Aktualności

  • Podsumowanie 18. kolejki PKO Ekstraklasy

Nowy lider, przełamanie w Lubinie i porażka Piasta, czyli podsumowanie 18. kolejki PKO Ekstraklasy. Sprawdzamy co poza meczem Pogoni o którym pisaliśmy w kilkunastu tekstach, wydarzyło się na boiskach najwyższej klasy rozgrywkowej.


Stal Mielec 0 - 0 Cracovia (19.02, godz. 18:00) 

Krakowianie walczą o utrzymanie, gdyby na Podkarpaciu nie odnieśli zwycięstwa, zanotowaliby 5 mecz bez ligowej wygranej. Gospodarze również biją się o ligowy byt. W przypadku zdobycia 3 punktów mogliby chociaż na chwilę opuścić strefę spadkową. Spotkanie było bardzo wyrównane. Jedni, jak i drudzy mieli okazje do strzelenia bramki, jednak to sytuacje Mielczan były lepsze. Maciej Jankowski z 4 metra trafił wprost w golkipera gości, a mocne uderzenie Forsella zatrzymało się na poprzeczce. Na wysokie noty pracowali bramkarze obu drużyn - Niemczycki oraz Strączek. Stali nie udało się opuścić strefy spadkowej, ale mają jeszcze do rozegrania zaległe spotkanie. 

Legia Warszawa 5 - 2 Wisła Płock (20.02, godz. 15:00) 

Mimo remisu w Białymstoku Legioniści zaprezentowali się dobrze i po piątkowej przegranej Pogoni mieli ochotę wrócić na fotel lidera. Przed nimi nie stało jednak najłatwiejsze zadanie, gdyż goście jako jedyni wygrali wszystkie wiosenne mecze. Praktycznie całą pierwszą część spotkania zdominowali gospodarze. Już w 10 minucie Rogoziński sprokurował karnego, którego pewnie wykorzystał Mladenovic. Chwilę później gracz Wisły stracił piłkę w środku pola, a prowadzenie podwyższył Bartosz Kapustka. W 40 minucie dublet ustrzelił Mladenovic, i gdy Legia myślała, że wszystko jest pod kontrolą, Nafciarze wzięli się za odrabianie strat. 3 minuty po bramce Serba gola strzelił Dusan Lagator, a w 2 minucie doliczonego czasu gry Płocczanie za sprawą Lesniaka złapali kontakt. Drugą połowę w pełni kontrolowali gospodarze, szybko rozwiewając marzenia gości o wywiezieniu z Łazienkowskiej choćby punktu. W 49 minucie Luquinhas dostawił nogę, strzelając do “pustaka” z 4 metra. Brazylijczyk 10 minut przed końcem regulaminowego czasu gry postawił kropkę nad “i” ustalając wynik spotkania. Dzięki temu zwycięstwu Wojskowym udało się powrócić na pierwsze miejsce w tabeli.

Podbeskidzie Bielsko-Biała 1 - 1 Jagiellonia Białystok (20.02, godz. 17:30) 

Górale bardzo dobrze weszli w rundę i stała przed nimi okazja, aby powiększyć przewagę nad miejscem spadkowym. Przyjezdni mają jeszcze szansę na grę w europejskich pucharach, dlatego powinni wygrywać takie spotkania. Jednak ze względu na swoje ostatnie występy wcale nie byli faworytami. Mogliśmy oglądać dwie zupełnie inne połowy. Pierwszą zdominowali gospodarze, którzy udokumentowali swoją przewagę bramką Rafała Janickiego w 13 minucie. Dobre rozegranie rzutu rożnego poskutkowało drugim golem defensora w tym sezonie. W drugiej części gry Białostoczanie przejęli inicjatywę, oddali więcej strzałów, częściej operowali piłką. Bardzo szybko, bo w 53 minucie wynik wyrównał Wdowik. Jagiellonia miała jeszcze swoje sytuacje, nawet zdobyła bramkę, ale Szymon Marciniak dopatrzył się spalonego i anulował gola po weryfikacji VAR. Podopieczni Bogdana Zająca znów nie zagrali porywająco, choć druga połowa daje nadzieje na poprawę gry. 

