Kamil Grosicki wszedł na boisko po przerwie przy stanie 2:2 i w ciągu sześciu minut strzelił dwa gole, które dały Pogoni Szczecin zwycięstwo 4:3 z Radomiakiem Radom. Po meczu doświadczony skrzydłowy nie krył wzruszenia. Mówił o trudnych ostatnich miesiącach, nerwowej końcówce i nastrojach po piątej wygranej z rzędu.
Kamil wrócił w wielkim stylu. Dwa gole w kilka minut po wejściu z ławki to prawdziwe wejście smoka.
To dla mnie wielki dzień. Jestem doświadczonym zawodnikiem, od tylu lat gram w piłkę, ale na ten moment naprawdę bardzo czekałem. Ostatnie miesiące były dla mnie ciężkie, ale warto było czekać na tę chwilę przed własnymi kibicami i słyszeć, jak po raz kolejny skandują moje nazwisko. Mimo swoich lat i doświadczenia czułem ogromne wzruszenie. Cieszę się, że wygraliśmy, bo ostatecznie to wynik jest najważniejszy.
Radomiak okazał się bardzo niewygodnym rywalem. Prowadził 1:0 i 2:1, a mimo to zdołaliście odwrócić losy meczu.
Tak, w tym meczu działo się absolutnie wszystko. Radomiak prowadził, my wyrównaliśmy, a potem znowu straciliśmy bramkę. Na koniec pierwszej połowy ponownie doprowadziliśmy do remisu i wydawało się, że to będzie przełomowy moment. W drugiej połowie wyszliśmy na prowadzenie, zdobywając dwa gole, jednak końcówka nie była taka, jakiej oczekują kibice czy trener García. Oddaliśmy kontrolę Radomiakowi i do samego końca drżeliśmy o wynik.
Szkoda, że nie udało się skompletować hat-tricka. Miałeś jeszcze jedną groźną okazję.
Z ręką na sercu mówię, że i tak ogromnie się cieszę. To był dla mnie bardzo ważny moment i towarzyszą mi wielkie emocje. Strzeliłem w karierze wiele bramek i miałem mnóstwo asyst, ale najważniejsze jest to, że dzisiaj pomogłem zespołowi wygrać. To mi pokazuje, że nadal mogę dawać tej drużynie bardzo dużo.
Na boisku toczyła się walka, ale jeszcze goręcej było poza nim. Pod koniec meczu doszło do awantury.
To, co się tam wydarzyło, to rzeczy, których ani piłkarze, ani kibice nie chcą oglądać. Takie zachowania trzeba stanowczo potępiać i jestem przekonany, że wobec osób odpowiedzialnych zostaną wyciągnięte konsekwencje. To, co widzieliśmy pod koniec spotkania, nie miało nic wspólnego z piłką nożną i mam nadzieję, że nigdy więcej tego nie zobaczymy.
To piąte zwycięstwo z rzędu i siódme w tej rundzie. Lider jest coraz bliżej, a kibice po meczu śpiewali już: “Wiara jest w nas, na mistrza Polski nadszedł czas”.
Spokojnie, robimy swoje. Trener García przed tym meczem bardzo nas uczulał na rywala i sami wiedzieliśmy, że to będzie trudne spotkanie. I takie rzeczywiście było. W tej lidze może wydarzyć się bardzo dużo, dlatego zachowujemy spokój. Mamy dobrą serię, ale teraz czekają nas dwa mecze wyjazdowe i zrobimy wszystko, by przywieźć te punkty do Szczecina.
Z meczu na mecz grasz coraz dłużej, dobrze wszedłeś też w Katowicach. Zobaczymy cię wkrótce w wyjściowym składzie?
Powiem szczerze, że wejścia z ławki rezerwowych nie są łatwe. Wchodzisz na przykład w momencie, gdy zespół prowadzi 1:0, tak jak w moich ostatnich dwóch występach. Drużyna gra wtedy już inaczej, jest cofnięta i musisz utrzymać wynik oraz dać impuls. Z tamtych meczów nie byłem do końca zadowolony, choć najważniejsze były wygrane drużyny. Dzisiaj, gdy wszedłem w przerwie przy stanie 2:2, wiedziałem, że to jest ten moment, aby dać radość sobie i kibicom. To się udało i chciałbym im serdecznie podziękować. Schodząc z boiska, miałem łzy w oczach, widząc ich radość. Zobaczyłem, jak wielka jest miłość kibiców do Pogoni i do mnie, i z całego serca im za to dziękuję.
To były też bardzo ładne bramki, zwłaszcza pierwsza, zza pola karnego, niemal w samo okienko.
Tak, ale dla mnie najważniejsze są po prostu bramki. Nie ma znaczenia, czy strzelę do pustej bramki z pięciu metrów, z rzutu karnego, czy z dystansu. Jestem dzisiaj bardzo szczęśliwy i koncentruję się na tym, by utrzymać formę i pomagać drużynie. Nie ma dla mnie problemu, czy wychodzę w pierwszym składzie, czy wchodzę z ławki. Liczy się tylko to, co daję zespołowi.

* Komentarze w serwisie www.PogonSportNet.pl zamieszczane przez jego użytkowników są ich prywatną opinią. Serwis nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Jeśli jednak administratorzy dostrzegą naruszanie dóbr osobistych, zmuszeni będą do usunięcia komentarza, a w przypadku powtarzania się sytuacji, zablokowania konta użytkownika.
Komentarze (8)
Zbyszek
kibol
th@nos
adab
długi
lestarg
Sympatyk-klubu
Daro