Jensem. To szybki skrzydłowy, którego próbowaliśmy inkorporować do zespołu jako napastnika. Połowę rundy grał w spotkaniach w niepełnym wymiarze czasowym, widocznie nie był gotowy. Gdy w końcu zaczął grać całe spotkania to odniósł kontuzję i wypadł ze składu. W ciągu 640 minut gry strzelił 3 bramki i zanotował 3 asysty. Całkiem nieźle. Ocena transferu: to byłoby fajne wzmocnienie, gdyby tylko grał. Ale że nie grał, to w kontekście tej rundy to nie było wzmocnienie.

Czy to jedyne wzmocnienia, które naprawdę potrzebowaliśmy w tym sezonie? Nie rozumiem tej oceny klubu kompletnie. 

Tyle w skrócie, gdyż tematowi wzmocnień poświeciłem wcześniejszy osobny felieton.

Ocena: negatywna

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Ad. 4. Akademia.

Fajnie jest słyszeć, jaką to najlepszą Akademię mamy w Polsce. Uspakaja człowieka, gdy słyszy się, że pierwsze prawdziwe plony będziemy zbierać za parę lat, kiedy to któryś tam rocznik przejdzie cały cykl szkolenia wg naszego szczecińskiego pomysłu. 

I wydaje mi się, że to chyba teraz te młode wilki miały zasilić pierwszą drużynę. Tak się jednak nie stało. Trenerzy (poprzedni i obecny), gdy tylko mogli postawić na najsilniejszą 11-tkę to pomijali młodzieżowców. Dlaczego? Bo nie prezentowali oni wystarczających umiejętności?

Wypożyczenia do innych zespołów lub wręcz oddawanie zawodników z czego wynikają? Że nie są zbyt dobrzy by jednak trafiać do pierwszego zespołu? Bo raczej nie dlatego, że mamy tak dużo dobrych i nie ma dla nich miejsca w I zespole. Ostatecznie w tym sezonie gramy jeszcze mniej młodzieżowcami niż to było za poprzedniego trenera. A przecież on już jechał na wymagalnym minimum. 

Ocena: negatywna

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Ad.5. Młodzieżowcy.

Mogło się wydawać, że to będą nasze kolejne transfery wychodzące. Ograją się w ekstraklasie, dadzą liczby i w przyszłości na nich zarobimy. Jednakże...

Kacper Smoliński wracający po kontuzji – w tym sezonie miał pokazać jakość. Wszyscy jednak widzieliśmy co wyszło z tych planów. Kacper zagrał jedynie 158 minut w tym sezonie i ponownie zerwał wiązadła. Pech. Ryzyko, które niestety stało się faktem. 

Mający przebłyski Mariusz Fornalczyk, rozwijający się pod okiem Grosika zagrał jedynie 159 minut, grając właściwie ogony i wszyscy się zastanawiali, dlaczego jest on wystawiany, a nie np. Wędrychowski. Charakterystyczne, że więcej się mówiło o jego fantazyjnej fryzurze niż o dobrej grze. Na dodatek prezentował te irytujące zachowania boiskowe typu bezsensowne prowokowanie przeciwników czy stukanie się w czoło. Ostatecznie wypadł ze składu na dobre. 

Mateusz Łęgowski - wydałoby się, że kariera przebiega prawidłowo. Nie najgorszy początek sezonu i powołanie do kadry narodowej, a nawet występ. Ale potem już raczej średnie występy w lidze, bez szału. Jak cała drużyna. 

Marcel Wędrychowski - uzbierał jedynie 82 minut przez całą rundę. Wielokrotnie nie łapał się nawet do kadry meczowej. Jest tak słaby? Słabszy od Mariusza Fornalczyka, na którego usilnie stawiano? Czy też inne aspekty za tym przemawiały? 

Ostatecznie, zastanawia mnie, kogo klub widzi jako kandydata do transferu wychodzącego w przyszłym roku? To bardzo istotne jest przecież. Wiemy, że wpływy z transferów idą w dużej części na utrzymanie klubu.  

Ocena: negatywna

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Ad. 6. Rywalizacja na pozycjach.

Wszyscy wiemy, że jest potrzebna, by podnosiła poziom sportowy. Długa wartościowa ławka zapewnia możliwość gry na kilku frontach. Tyle teoria, bo praktyka w naszym wykonaniu obnażyła słabość koncepcji rywalizacji. Przykłady:

Czy to przypadek, że Paweł Stolarski nie był w stanie wygrać rywalizacji z Jakubem Bartkowskim, który jest tylko, albo aż solidnym ligowcem?

