Leo Borges od kilku tygodni gra w Sigmie Ołomuniec, ale wciąż ciepło mówi o Szczecinie. W rozmowie z Flashscore brazylijski obrońca opowiedział o pięciu latach w Pogoni, przełomie pod okiem Jensa Gustafssona, negocjacjach kontraktowych i kulisach swojego transferu do Czech.
„Mam tam przyjaciół na całe życie”
Borges przeszedł do Sigmy we wrześniu. Według Transfermarktu czeski klub zapłacił za niego około 1,7 mln euro. W tym sezonie Brazylijczyk zdążył jeszcze rozegrać w Pogoni pięć meczów ligowych i strzelić gola. W Ołomuńcu czuje się dobrze, ale ze Szczecinem wiąże go wiele.
- To zupełnie różne kluby. W Pogoni zbudowałem sobie dom, a Szczecin jest wspaniałym miastem. Mam tam bardzo dobrych przyjaciół. Nawiązałem świetne relacje, które chcę utrzymać przez całe życie. To, że nie mam ich już codziennie wokół siebie, jest dla mnie największą różnicą. Naprawdę lubię Szczecin. Teraz jestem jednak w Sigmie i tutaj również chcę zapisać się w historii - powiedział.
Biegi o 4:30 z Gustafssonem
Borges przyznaje, że początki w Polsce były trudne.
- Nie mówiłem po angielsku ani po polsku, byłem młody i wydawało mi się, że we wszystkim mam rację. Z czasem zrozumiałem jednak, że życie w piłce jest zbyt krótkie, więc musiałem się zmienić - wspomina.
Kluczową rolę odegrał w tym Jens Gustafsson. Szwedzki trener mówił kiedyś publicznie, że Borges po przyjściu do Pogoni był leniwy, mało spał i nie chciał ciężko pracować. Na zgrupowaniu dał mu ostatnią szansę: każdego ranka o piątej Brazylijczyk musiał z nim biegać. Gustafsson przesunął go też na środek obrony, co okazało się przełomem w jego karierze.
- Trener Jens Gustafsson miał ogromny wpływ na moje życie. Tylko dzięki niemu jestem dziś profesjonalnym piłkarzem. Zmienił moje podejście do futbolu. Na boisku często podejmowałem decyzje, które nie były dla mnie dobre. Czuję wobec niego wyłącznie wdzięczność - mówi Borges. - Miał absolutną rację. Wstawałem o 4:30, żeby biegać z nim wokół boiska. To był dla mnie bez wątpienia ogromny postęp i przełom - dodał.
W tamtym czasie Brazylijczyk zaczął też czytać książkę „Relentless” Tima S. Grovera o mentalności wielkich sportowców, takich jak Michael Jordan i Kobe Bryant.
Mendy jako nauczyciel
W Szczecinie Borges grał razem z Benjaminem Mendym, byłym mistrzem Anglii z Manchesterem City i, tak jak on, lewonożnym obrońcą.
- Każdego dnia uczyłem się od niego, jak być lepszym piłkarzem i jak myśleć, zanim coś zrobię. Ma ogromne doświadczenie, a przy tym jest bardzo przyjaznym i charyzmatycznym człowiekiem, który zawsze ma dobry humor. Bardzo mi pomógł - powiedział.
Odpowiedź Haditaghiemu: „Nie zmieniłem agenta, żadnego nie miałem wcześniej”
Właściciel Pogoni Alex Haditaghi mówił wcześniej, że w maju klub doszedł z Borgesem do porozumienia w sprawie nowego kontraktu, ale po zmianie agenta zawodnik zmienił warunki. Brazylijczyk przedstawia to nieco inaczej.
- Jest w tym trochę prawdy, ale sytuacja wyglądała nieco inaczej. Rzeczywiście negocjowaliśmy nową umowę, ale nie zmieniłem agenta, ponieważ wcześniej po prostu żadnego nie miałem. W pewnym momencie negocjacje bardzo się zaostrzyły i zdałem sobie sprawę, że potrzebuję profesjonalnego wsparcia. Dlatego zdecydowałem się rozpocząć współpracę z agencją Proprofil, aby doświadczeni ludzie prowadzili negocjacje w moim imieniu - wyjaśnił.
Transfer w dwa dni
Borges opowiedział też, jak wyglądał jego transfer.
- Stało się to bardzo szybko. Rano zadzwonili do mnie agenci i powiedzieli, że Pogoń prowadzi rozmowy. Kilka godzin później przekazali mi, że nie pojadę z zespołem na mecz pucharowy. Następnego dnia poinformowali mnie, że transfer jest sfinalizowany. Szczerze mówiąc, byłem zaskoczony, ale tak działa piłka - mówi.
Pytany, dlaczego zdecydował się odejść, wyjaśnił:
- Pogoń stała się dużą częścią życia Leo Borgesa. Miałem jednak poczucie, że po pewnym czasie przestałem się rozwijać, i to był główny powód mojej decyzji. Jestem zawodnikiem, który lubi codziennie się poprawiać.
Finały Pucharu Polski wciąż w pamięci
Borges wrócił też do dwóch przegranych finałów Pucharu Polski na Stadionie Narodowym, w tym do meczu z Wisłą Kraków i swojego nieudanego podania w dogrywce.
- Oba finały były niezapomnianymi przeżyciami. Do dziś je wspominam. Nie jest łatwo zapomnieć o tamtym błędzie, ale musiałem patrzeć do przodu i starałem się nadal pomagać Pogoni najlepiej, jak potrafiłem - przyznał.
Na wahadle w Sigmie
W Ołomuńcu Borges gra jako lewy wahadłowy. Pomaga mu portugalski asystent trenera Jaime Monroy, z którym może rozmawiać w ojczystym języku. Kibiców Sigmy zachwycił już efektownym golem z Prostějovem.
- Kibice mogą oczekiwać ode mnie wszystkiego. Na pewno nie był to jednorazowy wyczyn - zapewnia.
Jego cel w Czechach jest prosty.
- Chcę wygrywać. To moja ambicja w Sigmie, niezależnie od tego, o jaki mecz czy rozgrywki chodzi. Każdy piłkarz chce grać na najwyższym poziomie i nie jestem wyjątkiem. Wiem, że mnie na to stać - podsumował.

* Komentarze w serwisie www.PogonSportNet.pl zamieszczane przez jego użytkowników są ich prywatną opinią. Serwis nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Jeśli jednak administratorzy dostrzegą naruszanie dóbr osobistych, zmuszeni będą do usunięcia komentarza, a w przypadku powtarzania się sytuacji, zablokowania konta użytkownika.
Komentarze (7)
długi
marek9636
długi
marek9636
leszekleszek
AntyRedaktorek
AntyRedaktorek