Aktualności

Kolejne spotkanie ligowe Portowców już w najbliższą niedzielę. W 30. kolejce PKO BP Ekstraklasy nasza drużyna podejmie na własnym stadionie Legię Warszawa. Na dwa dni przed tym meczem trener Pogoni Szczecin, Kosta Runjaic, odpowiadał na pytania dziennikarzy na tradycyjnej konferencji prasowej.


Pierwsze pytanie na spotkaniu z mediami jak zazwyczaj dotyczyło sytuacji kadrowej naszego zespołu. – Przy „Kowalu” mamy ciągle znak zapytania. Każda godzina się liczy, postaramy się, aby dzisiaj był z nami w treningu. On chce zrobić wszystko, aby być do dyspozycji drużyny. Nasz ostatni mecz oglądał w telewizji. Powiedział, że dla niego to było piekło. Żałował, że nie mógł w tym meczu grać i bardzo chce nam pomóc w niedzielę. Jeżeli jednak nie będzie w pełni sił, nie będziemy go obciążać. Staw skokowy Zecha po meczu z Rakowem wyglądał podobnie jak staw skokowy Kowalczyka po meczu z Jagiellonią. Ale nie jest to ciężki uraz i myślę, że Zech będzie gotowy, by zagrać w niedzielę. Jeżeli chodzi o Rafała Kurzawę, w środę zaczął z nami trenować i wygląda dobrze. Na papierze jest do naszej dyspozycji. Mamy ograniczoną liczbę zawodników, których możemy wziąć na ławkę. Jeszcze wszystko przeanalizujemy i zastanowimy się, kto będzie z nami na „mini zgrupowaniu” w hotelu przed meczem – zdradził Kosta Runjaic.

Czy trener zamierza po ostatnim, przegranym spotkaniu wprowadzić wiele zmian do wyjściowej jedenastki Portowców? – Oglądaliśmy sobie ten mecz raz jeszcze. Niektóre sytuacje kilkukrotnie. Uważamy, że ten mecz nie był zły w naszym wykonaniu. Poza wynikiem, nie ma wielu powodów, aby zmienić ten skład. Przemyślimy wszystko i zobaczymy jeszcze, kto w niedzielę zagra.

Nasz szkoleniowiec został zapytany, czy dostrzegł w oczach Portowców po ostatniej porażce pewne oznaki zniechęcenia. – Wczoraj jedna grupa zawodników odbywała klasyczny trening regeneracyjny. W czwartek w takim treningu uzupełniającym mieliśmy dwunastu zawodników i czterech bramkarzy do dyspozycji. Wyglądało to bardzo dobrze, wszyscy byli skoncentrowani i uczestniczyli w zajęciach z pełną chęcią i zaangażowaniem. Oczywiście bezpośrednio po meczu rozczarowanie było duże, ponieważ zagraliśmy dobrze, ale mimo wszystko nie zdobyliśmy nawet jednego punktu. Ale chłopcy wiedzą, że jeszcze nic straconego. Teraz chcemy jeszcze bardziej się pokazać. Wszyscy mamy jeden cel, ciągle ku temu trenujemy i ciągle chcemy wygrywać następne mecze – mówił trener. 

- Przed meczem z Rakowem wiedzieliśmy, że z pięciu meczów, które nam pozostały, większość musimy wygrać. Mecze, które nas czekają teraz, z Legią, Śląskiem, Lechią i Termalicą, wcale nie są łatwiejsze. Jesteśmy natomiast pełni wiary, że jeżeli zagramy w nich w takim samym stylu jak z Rakowem, to możemy je wygrać. Musimy w to wierzyć, starać się robić jeszcze mniej błędów, a w niektórych momentach wykrzesać z siebie jeszcze dodatkowe kilka procent.

Następnie nasz szkoleniowiec został zapytany, czy wytknął piłkarzom błędy, które zadecydowały o porażce zespołu w ostatnim meczu z Rakowem. – Nie, przedstawiłem im mój punkt widzenia. Nie chodziło tu wcale o ten mecz, ale ogólnie o życie, jak potrafi się ono czasami ustawić. Jestem pozytywnym człowiekiem, który stara się negatywne rzeczy, które spotka na swojej drodze, przemienić w coś pozytywnego. Zawsze, czy to w meczu, czy w trakcie sezonu, czy w życiu, są momenty ciężkie, które dopadają człowieka niespodziewanie. A wtedy dużo zależy od tego, jak człowiek na to zareaguje. Oczywiście to mocno zakorzenione w wartościach, jakie człowiek ma w życiu, i w jakie wierzy. Ważne jest, aby aktywnie taką sytuację przeanalizować i obrócić ją w coś pozytywnego. Na ogół jest tak, że człowiek ma swoje życie we własnych rękach, jednak czasem zdarza się coś niespodziewanego, takie po prostu jest życie – mówił trener. - Dlatego zrobimy wszystko, aby wygrać ten następny mecz. Spróbujemy wyciągnąć z tego sezonu maksa. Droga, którą przeszliśmy w ubiegłym sezonie, czy którą przechodzimy w tym sezonie, była i jest bardzo ciekawa. Najważniejsze w tych ostatnich czterech kolejkach jest to, abyśmy z niej nie zboczyli. Musimy podejść pozytywnie do rzeczy, na które mamy wpływ i zobaczymy, jaki scenariusz się wtedy napisze.