Jak musi być zaskoczony Pan Prezes, że talent Bartosza Klebaniuka jednak nie wystarcza by był on prawdziwą konkurencją dla Stipicy i nie prezentuje on jeszcze poziomu ekstraklasowego? Wrzucenie na głęboką wodę młodzieżowca nie powiodło się. Mam tylko nadzieję, że przez ten eksperyment z “wielkiego talentu” nie zrobi się “wieczny talent”. 

Anonsowany jako alternatywa dla Damiana Dąbrowskiego Stasiu Wawrzynowicz nawet nie zdążył zameldować się w ekstraklasie jak odniósł poważną kontuzję. Pech, ale i ryzyko, które się ziściło. 

Jedyny rezerwy środkowy obrońca Mariusz Malec miał zabezpieczyć pozycje pikującego z formą Benedikta Zecha i równie wolnego jak on Kostasa? Chyba tak, skoro oddano Kryspina Szczęśniaka. Bo przecież Jakub Bartkowski też tam może zagrać w razie potrzeby.  Trzeba przyznać, że na dużej fantazji to podejście jest. 

Pozycji napastnika nr 9 to nawet nie marzyłem by zabezpieczać, z prostej przyczyny: od czasów Adama Buksy nie mieliśmy i nie mamy takiego napastnika. Luka Zahovic to napastnik, któremu bliżej do 10, a Pontus Almqvist to bardziej skrzydłowy niż napastnik. A Kacprze Kostorzu to nic nie można powiedzieć, bo nikt go nie widział tak naprawdę nawet w kadrze meczowej od miesięcy. Na marginesie: jaki on musiał być słaby, skoro nie był w stanie wygrać nawet rywalizacji z sympatycznym Piotrem “1 bramka w sezonie”.  

Na pozycji lewoskrzydłowego mamy Grosika, więc temat zamknięty. Nie potrzebna tu jest żadna rywalizacja, gdyż zawodnik ten miał grać i grał w każdym spotkaniu.

I można by tak dalej analizować, tylko po co? Teraz już za późno. Efekty są widoczne.

Ocena: negatywna

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Ad. 7. Kamil Grosicki.

Trzeba przyznać, że projekt “Grosik na Mundial” się powiódł. Pojedzie tam i gratulacje dla niego. W Pogoni był wystawiany zawsze i trzymany na boisku nawet jak od 60 minut nie miał już siły. Robił całą masę wrzutek, to nic, że często niecelnych lub baloników. Swoje bramki strzelił (7) i asysty zrobił (2). Najwięcej w drużynie. Liczbami się obronił.  

A że z grą defensywną u niego na bakier, to trudno. Zawsze tak miał. A że nogę odstawił, by nie odnieść kontuzji, też trudno. Katar był priorytetem. Rozumiem, nie obwiniam. I szacunek, że wystąpił w meczu z Radomiakiem

Tak naprawdę nie mieliśmy nikogo lepszego, który dałby więcej. Ale czy rzeczywiście dał tyle co się spodziewano? Chyba jednak nie. Ktoś powiedział, że taki Grosicki to powinien wciągnąć tę ligę nosem. No to nie wciągnął.

Ocena: neutralna

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Ad. 8. Kontrakty.

Kibice często zwracają uwagę na ten fakt. Zawodnik gra lepiej, bo kończy mu się kontrakt. Albo gra słabiej, bo właśnie przedłużył kontrakt. Trochę zero jedynkowo, ale niech będzie. 

Komu zatem kończy się kontrakt 30.06.2023? Po kolei:

- Alex Gorgon – tylko niepoprawny optymista wierzyłby, że 34-letni zawodnik wracający po wielomiesięcznej kontuzji podejmie skuteczną rywalizację, która zakończy się podpisaniem kontraktu

- Michał Kucharczyk – ciężko uwierzyć, ale on ma tylko 31 lat, a prezentuje się jak u schyłku kariery, grając coraz bardziej ogony w lidze oraz jako zapchajdziura, trudno wyobrazić sobie go walczącego o przedłużenie kontraktu

- Kostas Triantafyllopoulos – tylko 29 lat, ale kto miałby go zmobilizować do podniesienia poziomu sportowego? Mariusz Malec? Nie żartujmy. Jeśli nie zakontraktowany zostanie nowy środkowy obrońca w zimie, to nikt go raczej nie pożegna. Zatem bezpiecznie. 