Lechia Gdańsk 2 - 0 Górnik Zabrze (20.02, godz. 20:00) 

Górnicy mieli bardzo dobrą okazję, aby wskoczyć na podium i zostać na nim co najmniej jeden dzień. Nie było to jednak takie proste, gdyż odnieśli zwycięstwo tylko w jednym spotkaniu na pięć, wygrywając ostatni mecz rzutem na taśmę z czerwoną latarnią ligi. Lechia nie pozwoliła gościom na zbyt wiele. Boakye, Jimenez, czy Krawczyk zostali zupełnie zneutralizowani. Gospodarze stworzyli sobie wiele klarownych sytuacji, a pierwszą z nich w 24 minucie wykorzystał Maciej Gajos. Nieco ponad kwadrans później Flavio Paixao dobił odbitą przez Chudego piłkę i zdobył gola do szatni. W drugiej połowie Gdańszczanie mieli groźniejsze sytuacje, a spektakularnym pudłem “popisał się” Ceesay, który nie trafił do bramki z 4 metra. Lechia odniosła drugie zwycięstwo z rzędu i zbliżyła się do Górnika na jedno oczko. 

Zagłębie Lubin 1 - 2 Raków Częstochowa (21.02, godz. 15:00) 

W tym spotkaniu liczyliśmy na przełamanie obu drużyn, gdyż nie wygrały one w ostatnich 4 ligowych spotkaniach, ba nawet nie strzeliły w nich bramki. Mecz był wyrównany. Wynik w 13 minucie otworzył Patryk Szysz. Kwadrans później Ivi Lopez wykonywał rzut wolny z około 20 metra. Popisał się on pięknym strzałem nad murem, wyrównując wynik meczu. W drugiej połowie nie działo się zbyt wiele, oba zespoły oddały po jednym strzale na bramkę. Gdy wydawało się, że padnie remis to nadeszła 81 minuta, w której Hładun odbił piłkę do boku, następnie chciał ją wybić Sasa Balic. Nie trafił on dobrze w futbolówkę, a konsekwencją był gol samobójczy i porażka Miedziowych. Częstochowianie wreszcie się przełamali, Lubinianie zaś przedłużyli swoją serię meczów bez zwycięstwa do 5.  

Lech Poznań 1 - 0 Śląsk Wrocław (21.02, godz. 17:30) 

Kibice Kolejorza po 6 ligowych meczach bez wygranej liczyli na przełamanie. We Wrocławiu mieli nadzieję na poprawę gry i lepsze wyniki. W pierwszej części spotkania nie działo się zbyt wiele. Podopieczni Lavicki nie oddali w niej choćby celnego strzału. W drugiej połowie gospodarze dominowali i mieli kilka dobrych sytuacji do strzelenia gola. Jedną z nich w 57 minucie na bramkę zamienił nowy napastnik Poznaniaków - Aron Johannsson. Lechowi po długim czasie udało się odnieść ligowe zwycięstwo, a Śląsk nadal nie wyszedł z marazmu. Trzeba zaznaczyć, że z powodu 4 żółtej kartki w meczu z Pogonią nie wystąpią: Fabian Piasecki i Piotr Celeban. 

Piast Gliwice 0 - 1 Warta Poznań (22.02, godz. 18:00)

Zieloni bardzo dobrze weszli w rundę wiosenną zdobywając 7 na 9 oczek. Mimo tego to Gliwiczanie, którzy nie ponieśli porażki od października byli stawiani w roli faworyta. W pierwszej połowie gospodarze mieli optyczną przewagę, oddając 5 celnych strzałów na bramkę Lisa. Żadne z tych uderzeń nie było groźnych, świadczy o tym fakt, że najgroźniejszą sytuacją była niecelna główka gości. Pod koniec pierwszego kwadransa drugiej połowy gracz Piasta źle podał do cofającego się Malarczyka. Łukasz Trałka przejął piłkę i zagrał do Kuzimskiego, który pewnym strzałem pokonał Placha. Był to jedyny strzał Warty w tym meczu. Po tej bramce podopieczni Fornalika w 100 procentach przejęli inicjatywę, mieli kilka okazji, ale nie udało im się doprowadzić do wyrównania. W zespole Piotra Tworka 69 minut rozegrał wypożyczony z Pogoni Szczecin Maciej Żurawski. 

Tu podaj tekst alternatywny

Autor: Michał Horbaczewski
Żródło: własne
Wyświetleń: 2082

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zarejestruj się lub zaloguj tutaj.


Trwa ładowanie komentarzy...