Aktualności

  • Adamczuk dla sport.tvp.pl: Wirus uderzył mocno

-  W tym przypadku choroba jednak nas dopadła i różnie to chłopcy przeszli. Po powrocie do treningów czuli jeszcze ślad tej choroby. Tak więc każdy z tych okresów był inny. W trakcie poprzednich trenowaliśmy, choćby w domu. W tym przypadku choroba uderzyła mocno - mówi Dariusz Adamczuk w rozmowie z redaktorem Mateuszem Migą dla sport.tvp.pl.


W poniedziałek wrócicie na boiska Ekstraklasy po miesiącu przerwy spowodowanym epidemią w klubie. Jak radziliście sobie w tym okresie?

– To była już kolejna przerwa w tym roku, ale tym razem sytuacja była inna. Wcześniejsze były spowodowane izolacją drużyny, ale chłopcy trenowali w domach. Potem mieliśmy jednego zakażonego, więc drużyna znów trafiła na izolację i ponownie były treningi domowe. Tym razem ponad 20 zawodników było zakażonych. Część z nich przeszła to łagodnie, ale nie wszyscy. Tym razem więc piłkarze w domach praktycznie nie trenowali. Na dzisiaj w treningu jesteśmy więc od dwóch tygodni, ale pierwszy tydzień to były treningi grupowe. Dopiero od poniedziałku trenujemy praktycznie w komplecie. Tydzień przed meczem z Lechią.

To bardzo mało czasu na przygotowania do meczu. Ilu piłkarzy z powodu choroby nie jest do dyspozycji trenera?

– W tym momencie wszyscy są w treningu – na obóz do Gniewina pojechaliśmy niemal w komplecie. Nie ma mnie tam z zespołem, za to trener przygląda się, jak dany zawodnik wygląda pod względem fizycznym. W Gdańsku nie zagra kilku zawodników, ale to też wyniki urazów. Całe szczęście gramy w poniedziałek. To nielubiany termin, ale tym razem przyjęliśmy go z radością, bo mamy dodatkowe dwa dni treningów.

W tym roku to już dla was jakby czwarty okres przygotowawczy. Pierwszy był przed startem rundy wiosennej, drugi po marcowym zamknięciu ligi. Trzeci – bardzo krótki – między sezonami i teraz kolejny.

– Tak, tylko w tym przypadku choroba jednak nas dopadła i różnie to chłopcy przeszli. Po powrocie do treningów czuli jeszcze ślad tej choroby. Tak więc każdy z tych okresów był inny. W trakcie poprzednich trenowaliśmy, choćby w domu. W tym przypadku choroba uderzyła mocno.

Wiadomo już, że Covid może zostawić ślad w organizmie. Badaliście tych zawodników, którzy przechodzili chorobę objawowo? Sprawdzaliście płuca, serce?

– Tak. Żaden z naszych chłopaków nie był hospitalizowany, mimo to doktorzy Mariusz Pietrzak i Bartosz Paprota uznali, że dziesięciu piłkarzy, którzy przeszli chorobę objawowo, powinni przejść szczegółowe badania. Nie chcę mówić o szczegółach i pełnym zakresie badań, bo to nie moja domena, ale na pewno sprawdzaliśmy serce i płuca.

Pojawiły się jakieś niepokojące wyniki?

– Nie. Jakby takie były to ci piłkarze nie zostaliby dopuszczeni do treningów. Można powiedzieć, że to była profilaktyka, ale mając wiedzę o popłochu, jaki ta choroba potrafi wywołać w organizmie, postanowiliśmy to dokładnie sprawdzić.

Ten rok jest wyjątkowy. Co chwilę przerwy. Łatwo w takiej sytuacji skupić się na piłce? Na kolejnym meczu?

– Funkcjonowanie klubu w tych czasach jest bardzo wyjątkowe. Często, zamiast tematyką sportową, zajmujemy się kwestiami medycznymi. Jak zorganizować pracę klubu? Na jak liczne grupy dzielić piłkarzy? Maseczki? Bez maseczek? Zabiera to bardzo dużo energii, ale musimy się z tym pogodzić. Jeśli chodzi o chłopaków to myślę, że czekają już na najbliższe mecze. A życie pokaże jak to wszystko będzie wyglądało. Cała liga po raz pierwszy jest w takiej sytuacji, ale w tym sezonie to chyba my mieliśmy najwięcej przerw.

CAŁĄ ROZMOWĘ PRZECZYTASZ TUTAJ!

Autor: Daniel Trzepacz
Żródło: sport.tvp.pl
Wyświetleń: 4359

Trwa ładowanie komentarzy...