Aktualności

Pudło sezonu, kryzys Rakowa oraz wykolejona lokomotywa, czyii podsumowanie 17. kolejki PKO Ekstraklasy. Sprawdzamy co poza meczem Pogoni o którym pisaliśmy w kilkunastu tekstach, wydarzyło się na boiskach najwyższej klasy rozgrywkowej.


Śląsk Wrocław 1 - 1 Wisła Kraków (12.02, godz. 20:30) 

Mimo, że Wrocławianie nie przegrali jeszcze jako gospodarz, to gracze Wisły dzięki swojej  dobrej grze byli stawiani w roli faworyta. Biała Gwiazda przeważała cały mecz, ale to piłkarz Śląska Mathieu Scalet otworzył wynik w 23 minucie. Na odpowiedź gości nie musieliśmy długo czekać, bo równo po dwóch kwadransach gry Yeboah zdobył bramkę po rykoszecie. W drugiej połowie najlepszą okazję do przechylenia szali na swoją korzyść miał Felicio Brown Forbes, jednak rzut karny Kostarykanina obronił Putnocky. Gospodarze nie oddali w niej ani jednego strzału, nawet niecelnego. Drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę zobaczył podopieczny Lavicki - Marcel Zylla. Pomimo tej sytuacji wrocławski stadion nadal pozostaje niezwyciężony. 

Cracovia 1 - 1 Podbeskidzie Bielsko-Biała (13.02, godz. 15:00) 

Przed meczem nikt wyraźnie nie faworyzował żadnej z drużyn. Pasy chciały przerwać passę 3 przegranych spotkań, a Górale stanęli przed szansą na przedłużenie serii zwycięstw. Pierwsze pół godziny zdominowała drużyna gości, dla której w 25 minucie gola strzelił Hora. Docenić trzeba kapitalną asystę Rzuchowskiego. W trzecim kwadransie gry to gospodarze doszli do głosu. Bardzo nieprzemyślane zachowanie Gergo Kocsisa poskutkowało żółtym kartonikiem i rzutem karnym, którego pewnie na gola zamienił van Amersfoort. W 63 minucie gry ten sam Węgier spóźnionym wślizgiem zarobił drugą żółtą kartkę, tym samym wykluczając siebie z gry. Cztery minuty przed końcem regulaminowego czasu Marquez sfaulował wychodzącego na czystą pozycję gracza Podbeskidzia. Po weryfikacji VAR sędzia skorygował swój błąd i wręczył Hiszpanowi czerwony kartonik. W doliczonym czasie gry niewiarygodnym pudłem popisał się Dominik Frelek, który nie trafił z około 13 metra do pustej bramki. 

Raków Częstochowa 0 - 1 Lechia Gdańsk (13.02, godz. 20:00)  

Obydwa zespoły kiepsko zainaugurowały ligową wiosnę. Częstochowianie przegrali dwukrotnie, zaś Gdańszczanie zanotowali porażkę i remis, więc obie drużyny liczyły na przełamanie. Zespół z Trójmiasta zaatakował bramkę Holeca od początku. Zaczęło się od fatalnej straty Schwarza w środkowej strefie, w wyniku czego w 2 minucie mieliśmy strzał Saiefa, który odbił bramkarz gospodarzy. Jarosław Kubicki dobrze zamknął akcję, ustalając wynik spotkania. W zespole gości nieźle funkcjonował środek pola - Kubicki i Gajos. Podopieczni Marka Papszuna mieli optyczną przewagę, lecz nic z tego nie wyniknęło. Ekipa Rakowa jest na pewno jednym z rozczarowań pierwszych 3 meczów rundy. 

Wisła Płock 1 - 0 Lech Poznań (14.02, godz. 15:00) 

To spotkanie było dużą niewiadomą. Z jednej strony wypoczęci Płocczanie, dla których to dopiero drugi mecz tej wiosny, a z drugiej podmęczeni Poznaniacy, którzy wychodzili na murawę już czwarty raz. Warto dodać, że Wielkopolanie w czwartek rozegrali 120 minut w Pucharze Polski. W całym meczu nie działo się wiele. Wisła miała przewagę, stworzyła sobie więcej okazji do zdobycia bramki. Sytuację z 73 minuty wykorzystał nowy nabytek Wiślaków - Luka Susnjara. Dzięki niemu Wisła Płock zanotowała 4 ligowe zwycięstwo z rzędu, a Kolejorz popadł w jeszcze większy kryzys.  

