Lewy obrońca powrócił do gry po meczu pauzy spowodowanej nadmierną liczbą żółtych kartek. W samo spotkanie wszedł dobrze, był waleczny, agresywny i już w trzeciej minucie spotkania zaliczył asystę po dośrodkowaniu z rzutu rożnego przy golu Kamila Drygasa.
Kilka chwil później obejrzał pierwszą żółtą kartkę w tym meczu, a niespełna dziesięć minut później musiał opuścić boisko po obejrzeniu drugiego kartonika. Sędzia Marciniak nie miał w tym wypadku wyjścia, wejście Matyni w nogi rywala było bardzo agresywne, a sam zawodnik wiedział, że przesadził i natychmiast starał się przeprosić swojego rywala. Na wiele się to jednak nie zdało, bo Marciniak kartkę trzymał już w dłoni.
- Zbyt szybka żółta kartka dla Hubert Matyni. Drugiej to nawet nie ma co komentować. Moim zdaniem nie można tak grać, gdy ma się już żółtą kartkę. Osłabiło to drużynę i musieliśmy zmienić koncepcję. Bardzo pomogło to przeciwnikom - móił zaraz po meczu trener Kosta Runjaic.
Szkoleniowiec musiał całkowicie zmienić plan taktyczny na ten mecz, dokonywać zmian, których nie planował. Sił na grę w osłabieniu wystarczyło do około 80 minuty meczu. Później rywal dominował i doprowadził do wyrównania.
Matynia z pewnością nie będzie dobrze wspominał niedzielnego meczu. Musi uświadomić sobie, że osłabił drużynę i to nie na 5 czy 10 minut przed końcem. W przyszłości musi chłodniej kalkulować boiskowe zachowania.

* Komentarze w serwisie www.PogonSportNet.pl zamieszczane przez jego użytkowników są ich prywatną opinią. Serwis nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Jeśli jednak administratorzy dostrzegą naruszanie dóbr osobistych, zmuszeni będą do usunięcia komentarza, a w przypadku powtarzania się sytuacji, zablokowania konta użytkownika.
Komentarze (0)
Brak komentarzy.