- Jean Carlos Silva – tylko 26 lat, gra ogony, a jak klub zacznie stawiać na młodych jak Fornalczyk czy Wędrychowski, to ma małą szansę na występy.   

- Luka Zahovic – tylko 26 lat, podobna sytuacja jak z Kostasem, nie ma praktycznie rywalizacji na pozycji napastnika. Zatem bezpiecznie.

- Jakub Bartkowski – lat 31, choć do rywalizacji ma tylko Pawła Stolarskiego, zauważalny jest wzrost zaangażowania, 1 bramka + 4 asysty w rundzie, uważam, że tu teoria wzrostu jakości zawodnika przed kończącym się kontraktem może mieć miejsce    

- Luis Mata – tylko 25 lat, dodatkowo dostał do rywalizacji Leo Borgesa, tu także może nastąpić ciekawa walka o przedłużenie kontraktu

I to wszystko. Z 7 zawodników, którym kończą się kontrakty tylko 2 podejmie walkę o ich przedłużenie, co spowoduje podniesie ich poziomu sportowego. Reszta raczej zostanie na tym samym poziomie. Czyli słabo.

Ocena: negatywna

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Ad. 9. Psycholog.

Podobał mi się fakt, że nowy trener ma przygotowanie psychologiczne. Że będzie umiał dotrzeć do zawodników, by zrobić z nich zwycięzców. Ale się nie udało. Sam Pan Prezes ostatnio mówił, że problem słabszej dyspozycji leży w mentalu zawodników. Wynika zatem, że po pół roku pracy trenera psychologa dalej jest z tym problem, że jednak nie udało mu się tego zmienić. 

I jak się słucha wypowiedzi trenera, to przebija w nich coraz częściej zdumienie i brak wiedzy, dlaczego w rozgrywkach wyglądamy jako drużyna tak słabo, a na treningach zapowiadało się, że będzie bardzo dobrze. Może trener potrzebuje jeszcze więcej czasu... A może u niektórych zawodników zmiana nastawienia nie jest możliwa...

Ocena: negatywna

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Ad.10. Taktyka.

To najtrudniejszy element do oceny i jako laik nie powinienem się wypowiadać. Podejmę jednak taka próbę, czysto amatorską.

Dwa sezony z rzędu nasza obrona była jedną najlepszych w lidze, a bramkarz to już w ogóle top. To prawda. Więc pomysł by zagrać przy zachowaniu tego ofensywniej, gdyby wypalił to dałby dodatkowe punkty.  

Ale nie wypalił. Znaczy ofensywniej zaczęliśmy grać, tyle że niestety także tracić coraz więcej bramek. Teoretycznie ten sam skład, a zaczął popełniać błędy. Wiedzieliśmy o słabościach poszczególnych zawodników typu, że Dante nie najlepiej gra nogami, Kostas jest wolny, Mariusz bywa “elektryczny”, Luis potrafi nie wytrzymać presji, Bartkowski nie należy do wirtuozów prawej obrony, a na dyspozycji Benedikta rysy zaczęły się pojawiać już w zeszłym sezonie. Jednak przy tamtej taktyce dawali radę.

W nowej te ich ograniczenia się uwypukliły. Nasi przeciwnicy mówili wprost: “wiemy, że Pogoń ma problem z piłkami wrzucanymi za linię obrony, więc to robiliśmy”. Straciliśmy aż 26 bramek. Z najlepszej obrony staliśmy się jedną z najgorszych – w tym samym składzie osobowym. Jak to możliwe? Czyżby nowa taktyka była nieodpowiednia do wykonawców?

Tak naprawdę to nie winiłbym samych zawodników, bo broni cała drużyna i oni nie odpowiadają za obraną taktykę, a jedynie jej realizację. Dlatego w sumie nie ma co się dziwić naszemu młodemu bramkarzowi, że wpuścił dwie bramki z połowy boiska. Jeśli wszyscy nasi zawodnicy są na połowie przeciwnika, to gdzie ma stać nasz bramkarz? Na linii bramkowej? No raczej nie, bo musi być gotowy skrócić pole i dojść do piłki a nuż rzuconej za linię naszej obrony. Kwestia doświadczenia, w którym miejscu ma się ustawić i tego wyraźnie zabrakło.

