Aktualności

  • Moskal: Nikt z zarządu nie wchodzi w moje buty

- O tym co robimy, jak gramy i kto gra, decyduję ja i nie wyobrażam sobie tego, aby było inaczej - powiedział w rozmowie z naszym serwisem trener Kazimierz Moskal. Rozmawiał Daniel Trzepacz.


Przerwa na mecze reprezentacji przydała się bardziej Panu, czy zawodnikom? Kto bardziej potrzebował przerwy od meczów ligowych?

- Myślę, że najlepszą receptą jest jednak granie. Terminarz jednak przydzielił nam przerwę na mecze kadry. Staraliśmy się ją jak najlepiej wykorzystać. Wiadomo, że w tej sytuacji, gdy kilku piłkarzy wyjechało na zgrupowania, a kilku zawodników miało problem ze zdrowiem, trzeba było to wszystko zdrobić mądrze. Nie ułatwiało nam to pracy. Wielu piłkarzy nie mieliśmy w tym pierwszym tygodniu do dyspozycji.

Pytam dlatego, że atmosfera ostatnio nie była najlepsza. Macie pomysł jak ją poprawić?

- Kiedy się nie wygrywa, to tak jest, że wszyscy rzucają się na zespół. Robimy wszystko, aby wrócić do dobrej gry. Pracowaliśmy ciężko z tą grupą, która pozostała. Jeszcze dzisiaj nie mieliśmy wszystkich, bo "Listek" nie zdążył dojechać ze zgrupowania. To nie są przyjemne momenty. Z tym się jednak trzeba w sporcie i w piłce liczyć.

Zapewne czyta Pan gazety i śledzi materiały prasowe w internecie i wie Pan, że sporo gromów sypało się na Pańską głowę. Ma Pan do siebie żal o początek wiosny?

- Muszę Pana rozczarować - nie czytam. Skupiam się na tym, co mamy robić i nie działać pod wpływem emocji. Zdaję sobie jednak sprawę, bo od samego początku nie było łatwo. Zastanawia mnie jednak jedno, kiedy po meczach z Legią, z Ruchem, z Arką wszystko było OK... Teraz wszyscy mają pretensje do wszystkich. Oczywiście, że były duże nadzieje i my też takie mieliśmy. W szczególności związane z Pucharem Polski. Przed nami jest jeszcze rewanż. Ja absolutnie nie mówię, że awansujemy do finału, bo stratę mamy olbrzymią. Natomiast będziemy robić wszystko, aby jak najlepiej wypaść. To, że spotykam się z krytyką... ja mam tego świadomość. Nawet na konferencjach przewija się ciągle ten temat. Tak samo po meczu PSG z Barceloną, wszyscy wychwalali zespół z Paryża i trenera, to po trzech tygodniach wszyscy eksperci uznali, że zespół ten nie umie grać w piłkę, a Emery nie ma pojęcia o trenowaniu.

Sporo cierpkich słów pada też pod adresem władz, Prezesa Mroczka i Dyrektora Stolarczyka, którzy mieliby wchodzić w buty trenera i oczekiwać wysłuchania podpowiedzi. O takie stwierdzenia pokusił się nawet jakiś czas temu Krzysztof Stanowski z weszlo.com...

- A skąd on ma takie informacje?

Mogę jedynie przypuszczać, że od trenera Michniewicza, bo nie ukrywają swojej przyjaźni.

- Czyli widzę, że duch trenera Michniewicza ciągle tutaj krąży... Proszę mnie nawet nie obrażać sugerując takie sprawy. O tym co robimy, jak gramy i kto gra, decyduję ja i nie wyobrażam sobie tego, aby było inaczej.

Dlaczego w pierwszym tygodniu przerwy na kadrę zabrakło Mate Tsintsadze?

- Mate miał swoje ważne sprawy osobiste. Dostał ode mnie kilka dni wolngo. Miał rozpisany trening indywidualny i wszystko było pod kontrolą.

Jak wygląda sytuacja zdrowotna Davida Niepsuja?

- Prognozy były takie, że zacznie teraz wchodzić w trening. Ja w przypadku tego typu urazów jestem bardzo zapobiegawczy, bo są to sprawy mięśniowe i łatwo przedobrzyć. Lepiej, aby wszedł trzy dni później w trening, niż jeden dzień za wcześnie. Leczenie jednak przebiega dość dobrze.

Oglądał Pan cały mecz Spasa Deleva przeciwko Holandii?

- Nie cały, ale obszerne fragmenty. Wszyscy są zachwyceni i zadowoleni z jego postawy. Ja też.

Widzi Pan dla niego miejsce w ataku?

- Myślę, że mamy dwóch bardzo dobrych skrzydłowych i tak to na razie pozostanie. Były kiedyś takie pomysły z grą Spasa w ataku, próbowaliśmy takiego rozwiązania w letnich sparingach. Myślę, że w tym układzie, jaki jest teraz, widzę dla niego miejsce na skrzydle.

Cztery mecze do końca fazy zasadniczej. Wierzy Pan w górną ósemkę?

- Oczywiście, że wierzę. Będziemy robić wszystko, aby tak się stało, póki będziemy mieli na to szansę. Chcemy wrócić do dobrego grania i załapać się do ósemki. W tabeli jest ciasno, punktować nie mogą wszyscy i my chcemy skupić się na sobie. Wszystko zależy od nas.

Sezon 2002/2003. Gdzie trener wtedy był i co robił?

- Grałem wtedy jako piłkarz w Wiśle Kraków.

Wie Pan, że to sezon, w którym Pogoń ostatni raz wywiozła punkty z Łazienkowskiej?

- Tak? Na stronie oficjalnej czytałem tylko o ostatnim zwycięstwie z Legią w Warszawie, które miało miejsce ponad 30 lat temu. Dziennikarze lubują się w statytykach w takich sytuacjach. Co ja mogę powiedzieć? Bez względu na wszystko będziemy starali się tam zrobić jak najlepszy wynik. Mamy swoje problemy z Davidem Niepsujem, Rico Nunesem, który nie może tam zagrać i jeszcze kilka mniejszych. Ale zrobimy wszystko, żeby wypaść jak najlepiej.

Autor: Daniel Trzepacz
Żródło: własne
Wyświetleń: 5435

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zarejestruj się lub zaloguj tutaj.


Trwa ładowanie komentarzy...