Alex Haditaghi i Jarosław Królewski znów ścierają się publicznie. Tym razem chodzi o format Pucharu Polski. Właściciel Wisły Kraków przekonuje, że rozstawienie najsilniejszych drużyn „zabiłoby ducha piłki”. Właściciel Pogoni odpowiada pytaniami i przykładami z największych turniejów świata.
Temat zmian w Pucharze Polski wraca po każdej rundzie, w której odpadają kolejne zespoły z Ekstraklasy. Zwolennicy reformy chcą wprowadzić rozstawienie, by faworyci nie trafiali na siebie we wczesnych fazach, a w europejskich pucharach nie reprezentował Polski zespół bez punktów rankingowych. Przeciwnicy uważają, że to właśnie brak rozstawienia stanowi o urodzie tych rozgrywek.
Królewski: sensacje napędzają puchar
Do drugiej grupy należy Jarosław Królewski. Wisła sama skorzystała z obecnego formatu, bo w 2024 roku zdobyła Puchar Polski jako drużyna I ligi.
- Współczynnik UEFA buduje się siłą klubów, a nie formatem rozgrywek. Sztuczna ochrona faworytów w pucharze nie zrobi z nich mocniejszych drużyn w Europie. Sensacje napędzają te rozgrywki. Mecz Siarki z Lechem przyciąga więcej emocji, mediów i kibiców niż przewidywalny ćwierćfinał gigantów. Bez tego Puchar Polski staje się tylko obciążeniem kalendarza - napisał Królewski. - Nie zabijajmy ducha piłki dla pieniędzy. Rozstawienie to zmiana pod budżety i przewidywalność, a nie pod sport. (…) Rozstawienie chroni słabszy dzień silnych kosztem najlepszego dnia słabszych, a sport jest piękny właśnie dlatego, że to drugie jest możliwe - dodał.
Haditaghi: czy wszyscy na świecie się mylą?
Haditaghi odpowiedział na X wpisem złożonym z kilku pytań. Zaczął od przykładów z innych rozgrywek.
- Szanuję Twoją perspektywę, ale mam do Ciebie kilka prostych pytań. Jeśli rozstawianie drużyn niszczy ducha sportu, to dlaczego najbardziej udane i największe turnieje na świecie - w tym Mistrzostwa Świata FIFA, NCAA March Madness, turnieje tenisowe ATP (Wimbledon, Roland Garros…) czy Mistrzostwa Świata FIBA - stosują rozstawienie? Czy one wszystkie się mylą? Czy PZPN jest mądrzejszy od tych wszystkich organizacji? - napisał właściciel Pogoni.
Następnie zwrócił uwagę na mecze ekstraklasowiczów między sobą we wczesnych rundach.
- Jaka dokładnie jest sportowa lub komercyjna korzyść z tego, że dwie drużyny z Ekstraklasy grają ze sobą w sobotę w lidze, a 3 dni później spotykają się ponownie w Pucharze Polski? Czy kibice nie byliby bardziej podekscytowani możliwością zobaczenia mniej znanych rywali, odwiedzenia nowych miast, małych miasteczek i przeżycia historycznej niespodzianki? - pytał.
Na koniec wskazał, że obecny system już dziś chroni część klubów.
- Czy obecny system nie chroni już 5 klubów grających w europejskich pucharach, pozwalając im dołączyć do rozgrywek później? (…) Dlaczego ochrona 5 klubów jest akceptowalna, a wprowadzenie przejrzystego systemu rozstawienia, który służy całemu turniejowi, nagle uważa się za zabijanie ducha sportu? - zakończył.
Pogoń zna to z własnego doświadczenia
Argument Haditaghiego ma w Szczecinie konkretne tło. Pogoń pożegnała się z tegorocznym Pucharem Polski już w pierwszej rundzie, przegrywając we wrześniu na wyjeździe ze Śląskiem Wrocław 1:2. Odpadła więc po meczu z innym zespołem Ekstraklasy, czyli dokładnie w sytuacji, którą właściciel Portowców krytykuje w swoim wpisie.
Nie pierwsze starcie
To kolejna publiczna wymiana zdań obu właścicieli. Wcześniej Haditaghi i Królewski spierali się na X o transfer Jordiego Sáncheza z Wisły do Pogoni. Hiszpan jest dziś najlepszym strzelcem Ekstraklasy z 9 golami, z czego 3 strzelił już w barwach Pogoni.

* Komentarze w serwisie www.PogonSportNet.pl zamieszczane przez jego użytkowników są ich prywatną opinią. Serwis nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Jeśli jednak administratorzy dostrzegą naruszanie dóbr osobistych, zmuszeni będą do usunięcia komentarza, a w przypadku powtarzania się sytuacji, zablokowania konta użytkownika.
Komentarze (3)
franek.dolas74
Morfeusz
Kemyn