preloader
Przejdź do głównej treści
8705000ba8ec449cae80dbacb8cabc998134bd
8705000ba8ec449cae80dbacb8cabc998134bd

Biczachczjan: Chciałbym żeby puchar pozostał w Warszawie

– Szczerze mówiąc nie rozmawiałem z kolegami ze Szczecina o zbliżającym się meczu. Przed początkiem spotkania wolę skupiać się na innych rzeczach. Pogoń jest ważnym etapem mojej kariery, ale na dyskusje przyjdzie czas po ostatnim gwizdku – przyznaje sympatyczny piłkarz.

Biczachczjan wciąż pamięta porażkę drużyny z poprzedniego roku.

 – Wciąż trudno o tym rozmawiać – przyznaje piłkarz. – To bolesne wspomnienia. Dla całego klubu i wszystkich w Szczecinie miał to być niesamowity moment. Skończyło się ciężkimi chwilami. Byliśmy bliscy triumfu, a przegraliśmy. – Mecz z Wisłą jest dla mnie bolesnym momentem. To jedna z najtrudniejszych, jeśli nie najtrudniejsza chwila w mojej karierze. Minął już rok i jestem pewien, że ta sytuacja dała mi wiele doświadczeń. Wiem, że trzeba iść do przodu, wierzyć w siebie i postarać się o pozytywne myśli.

Teraz Puchar Polski trafi albo do Pogoni Szczecin, albo do Wahana Biczachczjana.

– Mecz z Wisłą jest dla mnie bolesnym momentem. To jedna z najtrudniejszych, jeśli nie najtrudniejsza chwila w mojej karierze. Minął już rok i jestem pewien, że ta sytuacja dała mi wiele doświadczeń. Wiem, że trzeba iść do przodu, wierzyć w siebie i postarać się o pozytywne myśli – opowiada Biczachczjan, który po dwunastu miesiącach ponownie wróci na PGE Narodowy. – Droga do finału nie była łatwa. Miło będzie znów uczestniczyć w takim wydarzeniu. Chciałbym żeby puchar pozostał w Warszawie.

STSxPogonSportNet

profil-jpg

Źródło: TVP Sport Wyświetlenia: 11766

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.

* Komentarze w serwisie www.PogonSportNet.pl zamieszczane przez jego użytkowników są ich prywatną opinią. Serwis nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Jeśli jednak administratorzy dostrzegą naruszanie dóbr osobistych, zmuszeni będą do usunięcia komentarza, a w przypadku powtarzania się sytuacji, zablokowania konta użytkownika.

Komentarze (0)

Brak komentarzy.