Aktualności

W poniedziałek wieczorem prezes Jarosław Mroczek gościł w programie "Weszłopolscy" na antenie "Kanału Sportowego". Tematy rozmowy? Oczywiste.


- To była szokująca wiadomość. Ja patrzę na to jednak trochę spokojniej, bo myślę, że takie rzeczy mogą się zdarzyć. Rozmawiałem z naszymi lekarzami i oni mówili, że to się mogło zdarzyć. Część wyników może być też fałszywie pozytywna. Z całej trzydziestki nie wszyscy mają objawy i nie wszystkie wyniki pozytywne oznaczają, że tam musi być zakażenie. Nie chcieliśmy tych badań powtarzać, bo to by ten okres kwarantanny rozszerzyło w czasie. Natychmiast przystąpiliśmy do kwarantanny zgodnie z zaleceniami sanepidu - mówił sternik Dumy Pomorza na tematy związane z Koronawirusem w Pogoni. - Przestrzegaliśmy jako klub wszystkich zasad. Wszystkie raporty były regularnie wysyłane każdego dnia do komisji medycznej. Nie rozstrzygam skąd ten wirus do nas trafił. Nie chcę niczego sugerować, bo uważam, że nie ma to żadnego znaczenia. Najważniejsze jest to, aby sobie poradzić i z tego wyjść.

Portowcy rozpoczęli kwarantannę i obecnie przesiadują w domach. Jak rozpoczęło się całe to szaleństwo?

- W środę pierwszy z zawodników poczuł objawy grypy. Nie było jeszcze alarmu. Na następny dzień dołączyło czterech kolejnych. Wtedy lekarze podjęli decyzję o zrobieniu testów i przeszliśmy je w piątek. Były one pozytywne dla całej piątki, co oznaczało, że musieliśmy zebrać wszystkich z listy izolacyjnej i zrobić im testy. Ich efekty są takie, jakie znamy - opowiadał Jarosław Mroczek - Mamy takie czasy, że mimo tego możemy się cały czas komunikować. Zawodnicy dostali do domów cały sprzęt do treningów. Te działania zostały natychmiast podjęte.

Innym z tematów do rozmowy był ten, który "grzał" wielu tydzień temu. Mowa o przełożeniu meczu z Lechem.

- Spotykałem się z takim twierdzeniem w przestrzeni publicznej i jednego z klubów. Chodzi o zarzut, że nie podzielamy patriotycznych względów. To jest tak śmieszny zarzut, bo mówienie dziś któremukolwiek z szefów klubów Ekstraklasy, że nie ma dla niego znaczenia czy kluby z Polski będą grały w puchararach jest niepoważne. Cieszymy się zawsze, nie musi to być Legia i Lech, może być każda inna. Czym innym jest sposób załatwienia tego. Na tym ta sprawa polegała. Nie wiem czemu nie można było tego zorganizować inaczej, miesiąc wcześniej. Umówić się, że w takiej sytuacji będzie z definicji taka decyzja. Wtedy sztab może sobie zaplanować sposób postępowania. My się nie obrażamy na żadną drużynę, że ona poprosiła o przełożenie meczu. Podchodziliśmy w ten sposób: skoro nie było dyskusji na ten temat, to drużyny były gotowe rozgrywać mecze. Nasi trenerzy mówili, że z punktu czasu i regeneracji to było go wystarczająco dużo. Można było to wcześniej zorganizować i nie rozumiem dlaczego nie zostało to zrobione - tłumaczył Jarosław Mroczek.

Prezes Pogoni pytany był także o Lukę Zahovicia i jego możliwość transferu do Dumy Pomorza. Mroczek odpowiadał jednak krótko:

- Pomidor!

CAŁY MATERIAŁ OBEJRZEĆ MOŻNA TUTAJ!

Autor: Daniel Trzepacz
Żródło: weszlo.com
Wyświetleń: 8241

Trwa ładowanie komentarzy...