Jagiellonia Białystok 1 - 1 Legia Warszawa (14.02, godz. 17:30) 

Ten mecz był bardzo ważny dla obu drużyn. Gdyby gospodarze wygrali, zmniejszyliby stratę do trzeciego w tabeli Rakowa na dwa oczka. W przypadku wygranej Wojskowych, zrównaliby się oni punktami z liderującą Pogonią. Już w 70 sekundzie Miszta sfaulował Puljicia, po weryfikacji VAR Szymon Marciniak podyktował rzut karny dla miejscowych, którego w 4 minucie wykorzystał Jesus Imaz. Po tej sytuacji Legioniści przejęli inicjatywę i nie oddali jej do końca spotkania. Niecały kwadrans później sędzia znów wskazał na 11 metr, po faulu Augustyna do piłki podszedł poszkodowany chwilę wcześniej Tomas Pekhart. Zwiódł on golkipera i oddał pewny strzał w lewy dolny róg bramki. Czech jeszcze w pierwszej części gry miał kapitalną okazję do zdobycia gola, jednak przeszkodziła mu poprzeczka. Druga połowa należała w pełni do gości. Szansę do przechylenia szali na swoją stronę mieli między innymi Mladenovic, którego strzał z rzutu wolnego świetnie obronił Dziekoński, główkujący niecelnie Pekhart oraz Luquinhas. Piłka po strzale Brazylijczyka zatrzymała się na poprzeczce. Remis nie zadowala żadnej z drużyn, ale patrząc na przebieg meczu, Jagiellonia powinna być zadowolona ze zdobytego punktu. Trzeba również docenić kolejny dobry występ 17 letniego Dziekońskiego. Jest to następny talent po Sandomierskim i Drągowskim w bramce Białostoczan.

Warta Poznań 1 - 0 Zagłębie Lubin (15.02, godz. 18:00) 

Miedzowi cały czas walczą o puchary. Wygrana w Grodzisku Wielkopolskim pozwoliłaby im zniwelować stratę do miejsca gwarantującego grę w Europie na dwa punkty. Pierwsza część spotkania upłynęła pod znakiem urazów. W przeciągu 6 minut boisko musiało opuścić dwóch zawodników - Barosz Kieliba z Warty oraz Kamil Kruk z Zagłębia. Nic więcej ciekawszego poza celnym strzałem gości i kilkoma niecelnymi obu drużyn nie było dane nam zobaczyć. W drugiej połowie, którą zdominowali podopieczni Piotra Tworka działo się więcej. Gospodarze stworzyli sobie trzy stuprocentowe sytuacje. W 75 minucie, po świetnym dośrodkowaniu Jakóbowskiego kapitalnym wolejem popisał się Łukasz Trałka. Warto wspomnieć, że wypożyczony z Pogoni Szczecin Maciej Żurawski rozegrał w zespole Zielonych 92 minuty i zszedł z boiska z urazem. 

Górnik Zabrze 2 - 1 Stal Mielec (15.02, godz. 20:30) 

Mielczanie przyjechali do Zabrza po punkty, w przypadku zwycięstwa wydostaliby się ze strefy spadkowej, do której zepchnęliby Podbeskidzie. Górnicy zaś byli pod presją, gdyż chcieli walczyć o występy w europejskich pucharach, ale od 4 spotkań nie potrafili zdobyć trzech ligowych oczek. Pierwsza połowa była o wiele bardziej wyrównana, w porównaniu do tego co działo się później. Stal w 7 minucie miała rzut wolny w narożniku pola karnego. Dośrodkowanie główką wykończył Aleksandar Kolev. Pod koniec drugiego kwadransa gry Daniel Stefański podyktował dla gości rzut karny. Jego wykonawcą był Domański, jednak Chudy dobrze wyczuł jego intencję i obronił “jedenastkę”. Druga część spotkania została zdominowana przez gospodarzy. Ich posiadanie piłki w tym fragmencie gry oscylowało w granicach 80 procent. Wynik meczu w 64 minucie wyrównał środkowy obrońca Górnika - Przemysław Wiśniwski. Zabrzanie napierali na przeciwników i w ostatniej akcji meczu udało im się złamać obronę Stali po raz drugi. Piotr Krawczyk zdobył zwycięską bramkę w 3 minucie doliczonego czasu gry. W ten sposób Górnik nie mówi ostatniego słowa i dołącza do walki o ligowe podium. 

Tu podaj tekst alternatywny

Autor: Michał Horbaczewski
Żródło: własne
Wyświetleń: 1941

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zarejestruj się lub zaloguj tutaj.


Trwa ładowanie komentarzy...