W ostatnim wydaniu "Przeglądu Sportowego" pojawiły się sugestie, że Kosta Runjaic od następnego sezonu będzie trenerem Legii Warszawa. Jak trener się do tego odniesie? – Czytam ogólnie mało gazet, zwłaszcza polskich gazet sportowych. Po pierwsze, nie znam tego języka. Po drugie, staram się, aby rzeczy zewnętrzne nie miały wpływu na moją pracę. Sugestii i plotek nie komentowałem w przeszłości i nie zrobię tego również teraz. W Schalke obecnie poszukują trenera, w Bielefeld tak samo, więc ten rynek jest ruchomy, ciągle coś się dzieje. Jeszcze w następnych dniach, tygodniach, miesiącach, wiele się z pewnością wydarzy, więc wszyscy powinniśmy być w tej chwili skoncentrowani na tym najbliższym spotkaniu, czyli meczu Pogoń-Legia. Wielokrotnie o tym mówiłem, że dopóki mam tutaj ten ster w rękach, całą moją energię, fachowość i znajomość piłki nożnej poświęcam Pogoni, i tak będę robił do końca sezonu. Jestem tutaj teraz piąty sezon, od 4,5 roku. Praktycznie 80% mojego życia z ostatnich lat spędzam w Szczecinie. Na pewno nie były to same piękne momenty, ale większość chwil było pozytywnych. Aby to stworzyć, trzeba było dużo poświęceń. Jak to w życiu jest, a w szczególności w piłce nożnej, wielu może powiedzieć: „to zrobił źle”, czy „tamto zrobił beznadziejnie”. Tak to już jest. Ale na pewno jedno mogę powiedzieć i temu nikt nie może zaprzeczyć. Dałem tu z siebie wszystko, co mogłem dać. Pracowałem z pełną koncentracją i do samego końca będę tą drogą podążał dla dobra i rozwoju tego klubu. Ja i mój sztab trenerski chcemy wyciągnąć w końcówce tego sezonu maksa. Po prostu w niektórych sytuacjach trzeba jeszcze mocniej bronić, a w niektórych, powiem to obrazowo, po prostu trafić do pustej bramki. Wiele może się wydarzyć w trakcie meczu zarówno pozytywnego, jak i negatywnego. Na niektóre rzeczy po prostu nie mamy wpływu.

Trener został zapytany dopytany, czy podjął już decyzję odnośnie klubu, jaki będzie trenował w przyszłym sezonie. – Na pewno nie mam zamiaru brać przerwy w swojej pracy. Czuję się wystarczająco energetyczny, mam wystarczająco wigoru, aby pracować na tym poziomie, na jakim pracuję teraz. Zobaczymy, jak to się dalej potoczy. Jak już mówiłem, dla mnie w tej chwili najważniejsza jest Pogoń.

Następnie nasz szkoleniowiec zaczął analizować najbliższego rywala Portowców. - Znają Państwo na pewno sytuację, w której Legia znajdowała się jeszcze przed kilkoma tygodniami. Jest to też taki przykład w piłce nożnej, na pewno nikt nie oczekiwał, że coś takiego się wydarzy. Że mistrz kraju, pomimo podwójnego zaangażowania w lidze i pucharach, zagra tak słabą rundę, z tak wieloma porażkami na początku sezonu. Oczywiście obejrzałem bardzo dużo meczów Legii, jak i wielu innych klubów, które są w ekstraklasie. W wielu meczach, które przegrali, nie byli gorszą drużyną, tylko wyniki nie były takie, jak oczekiwali. Natomiast były też fazy, które wyglądały dla nich naprawdę źle. Myślę, że po przejęciu drużyny „Vuko” wykonał bardzo dużą pracę, aby sprowadzić ten zespół na właściwe tory. Legia zdobyła mnóstwo punktów w rundzie wiosennej, bo dwadzieścia. Traci mało bramek, jest bardzo stabilną drużyną. „Vuko” to już dla mnie legenda Legii. Grał u nich, był trenerem, zawsze gdy był potrzebny, był do dyspozycji klubu. Jako trener zdobył z drużyną mistrzostwo Polski i można powiedzieć, że to on w tym sezonie uratował Legię. Oczywiście nasi rywale zrobią wszystko i chcą zrobić wszystko, aby zakończyć ten sezon jakimś świętowaniem, o ile można o tym mówić w ich sytuacji. Tak czy owak, na pewno będą chcieli uzyskać jak najlepszy wynik. Będzie to na pewno twardy mecz. Pekhart mimo kilku słabszych meczów zdobywał bramki, Jędrzejczyk to były reprezentant Polski, mają Wieteskę czy Josue – analizował trener.

