Aktualności

Jest gorąco - to chyba najbardziej delikatne określenie atmosfery jaka panuje wokół Pogoni od kilku tygodni. Mimo, że zbliża się mecz z Wisłą Kraków atmosfera wciąż jest gęsta.


We wtorek w tygodniku Piłka Nożna znaleźć można było wywiad z Prezesem Pogoni Szczecin Jarosławem Mroczkiem, który rozpoczął się od pytania o to, jak wyglądały negocjacje z Marcinem Robakiem.

- Nie mogę ujawniać szczegółów rozmów, powiem tylko o jednym z warunków stawianych przez zawodników. Byłem przeciwny zawieraniu kontraktu aż na trzy lata z piłkarzem, który ma 35 lat. Taki bezwzględny warunek postawił Robak. Jest faktem, że chciał wrócić i grać u nas. Brał jednak pod uwagę tylko trzyletnią umowę, ja proponowałem na krótszy okres, z opcją przedłużania po kolejnym sezonie. Życie pokaże, czy za dwa lata Robak będzie skuteczny tak samo jak teraz - powiedział sternik klubu.

Słowa Mroczka dla części kibiców wydawały się sensowne. Inni, wręcz przeciwnie, uznali, że podpisanie umowy na tak dług czas z Robakiem nie byłoby obarczone ryzykiem. Już dziś oliwy do ogania dolewa tekst, który pojawi się w jutrzejszym Kurierze Szczecińskim. Przeczytamy w nim słowa menadżera Marcina Robaka, który stanie okoniem do słów Jarosława Mroczka.

- Nigdy nie żądaliśmy trzyletniej umowy. Mogę stwierdzić tylko tyle, że to nie jest wina Macieja Stolarczyka. że piłkarza nie ma obecnie w Pogoni. Marcin bardzo chciał wrócic do Szczecina, nasze pierwsze kroki kierowaliśmy do szczecińskiego klubu - powiedział Kurierowi Daniel Weber.

O co więc chodzi? Kto kłamie? Kto chce przekoloryzować rzeczywistość na swoją korzyść?

Wszystko wskazuje na to, że... obie strony mają rację. Dlaczego? Z naszych informacji wynika, że zawodnik wraz z menadżerem chciał podpisania umowy "2+1". Taki kontrakt daje zawodnikowi pewność związania z klubem przez dwa lata, a trzeci zależy jest od pewnych warunków. Najczęściej automatyczne przedłużenie odbywa się po rozegraniu odpowiedniej liczby spotkań lub minut spędzonych na boisku. Dla samego piłkarza jest to jednak 100 procentowa pewność dwuletniego związku z klubem, który wypłacałby wynagrodzenie. Trzeci jest znakiem zapytania.

Inaczej wygląda to z perspektywy klubu, który podpisując taką umowę musiałby odrazu mieć na względzie to, że zawodnik może być obciążeniem dla budżetu nie przez dwa, a przez trzy lata. Stąd zapewne wypowiedź Jarosława Mroczka o "trzyletniej" umowie.

Próbowaliśmy zapytać przedstawiciela piłkarza o to, czy nasze informacje są prawdziwe. Odpowiedź jednoznaczna nie była.

Mimo, iż prywatnie jestem zdania, że Marcin Robak w wieku 38 lat i z nogą w gipsie wciąż byłby skuteczniejszy od naszych obecnych napastników, to trzeba jednak zgodzić się z ostatnim zdaniem Daniela Webera. Pogoń teraz potrzebuje punktów i mielenie tematu w nieskończoność i tak nic nie da.

Autor: Daniel Trzepacz
Żródło: własne
Wyświetleń: 5166

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zarejestruj się lub zaloguj tutaj.


Trwa ładowanie komentarzy...