Dodatkowo z drużyny dużo biegającej staliśmy się drużyną nazwijmy to łagodnie - oszczędniej dysponującą wysiłkiem fizycznym. Gdyby jeszcze za tym szedł pozytywny efekt na boisku to byłoby to bez znaczenia. Sukcesu tego podejścia jednak nie było, nie pressowaliśmy skutecznie, nie odbieraliśmy piłki, zatem o co chodzi? Zabrakło umiejętności, motywacji, sił czy takie były zalecenia trenera? 

Charakterystyczna była także niekończaca się gra po obwodzie przed polem karnym przeciwnika, iście hokejowa (czyżby szwedzka koncepcja?). Dużo podań na boki i do tyłu, mało do przodu. Wrzutki na mityczną 9-tkę, nieistniejącego wysokiego napastnika. Wartościowych strzałów z dystansu jak na lekarstwo. I tak do aż straty piłki.

Czemu schematy, które idealnie się sprawdzały w zeszłym sezonie, w tym z każdym meczem wychodziły coraz gorzej? Przykład: gra w trójkącie Mata (Borges) – Grosicki – Kowalczyk.  Zapomnieli jak to się robi?  

Ocena: negatywna

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Ad. 11. Nowy stadion.

Jest piękny. A widowiska światło i dźwięk zapierają dech w piersiach. Popyt na loże biznesowe przerósł podaż. Zainteresowanie w mediach wzrosło znacząco.

Ale czy podziałało to na samych piłkarzy jakoś znacząco? Nie wydaje mi się. Przynajmniej wyniki na to nie wskazują. Czy podziałało to na kibiców by gromadniej wspierali naszą Pogoń? Nie do końca. Pojawiło się więcej kibiców, którzy przyszli zobaczyć nowy stadion, a nie zobaczyć Pogoń. Zresztą poza meczem otwarcia stadionu, na żadnym kolejnym nie udało się go zapełnić. A zapowiada się, że będzie ich jeszcze mniej. Dlaczego? Bo kibiców klubu nie można kupić, w przeciwieństwie do klientów nowego stadionu.

Ciekawi mnie, czy już dzwonią do naszego klubu menadżerowie zawodników, którzy do tej pory odmawiali gry w Szczecinie ze względu na przestarzałą infrastrukturę sportową. Zapowiadają się rewelacyjnie mocne transfery tej zimy (to oczywiście sarkazm)!

Ocena: neutralna 

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Ad. 12. Sponsor główny.

Nie ma co za dużo się rozpisywać. Sponsor się nie znalazł. To jest fakt. Nie oceniam dlaczego, bo nie wiem. Jedynie konkluduję, że z tego tytułu nie będzie nas stać na dokonywanie wzmocnień. I to mi się nie podoba. 

Ocena: negatywna.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Ad. 13. Wiemy najlepiej.

Projekt Pogoń rozwija się od wielu lat. Odnosimy niezaprzeczalne sukcesy. Wszyscy dookoła nas chwalą i doceniają. Klub osiągnął stabilizację. Rekordowy transfer wychodzący z został dokonany. Produkt został fajnie opakowany. 

Czy mając takie doświadczenia możemy się mylić? Ależ skąd! My wiemy najlepiej i w końcu to my bierzemy za to odpowiedzialność. 

Więc krytykantów nazwiemy hejterami, niewdzięcznikom przypomnimy, że dzięki nam ten klub jeszcze istnieje, a przemądrzałych usadzimy tekstem, że niech sami wyłożą kasę, jak tacy mądrzy są. Nie rozumieją robaczki, że projekt Pogoń od dawna ulega przewartościowaniu. Bo tak się dzieje na całym świecie. Usługa o nazwie “emocje sportowe” się monetyzuje. Że cel biznesowy (finansowy) jest ważniejszy niż sportowy. Dlatego chcemy klientów-odbiorców naszej zmonetyzowanej usługi, a nie tylko fanatyków, wyznawców, zwykłych kibiców. Bo ci pierwsi są zwykle zamożniejsi i kulturalniejsi. A drudzy to wiadomo, że niekoniecznie. 

Tyle że ci pierwsi nie pojadą za drużyną na wyjazd. No, ale na tym przecież nic nie zarabiamy. Iluś tam fanatyków jednak zawsze pojedzie, wystarczy.

