Aktualności

Jakub Piotrowski to pierwszy zawodnik Pogoni, który kilka lat spędził w grupach młodzieżowych i rezerwach, po czym wskoczył do pierwszego składu i wypromował swoje nazwisko. Wypromował na tyle, że Pogoń zarobi na jego sprzedaży do Belgii około dwóch milionów euro.


W klubie od kilku już lat zakładano, że tak właśnie Pogoń ma działać. Ma być miejscem do kształtowania zdolnych piłkarzy, których następnie będzie oddawać za odpowiednią sumę do klubów z europy.

Pierwszym takim przykładem może być Kamil Wojtkowski, pozyskany z Legii Warszawa jedynie za ekwiwalent za wyszkolenie. Wyniósł on 8 tysięcy złotych. Po dwóch latach i kilkunastu występach piłkarza w Ekstraklasie zdecydował się on na przenosiny do Niemiec, a na konto Pogoni wpłynęło 300 tysięcy euro. Wojtkowski nie spędził jednak tak długiego czasu w rezerwach i juniorach. Bardzo szybko Michniewicz rzucił go na głęboką wodę i ten został zauważony przez klub z Niemiec.

Piotrowski do Pogoni trafił jako junior w 2015 roku. Z zespołem juniorów starszych wywalczył Wicemistrzostwo Polski. W pierwszym zespole zadebiutował jako 18-latek w listopadzie 2015 roku w Warszawie, w przegranym 0:1 meczu z Legią.

- Patrząc na boisko i poza nim to dwóch różnych ludzi. Na boisku żywioł! Poza nim? Grzeczny, małomówny, nieufny. Śmiałem się, że gdy pojedziemy do Warszawy na turniej to on powie dwa zdania: "dzień dobry" i "do widzenia" gdy będziemy wracać. To takie standardowe cechy u chłopców z mniejszych miejscowości. Wobec nich zawsze trzeba być szczerym. Nie można ich okłamać czy zwodzić. Dlatego zawsze taki starałem się dla niego być. Kuba jest bardzo ambitny, czasami aż nadto! Rozmawiałem z nim o tym. On nawet gdy ma uraz, chce grać. Tłumaczyłem mu, że tym może wyrządzić sobie większą krzywdę. Nigdy nie wiadomo kto go ogląda. A przy występie z urazem, może zaliczyć słabszy mecz i nie wpaść w oko. Czasami nawet starałem się podnieść rywalizację pomiędzy nim i Boreckim ustawiając ich na tych samych pozycjach. Kuba reagował prawidłowo, walczył za trzech. Wiem, że ten chłopak ze swoim podejściem zajdzie daleko - tak opisywał go naszemu serwisowi dzień po debiucie Tadeusz Kobusiński, jeden z pierwszych trenerów, który prowadził go w Chemiku Bydgoszcz.

W kolejnym sezonie, gdy trenerem Pogoni Szczecin został Kazimierz Moskal, również zaliczył kilka epizodów w pierwszej drużynie. Głównie w pierwszej części jesieni. Druga połowa pod względem występów i minut nie była już tak dobra i klub wraz z zawodnikiem podjęli decyzję o wypożyczeniu do pierwszoligowego Stomilu Olsztyn.

Piotrowski spędził tam pół roku i był ważnym ogniwem zespołu. Po powrocie do Szczecina szybko wywalczył sobie miejsce w wyjściowej jedenastce, a po objęciu zespołu przez Kostę Runjaica zaczął grać odważniej i zaczął zwracać na siebie uwagę piłkarskich ekspertów w całym kraju. Przy jego nazwisku ze znakiem zapytania zaczęło pojawiać się nawet słowo "reprezentacja".

Piotrowski to pierwszy owoc Akademii Pogoni Szczecin. Oczywiście za chwilę pojawią się głosy, że nie jest jej pełnym produktem, bo trafił tu już w wieku juniora. Akademia ma jednak też wyławiać tych najzdolniejszych w różnym wieku i oszlifowywać. Służyć ma temu też projekt "Pogoń to wy!" w którym mniejsze kluby obejmowane są patronatem przez Dumę Pomorza. Nie należy zakładać, że teraz już co sezon klub będzie sprzedawał swojego wychowanka za taką kwotę, jednak owoce tej pracy powinny być widoczne znacznie częściej niż kilka lat temu.

Wiele też zależeć będzie od tego, jak Kuba Piotrowski poradzi sobie w Belgii. Jeśli szybko wywalczy sobie miejsce w składzie to dzięki temu też będzie budował renomę Pogoni Szczecin, jako klubowi, który dobrze szkoli młodych piłkarzy i warto spoglądać na stadion w Szczecinie w celu wyszukiwania perełek.

Autor: Daniel Trzepacz
Żródło: własne
Wyświetleń: 4272

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zarejestruj się lub zaloguj tutaj.


Trwa ładowanie komentarzy...