Rajmund Molnar wrócił na boisko po 336 dniach przerwy. W poniedziałkowym meczu z Rakowem Częstochowa węgierski napastnik wszedł na boisko w 85. minucie, zmieniając Kellyna Acostę. Dzień później opisał na Instagramie, ile kosztował go ten powrót.
Zerwane więzadło w meczu z Widzewem
Molnar doznał kontuzji 2 grudnia 2025 roku w meczu 1/8 finału Pucharu Polski z Widzewem Łódź, przegranym przez Pogoń 0:1. Pierwszy rezonans nie dał jednoznacznej odpowiedzi z powodu obrzęku kolana. Dopiero powtórne badanie trzy tygodnie później wykazało masywne uszkodzenie więzadła krzyżowego przedniego. Rekonstrukcję więzadła przeprowadzono na początku stycznia 2026 roku. Węgier stracił całą rundę wiosenną poprzedniego sezonu i początek obecnego.
“Nie poddałem się”
We wpisie Molnar policzył: 336 dni bez gry i 297 dni od operacji.
- To był dzień, w którym doznałem urazu, który zmienił moje życie w sposób, jakiego nigdy nie mogłem sobie wyobrazić. Były dni pełne frustracji, bólu i niepewności, chwile, w których wszystko kwestionowałem i zastanawiałem się, ile czasu zajmie mi powrót. Ale bez względu na to, jak było ciężko, jedno się nie zmieniało: nie poddałem się i nie porzuciłem marzenia o powrocie - napisał.
“Pięć minut, które znaczą wszystko”
Napastnik podkreślił, że krótki występ w Częstochowie był dla niego wyjątkowy.
- Tylko pięć minut. Pięć minut, które dla innych mogą niewiele znaczyć, ale dla mnie znaczą wszystko. Za tymi pięcioma minutami stoją miesiące bólu, wyrzeczeń, frustracji, determinacji i ciężkiej pracy. Każdy trudny poranek, każda nieprzespana noc, każda chwila zwątpienia i każdy raz, kiedy musiałem się podnieść i iść dalej, doprowadziły mnie do tego momentu - napisał Molnar.
- Nigdy nie zapomnę tego uczucia, kiedy znów wyszedłem na boisko. Móc znów grać, czuć się zdrowym i wiedzieć, że wszystkie te trudne miesiące były tego warte, to coś, czego nie potrafię opisać słowami. Mogę wreszcie powiedzieć, że najtrudniejszy rozdział mojego życia jest za mną. Wiem, że to dopiero początek i wciąż mam przed sobą długą drogę, ale dziś jestem z powrotem na boisku. O tym marzyłem przez każdy trudny dzień - dodał.
Podziękowania dla najbliższych
Molnar podziękował partnerce i rodzinie za wsparcie w czasie rehabilitacji.
- Nigdy nie przeszedłbym tej drogi sam. Teraz, po tym wszystkim, jestem wreszcie tam, gdzie zawsze chciałem być. Tam, gdzie moje miejsce. Podróż trwa dalej, a to dopiero początek - zakończył.

* Komentarze w serwisie www.PogonSportNet.pl zamieszczane przez jego użytkowników są ich prywatną opinią. Serwis nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Jeśli jednak administratorzy dostrzegą naruszanie dóbr osobistych, zmuszeni będą do usunięcia komentarza, a w przypadku powtarzania się sytuacji, zablokowania konta użytkownika.
Komentarze (3)
przemir
ZaWa
Misiek1948