Aktualności

W piątek piłkarze Pogoni Szczecin awansowali do kolejnej rundy Pucharu Polski po wygranej w rzutach karnych z Wisłą Płock. Co do powiedzenia mieli piłkarze Dumy Pomorza po zakończonym meczu?


- Puchar rządzi się swoimi prawami. Na końcu chodzi o to, żeby przejść do kolejnej rundy i nam się to udało. Czasami potrzeba mieć trochę szczęścia i nie da się ukryć, że dzisiaj było po naszej stronie – przyznaje Benedikt Zech w rozmowie z oficjalną stroną klubu. - Mamy czas, żeby przeanalizować ten mecz. Jestem pewien, że w Zabrzu pokażemy się z lepszej strony. Potrzebujemy trzech oczek, by pozostać blisko czołówki.

Sebastian Kowalczyk w piątek na boisku pojawił się jako rezerwowy. W serii rzutów karnych pewnie wykonał swoje zadanie.

- Nasza gra nie układała się dzisiaj po naszej myśli. Nie weszliśmy w odpowiedni rytm. Nie jest łatwo grać przeciwko Wiśle Płock. Mało było w tym meczu składnej gry, za to dużo piłki latającej w powietrzu. Natomiast takie mecze też trzeba wygrywać. Najważniejsze jest to, że awansowaliśmy do kolejnej rundy. Dzisiaj wracamy do Szczecina w pozytywnych humorach. Wiemy, że przed nami mecz z Górnikiem, w którym zrobimy wszystko, by pokazać się z lepszej strony - tłumaczył po sportkaniu Sebastian Kowalczyk.

Dante Stipica przy straconym golu z pewnością popełnił błąd i mógł zachować się lepiej, ale w serii jedenastek zrehabilitował się i pomógł mocno drużynie w awansie.

- Myślę, że cały zespół jest bohaterem tego meczu. Puchar Polski jest specyficzny. Najważniejsze, że jesteśmy w kolejnej rundzie. To co zrobiliśmy jest ważne dla nas, dla klubu i dla naszych kibiców. Na końcu były rzuty karne. Bramkarz musi zrobić swoją robotę. Jako zespół idziemy dalej i jestem bardzo szczęśliwy. Obroniłem dwa karne, a na koniec wszyscy śpiewaliśmy Pogoń, Pogoń, Pogoń! - opowiadał Dante Stipica.

Wyrównujące trafienie w meczu zanotował Kamil Drygas, który w wyjściowej jedenastce Portowców znalazł się pierwszy raz od września.

- Wszyscy cieszymy się z tego awansu. Styl, delikatnie mówiąc, nie był dobry. Ciężki mecz, musimy go przeanalizować, bo nie graliśmy tak, jak zakładaliśmy. Koniec końców to my jesteśmy w kolejnej rundzie i to nas cieszy. Gdy piąty zawodnik z Wisły strzelał to tętno miałem chyba 200! <śmiech>. Dante pomógł drużynie, reszta później strzelała pewnie i gramy dalej - tłumaczył Drygas.

Autor: Daniel Trzepacz
Żródło: Pogoń Szczecin SA
Wyświetleń: 2922

Trwa ładowanie komentarzy...