Nie będzie dopingu zorganizowanego? No cóż, nie przeceniajmy roli kibiców. W niektórych większych klubach w Europie nie jest prowadzony doping i jest OK. Zresztą czy w teatrze się klaszcze w trakcie spektaklu? Chłonie się w spokoju to co ma się szansę doświadczyć.  I przede wszystkim należy korzystać ze wszystkiego co tylko jest możliwe na stadionie, w sensie płacić.  

O transparentności działań klubu i poziomie komunikacji z kibicami też można by wiele napisać. Dość przypomnieć, że smutno się czytało niemiłe i agresywne odpowiedzi Pana Prezesa na pytania kibiców. Zdumienie budziły kuriozalne wypowiedzi Dyrektora Sportowego odnośnie terminów transferów czy przyczyn porażki na Islandii. Naprawdę, to nie wstyd czasami poprosić np. rzecznika prasowego by sformułował tekst tak, by nie był on kontrowersyjny. A najlepiej nie wypowiadać się w tematach za które się nie odpowiada bezpośrednio. To dobra praktyka.  Czy to dobry pomysł by prezes klubu wypowiadał się na temat formy i jakości zawodników? Nie, bo od tego jest trener i dyrektor sportowy. Inaczej słyszymy np. banialuki o sympatycznym Piotrze “jedna bramka w sezonie”, że miał wspaniały wpływ na szatnię.  To ja się pytam: czy ten zawodnik był zakontraktowany u nas jako napastnik (taka rola na boisku) czy jako K.O. - wiec (taka rola w szatni)? Tak samo o przyczynach porażki, lepiej niech to zawsze wyjaśnia trener i zawodnicy.    

Czy naprawdę ma to tak wyglądać? Czy tylko mi się wydaje, że to idzie w złą stronę (tak mniej więcej od początku roku, czyli od rozpoczęcia szopki z trenerem Runjaicem)? A może dobrą, tylko na pewno nie dla kibica. Gdzie tu miejsce na emocje i rywalizację sportową czy budowanie więzi i relacji z klubem? I nie chodzi mi tu o relacje biznesowe. 

Czy komuś przeszło przez głowę, że może to jest szczyt tego co możemy osiągnąć takim modelem postępowania? Że postępując dalej w ten sam sposób co wcześniej się sprawdzało, teraz nie musi tak być?

Przeświadczenie o własnej nieomylności jest zwykle zgubne. Więcej pokory sugeruję i wyciągnięcia wniosków. Bo jak nic się nie zmieni to będzie jeszcze gorzej.

Ocena: negatywna

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Podsumujmy zatem – wg mojej subiektywnej analizy uzyskano 11 ocen negatywnych i 2 neutralne dla hipotetycznych założeń tego sezonu. Tragicznie słabo.  Jeżeli ktoś się z tym nie zgadza, to proszę bardzo, niech udowodni, że się mylę.  

To jest moja anatomia regresu Pogoni w obecnej rundzie. Bardzo bolesna, bo to już nasz 50 sezon w najwyższej klasie rozgrywkowej i 75 rocznica powstania. Wypadałoby to godnie uczcić. I nie oznacza ona, że przestanę teraz kibicować i wspierać klub. Bo robiłem to niezależnie od tego kto nim zarządzał, jacy grali piłkarze oraz na którym poziomie rozgrywek właśnie był.  Nie potrzebowałem do tego też wypasionego stadionu.

Wyrażam jedynie swój sprzeciw wobec:

- braku szacunku dla opinii kibiców,
- nachalnemu i przeogromnemu stawianiu celu finansowego ponad celem sportowym,
- minimalizmowi sportowemu
- braku wyciągania wniosków z popełnianych błędów
- przeświadczeniu o nieomylności

W podobnym tonie do powyższego pojawia się coraz więcej artykułów w różnych mediach. Pisze się o “paleniu pieniędzni w piecu”, “monetyzowaniu klubu”, “zatrzymaniu rozwoju”. Coś jest na rzeczy niewątpliwie. Chyba, że to ogólnopolski spisek “hejterów”... 

Autor: Daniel Trzepacz
Żródło: własne
Wyświetleń: 4031

Komentarze w serwisie www.PogonSportNet.pl zamieszczane przez jego użytkowników są ich prywatną opinią. Serwis nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Jeśli jednak administratorzy dostrzegą naruszanie dóbr osobistych, zmuszeni będą do usunięcia komentarza, a w przypadku powtarzania się sytuacji, zablokowania konta użytkownika.

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zarejestruj się lub zaloguj tutaj.


Trwa ładowanie komentarzy...