Alexander Gorgon, związany z Pogonią Szczecin przez cztery i pół roku, był gościem podcastu "Skazani na Pogoń". Zawodnik opowiedział o powrocie do gry po ciężkiej kontuzji, kulisach kryzysu finansowego klubu, przegranym finale Pucharu Polski oraz o swojej nowej piłkarskiej przygodzie w Szczecinie.
Drużyna się zmieniła, ale miasto zostało
Gorgon przyznał, że spośród zawodników, z którymi grał w Pogoni, w obecnej kadrze rozpoznałby już tylko nielicznych.
„Kilku bym jeszcze poznał – jest Cojocaru, Wahlqvist, Ulvestad, ale rzeczywiście coraz mniej. To naturalne, że drużyna się zmienia, czasami wolniej, czasami szybciej" – powiedział.
Mimo to swój czas w Szczecinie wspomina bardzo dobrze, choć zaznacza, że jeden sezon zapisał się w jego pamięci wyjątkowo ciężko.
„Zawsze będę wspominał czas w Pogoni rewelacyjnie. Od początku to była dla mnie jedna wielka bajka: profesjonalna liga, oprawa, dobrzy zawodnicy, cała infrastruktura. Piłkarz czuje się tutaj piłkarzem. Sezon 2021/22 był dla mnie osobiście smutny przez nieciekawą kontuzję – to był stracony rok. Cieszę się, że udało mi się wrócić, ale moja historia w Pogoni skończyła się za szybko. Jestem przekonany, że mógłbym tam nadal być, ale okoliczności zmusiły mnie do podjęcia ówczesnej decyzji. Dziś, będąc mądrzejszym, podjąłbym ją inaczej" – ocenił.
Powrót do Szczecina i gra w Świcie
Zapytany, czy zakochał się w Szczecinie, Gorgon podtrzymał, że jego kariera na najwyższym szczeblu jest zakończona, choć zostawił sobie miejsce na inny projekt.
„Dalej stoję za tym, że zakończyłem karierę na najwyższym poziomie. Zostawiłem sobie jednak furtkę na ciekawy projekt na niższym szczeblu" – wyjaśnił.
Piłkarz opisał także okoliczności, w jakich doszło do rozmów z klubem ze Świtu Szczecin.
„Przez przypadek doszło do rozmów z prezesem Świtu. Po zakończeniu sezonu w Austrii czułem, że mentalnie sobie nie radzę z końcem pierwszego życia w piłce. Miałem pomysł z Adamem Frączakiem na projekt Alfa, ale brakowało mi energii, rywalizacji i wyczerpania po treningu. Ludzie przekonali mnie, że warto spróbować w Świcie, zwłaszcza że zostaję w Szczecinie z rodziną. Chcę się jeszcze pobawić piłką, choć poziom drugiej ligi pozytywnie mnie zaskoczył" – powiedział.
Gorgon podkreślił też, jak duże znaczenie dla jego decyzji miało miasto i rodzina.
„Szczecin robi coś z ludźmi. Zawodnicy czują się tu doceniani, miasto stoi za klubem. Miałem wielkie wsparcie kibiców i zawsze chciałem im coś oddać na murawie. Zakochaliśmy się w tym mieście, dzieciaki się tu wychowały i zakorzeniły. Wyjazd do Austrii bez rodziny był najcięższym okresem w mojej karierze. Tutaj jest nasza baza i nie mamy planów, żeby stąd odchodzić" – dodał.
Rok bez czucia w stopie
Jednym z najtrudniejszych momentów w karierze Gorgona był powrót po kontuzji, która wykluczyła go z gry na rok.
„To był bardzo ciężki czas. Musiałem zaufać fizjoterapeucie w Niemczech, u którego byłem przez cały rok. Przyjeżdżałem do Szczecina tylko co drugi weekend. Walczyłem z samym sobą. Nie mogłem ruszać stopą – musiałem puszczać impulsy z głowy i udawać, że wykonuję ruch, mimo że nic nie było widać. Byłem po tym cały spocony. Zawdzięczam to dyscyplinie i tej jednej osobie w Niemczech. Mimo sukcesów w piłce, powrót po tej kontuzji do gry na takim poziomie uważam za swój największy sukces, choć do dziś nie odzyskałem pełnego czucia w stopie" – wyznał.
Rola "Jokera" i różni trenerzy
Po powrocie do zdrowia Gorgon wcielił się w rolę zmiennika podnoszącego jakość gry drużyny, szczególnie za kadencji Roberta Kolendowicza.
„Przyjąłem tę rolę, zwłaszcza za czasów Roberta Kolendowicza. To genialna osobowość, trener, który sam grał i wie, jak ważny jest kontakt z ludźmi. Mieliśmy wiele rozmów – powtarzał mi, jak wartościowym jestem zawodnikiem, nawet jeśli stawia na mnie w inny sposób" – wspominał.
Pytany o porównanie stylów gry Kosty Runjaicia i Jensa Gustafssona, wskazał na tego drugiego.
