Aktualności

Na naszą redakcyjną skrzynkę mailową wpłynął tekst od jednego z kibiców i naszych czytelników. PodjuchyFAN emocjonalnie podchodzi do najgorętszych tematów ostatnich dni. Zachęcamy do lektury i dyskusji!


Wychowano mnie w kulcie Marka Leśniaka. Ten kto wymyślił boiskowe ogrodzenia, z pewnością zrobił to dla niego, by mógł bez końca celebrować strzelane gole. Dzika radość i szał. Kto widział to na żywo, widział euforię absolutną. Ja znałem go z niezliczonych opowieści i z telewizji. Tata, Brat i Ja siadaliśmy w sobotnie wieczory i oglądaliśmy RAN. Strzelił? Strzelił. Wskoczył na płot? Wskoczył. W reprezentacji się nie udało, ale Leśny i tak był nas świętym Leśnym. Pan napastnik, o którym się pamięta, którego się szanuje, którego się pożąda. Napastnik może więcej, bo przecież Marcin Robak ustanowił 21 lutego Międzynarodowym Dniem Robaka, a do dziś spogląda na mnie z okładki Przeglądu Sportowego. Adam Buksa, mimo powszechnej niewiary potrafił strzelać, uruchomić pressing, rozpalić ogień, a teraz spełnia swoje marzenia. Gdzie dziś jest nasz napastnik? Czy tylko napastnik jest potrzebny by rozpalić ogień?

Od dziewięciu miesięcy widzieliśmy, że Mike Manias nie wypali, od roku spodziewaliśmy się, że sprzedamy Adama Buksę i dobrze zarobimy. Od dawna wiemy, że gra bez napastnika nie idzie. Pana na pozycję nr 9. nie ma, a kołdra finansowa może być nawet krótsza niż nam się wydaje. To jak rozdysponowano wpływy z Buksy, to temat  na inną historię, choć i z Buksą, piłkarski ogień był coraz słabszy. Zarząd ciągle szuka jego następcy. Sztab ciągle szuka pomysłu na ofensywę. Drużyna w ataku gra chaos, a z tyłu popełnia juniorskie błędy. Czy brakuje nam wiary w sukces? Czy wyparowała w zeszłym sezonie w okolicach listopada i grudnia, gdy straciliśmy pozycję lidera?

Szczecin to portowe miasto, które ma swoją zbuntowaną historię. Ciągnie nas ku przygodzie, w świat, cenimy otwartość i wolność. Dla wielu, futbol bardziej niż pasją jest odwiecznym marzeniem o sukcesie. Fantazją, która nie może się spełnić. W oczekiwaniu na sukces spalamy się złością i niepowodzeniami. Osobiste  demony podsycamy szukaniem winnych. Niewiele potrzeba, by znów chcieć wierzyć  i śnić o sukcesie. Czasami wystarczy jeden zwód, strzał, wślizg, zwycięstwo. Niewiele jest miast, gdzie styl jest równie ważny jak wynik, a Szczecin jest takim miastem. Pogoń ma takich kibiców. Ubóstwiamy patrzeć na ogień na boisku, który momentalnie rozlewa się po trybunach i wieczorną łuną rozświetla miasto i region. Wiele bym dał, by niczym dzieciak, znów zobaczyć oślepiający blask jupiterów, po raz pierwszy.  Wiele bym dał, by znów zobaczyć ogień na naszym boisku.

Są drużyny, które potrafią w sobie rozkochiwać. Jedną z nich jest włoska Atalanta. Kilka lat temu Mateusz Janiak z Przeglądu Sportowego zachwalał ekipę z Bergamo i pisał, że promują młodych, grają ładnie dla oka. W poprzednim sezonie Serie A strzelili aż 98 goli. W Europie skuteczniejszy był tylko Bayern i City, a gdzie różnica budżetów, nazwisk, możliwości. Atalanta gra futbol oparty na symetrii i asymetrii. Tak opisuje to legendarny filozof futbolu Jorge Valdano – „Symetria pomaga zachować porządek i poczucie bezpieczeństwa, jednak podczas fazy ataku asymetria daje równowagę. Taka jest idea atrakcyjnej rewolucji Gasperiniego, który mówi to w ten sposób: „Symetria służy by nie przegrać, asymetria prowadzi do zwycięstwa”. Lider Atalanty, Argentyńczyk Papu Gomez wyjaśnił, że trener Gasperini wyznaje zasadę, że w obronie wszystkie zadania muszą być dokładnie rozpisane, symetryczne. Bronią w zasadzie piątką, ale gdy atakują, to broni już tylko dwóch obrońców, reszta jest daleko z przodu. Nie boją się ryzyka. Zamiast grać bezpiecznie od tyłu, obrońcy mają podawać między sobą piłkę, by sprowokować rywala do błędu, do luki w ustawieniu i ruszyć z zabójczym atakiem. Co ma robić Papu Gomez? Na początku był ustawiany jako lewo skrzydłowy, ale w środku pola, a instrukcje brzmiały:  - Musisz grać między środkowym obrońcą a skrzydłowym drużyny przeciwnej, aby nasz skrzydłowy pomocnik cię wyprzedził, a środkowy obrońca rywala nie wiedział co robić, trzymać pozycję, czy kryć Ciebie. W jednym wywiadzie dla El Pais zdradził bardzo wiele.

Gdzie w tym wszystkim jest Pogoń? Powiecie, że nie ta skala porównawcza. Nieprawda. Juniorskie błędy obrony można szybko skorygować i ograniczyć. Gdzie są jednak nasze pomysły na strzelanie goli, na rozwiązania w ataku. Nie siedzimy w fotelu Kosty Runjaica. Nie wiemy ile naprawdę wyciska z kadry.

Trenerze, chciałbym byś zaryzykował otwartą grę, byś pokazał, że umiesz, że lubisz się bić. Swoją pracą zasłużyłeś na taki kredyt zaufania. Zasłużyliśmy i my kibice, czekając tyle lat na sukces. W naszym herbie jest mityczny gryf. W Szczecinie nie da się grać zwykłego futbolu. Pragniemy legend i walki. Nawet jeśli czasem przegramy, to będzie to na naszych zasadach. Dostaniemy po twarzy? Może, ale wielu zmieciemy z ligi. Chcemy widowisk. Rozpalmy ten ogień.

Autor: PodjuchyFAN
Żródło: własne
Wyświetleń: 5597

Trwa ładowanie komentarzy...