Kolejne pytanie na konferencji prasowej dotyczyło tego, czy zdaniem trenera wzmocnienia, jakie poczynili przed sezonem Portowcy i ich bezpośredni rywale w walce o tytuł, mogły mieć kluczowy wpływ na rezultaty w tym sezonie. - Generalnie jest jeszcze zbyt wcześnie, aby zrobić takie podsumowanie. Jeszcze nic nie jest stracone, pozostały cztery mecze, jeszcze wszystko jest możliwe. To najważniejsza wypowiedź na początek. Oczywiście będzie trzeba zrobić po sezonie głębokie podsumowanie, analizę. Zrobiliśmy to też po poprzednim sezonie, gdy zdobyliśmy brązowy medal. Naszą głęboką analizę przekazaliśmy zarządowi klubu. Nie będę w tej chwili na ten temat rozmawiał, bo to nasze wewnętrze rozmowy. Nie robiłem tego wcześniej i nie zrobię też teraz. Na pewno Państwo sami mogą wyciągnąć swoje wnioski. Jeśli przeanalizujemy nasz ostatni mecz, bramki strzelili w nimi Ivi Lopez i Gutkovskis. Tego ostatniego gracza miałem na liście już wtedy, gdy grał w Termalice. Chciałem go ściągnąć do Pogoni. Wtedy takich możliwości nie mieliśmy, bo ściągnęliśmy Buksę i nie było szans na nabycie drugiego napastnika. Gutkovskis poszedł do I ligi, tam złapał kontuzję, a następnie zatrudnił go Raków – mówił trener.

- Nie można powiedzieć, że rywale zrobili dwa transfery zimą i te dwa transfery rozstrzygnęły losy meczu. Ale jasne jest, że przed sezonem można próbować zabezpieczyć się i reagować w kilku kierunkach. Oczywiście jest to zależne od tego, jakie się ma możliwości i od wielu innych detali. Rzeczywiście, jeśli Pogoń zdobyłaby mistrza bez wielu spektakularnych transferów i przy połowie zbudowanego stadionu, być może byłoby to za wiele szczęścia, ale jak już mówiłem, jeszcze nic nie jest stracone. Wie Pan, jak to jest, po meczu jest wielu ekspertów, którym wynik się nie podoba. My będziemy jednak do końca walczyć.

Czy szkoleniowiec nie żałuje, że w ostatnim meczu posadził na ławce rezerwowych Jakub Bartkowskiego? – Nie żałuję niczego, ponieważ gdy podejmuję jakąś decyzję, jestem w stu procentach przekonany, że jest ona słuszna. Faktycznie, Kuba Bartkowski to bardzo dobry, solidny zawodnik. Piłkarz wiodący, lider. Gdy spojrzymy na indywidualne statystyki, to z nim ugraliśmy najwięcej punktów na mecz. Jeżeli zagrałby Bartkowski na prawej obronie, a też byśmy przegrali 2:1, to być może by Pan mnie zapytał, dlaczego Kuba dośrodkował trzy razy poza bramkę. Oczywiście nie mówię tutaj, że Kuba nie potrafi dośrodkowywać, po prostu po meczu zawsze zadaje się pytania, co by było gdyby. Jak już mówiłem na konferencji po meczu, w obu sytuacjach, gdy straciliśmy bramki, mogliśmy się zachować lepiej w obronie. Z drugiej strony, ta bramka, którą zdobył Gutkovskis, wcześniej chyba nigdy mu się coś takiego nie przytrafiło – mówi szkoleniowiec.

- Można by też było mnie na przykład zapytać, dlaczego Zech nie zagrał na środku obrony. Tymczasem Benedikt Zech zagrał tak wiele dobrych meczów dla Pogoni, jest stoperem numer jeden, i gdy mówi mi, że jest gotowy do gry na danej pozycji, to gra. Od niego zaczynam ustalanie składu. Podpisał tu długoterminową umowę i jest świadomy swojej odpowiedzialności. Wie, co musi pokazać i co musi temu klubowi dać. Natomiast Kuba Bartkowski też w każdym meczu daje wszystko co może, daje z siebie maksa. Oczywiście mogliśmy zagrać z Kubą. Tym razem tego nie zrobiliśmy, natomiast możliwe, że wyjdzie od początku w następnym meczu – stwierdził Kosta Runjaic. 

Na koniec spotkania z mediami trener został zapytany, jaką Pogoń zobaczymy w niedzielę. – Będziemy robić to wszystko, co robiliśmy przeciwko Rakowowi. Na koniec chodzi o detale, decyzje w poszczególnych sytuacjach. Dokładnie o tym samym rozmawiałem z drużyną po meczu. Ważne jest, jak się zareaguje na porażkę. Chcemy zareagować odpowiednio i taki mamy zamiar. Nie miałbym nawet nic przeciwko temu, abyśmy tym razem zagrali gorzej niż z Rakowem, ale wygrali, ponieważ w piłce liczy się przede wszystkim wynik. 

tekst alternatywny Advertisement
Autor: Pogoń Szczecin SA
Żródło: Pogoń Szczecin SA
Wyświetleń: 4740

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zarejestruj się lub zaloguj tutaj.


Trwa ładowanie komentarzy...