„Piłka za Jensa Gustafssona sprawiała mi najwięcej przyjemności. Z Robertem Kolendowiczem też wszystko fajnie się układało, dopóki problemy nas nie przerosły. Gdyby finanse się zgadzały, za Gustafssona brakowało tylko jednego kroku, by walczyć o mistrzostwo. Niestety kończyliśmy na czwartym czy piątym miejscu i zawsze brakowało tej odrobiny przewagi" – powiedział.
Finał Pucharu Polski – "unfinished business"
Gorgon wrócił pamięcią do przegranego finału Pucharu Polski, którego przebieg tłumaczył atmosferą wokół drużyny po półfinale z Jagiellonią.
„To zaczęło się po półfinale z Jagiellonią. Poczuliśmy od miasta i kibiców, że skoro przeszliśmy Jagiellonię, to puchar już jest nasz, bo gramy z pierwszoligowcem. W lidze wyniki przed finałem nie pasowały, co psuło atmosferę i pewność siebie. Mimo że nie graliśmy dobrze, prowadziliśmy 1:0. Końcówka przeszła do negatywnej historii. To bolesne przeżycie, ale dla mnie to niedokończona sprawa – wierzę, że klub jeszcze dostanie swoją szansę" – powiedział.
Kulisy odejścia i problemy finansowe klubu
Były obrońca wyjaśnił także okoliczności swojego odejścia z Pogoni, wskazując na niepewność związaną ze zmianami w klubie.
„Mój kontrakt po kontuzji nie był wysoki. Chciałem po prostu stabilizacji. Doszły mnie słuchy o zmianie właściciela i odmładzaniu kadry. Czułem niepewność, a jako ojciec musiałem zapewnić coś rodzinie. Zimą miałem tylko propozycję z Austrii. Wtedy wydawało się to sensowne, ale dzisiaj chciałbym móc podjąć tę decyzję inaczej" – powiedział.
Gorgon po raz pierwszy szczegółowo opisał, jak wyglądały kulisy problemów finansowych klubu widziane z perspektywy szatni.
„Zaczęło się od opóźnień w wypłatach, potem zaległa pensja, niewypłacone bonusy. Byliśmy jedną jednostką ze sztabem i tolerowaliśmy bardzo dużo przez długi czas. Nie było tego po nas widać na boisku, bo mieliśmy mocne charaktery. Jednak obietnice nie były dotrzymywane. Podjęliśmy drastyczny krok: przez pierwsze trzy dni okresu przygotowawczego nie wyszliśmy na boisko, trenując tylko na siłowni, by zmusić zarząd do poprawy sytuacji. Chcieliśmy pokazać, że nam zależy, ale finanse muszą się zgadzać. Niestety, sytuacja była już na tyle poważna, że nawet to nic nie dało. Planem B była sprzedaż klubu" – ujawnił.
Ulubione mecze w barwach Pogoni
Zapytany o najmilej wspominane spotkania w koszulce Pogoni, Gorgon wskazał dwa momenty związane z wejściem z ławki rezerwowych.
„Kilka było. Pamiętam wyjazd do Lecha Poznań w sezonie 2023/24. Wszedłem za kontuzjowanego Almqvista i od razu strzeliłem gola. To było niesamowite – kilka miesięcy wcześniej nie mogłem normalnie chodzić. Pamiętam też mecz z Legią, gdy wszedłem jako zmiennik i strzeliłem zwycięską bramkę lewą nogą zza pola karnego" – wspominał.
Kursy trenerskie i projekt Alfa
Gorgon zdradził, że rozwija się także w kierunku trenerskim i nie wyklucza powrotu do Pogoni w nowej roli.
„Skończyłem kurs UEFA B, planuję UEFA A. Jestem przekonany, że jakieś furtki się otworzą. Chciałbym zacząć nowy etap jako trener w Pogoni, ale zobaczmy, co przyniesie przyszłość" – powiedział.
Na koniec opowiedział o swoim projekcie treningów indywidualnych, prowadzonym wspólnie z Adamem Frączakiem.
„Nasze pomysły się połączyły. Zadzwoniłem do Adama pod koniec sezonu w Austrii, żeby podpytać o sytuację w akademii, a on zapytał o moje plany. Tak powstała marka Alfa Individual Football Training. W Szczecinie jest duże zapotrzebowanie na treningi indywidualne – w klubach trenerzy nie mają czasu dla każdego z osobna. Dzielimy się naszym doświadczeniem z krajowych i międzynarodowych lig" – podsumował.
Rozmowa pochodzi z podcastu "Skazani na Pogoń".

* Komentarze w serwisie www.PogonSportNet.pl zamieszczane przez jego użytkowników są ich prywatną opinią. Serwis nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Jeśli jednak administratorzy dostrzegą naruszanie dóbr osobistych, zmuszeni będą do usunięcia komentarza, a w przypadku powtarzania się sytuacji, zablokowania konta użytkownika.
Komentarze (19)
ratajczak366
darecki73
Kingbruslikaratemiszcz
Piotr Chen
Pogoń Fan fo'Life
Dawid84
ZaWa
Piotr Chen
1962
długi
Hieronim
TaDzik
Czad
Misiek1948
LeoSz-ek
franek.dolas74
jotelbe
kibol
długi