Sebastian Kowalczyk na pewno jest cierpliwy. Bo gdyby nie był, nie czekałby na szansę gry w pierwszym zespole ponad półtora roku. A dopiero po takim czasie znalazł się w Pogoni trener, który na niego zdecydowanie postawił. 20-latek pierwszy raz w karierze rozpoczął cztery spotkania ekstraklasy w podstawowym składzie i spisuje się wyśmienicie, o czym najlepiej świadczą gol i dwie asysty w ostatnich dwóch występach.
Kowalczyk pojawił się na stadionie przy ulicy Twardowskiego już jako dziecko. Ojciec zabrał go na mecz granatowo-bordowych, ale chłopczykowi nie za bardzo się to spodobało. Z powodu głośnych śpiewów kibiców po prostu się rozpłakał.
A być może była to zapowiedź przyszłości? Co prawda pomocnik nie płakał z powodu sytuacji w klubie, za to mógł zgrzytać zębami. Na stałe do pierwszej drużyny dołączył w styczniu ubiegłego roku. Dobrze spisywał się w sparingach, zbierał laurki za postawę w III-ligowych rezerwach, nawet koledzy z zespołu chwalili urodzonego w 1998 roku zawodnika i twierdzili, że zasługuje na grę w ekstraklasie. Tyle że inne zdanie na ten temat mieli kolejni trenerzy – Kazimierz Moskal, Maciej Skorża i początkowo obecny Kosta Runjaic. Kowalczyk występował rzadko i do tego krótko.

* Komentarze w serwisie www.PogonSportNet.pl zamieszczane przez jego użytkowników są ich prywatną opinią. Serwis nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Jeśli jednak administratorzy dostrzegą naruszanie dóbr osobistych, zmuszeni będą do usunięcia komentarza, a w przypadku powtarzania się sytuacji, zablokowania konta użytkownika.
Komentarze (0)
Brak komentarzy.