Tan Kesler, CEO Pogoni Szczecin, udzielił obszernego wywiadu Przemysławowi Langierowi z Interia Sport. Prezes odniósł się m.in. do afery wokół transferu Jordiego Sancheza z Wisły Kraków, ocenił start Pogoni w tym sezonie, wytłumaczył model transferowy klubu oraz zabrał głos w sprawie finansów i nierówności między klubami prywatnymi a samorządowymi. Poniżej najważniejsze wątki rozmowy.
Sprawa Sancheza: Pogoń odpiera zarzuty Wisły
Punktem wyjścia rozmowy był konflikt wokół ściągnięcia Jordiego Sancheza z Wisły Kraków. Jarosław Królewski zarzucał Pogoni, że problemem nie było samo skorzystanie z klauzuli odstępnego, lecz brak wcześniejszego poinformowania krakowskiego klubu o rozmowach z zawodnikiem.
Kesler nie zgadza się z tą narracją. Zaznaczył, że w pełni popiera stanowisko właściciela klubu Alexa Haditaghiego, choć sam - jak podkreślił - "wolę trzymać się faktów". Według prezesa klauzula odstępnego w kontrakcie Sancheza była publicznie znana, więc Pogoń nie działała za plecami zawodnika ani Wisły. Kesler przekonuje, że klub próbował poinformować zarówno samego Królewskiego, jak i Wisłę o zamiarze skorzystania z klauzuli, a Haditaghi miał w tej sprawie rozmawiać z prezesem Wisły bezpośrednio. Nie chciał jednak zdradzić dokładnej chronologii tych kontaktów, tłumacząc, że ewentualne szczegóły trafią najpierw do PZPN lub władz ligi, jeśli sprawa zostanie tam skierowana. Podkreślił przy tym, że mimo rywalizacji na boisku, klubom powinno zależeć na utrzymaniu dobrych relacji poza nim.
Zapytany, czy sprowadzenie ponad 30-letniego napastnika o nieregularnej skuteczności w ostatnich sezonach nie jest ryzykowne, Kesler ocenił to raczej jako wykorzystanie dobrej dyspozycji zawodnika i szansy, nie zagrożenia - dodając, że trener Oscar Garcia zna Sancheza od dawna i wierzy w jego profil.
Haditaghi w mediach społecznościowych - Kesler nie komentuje
Prezes odniósł się też do emocjonalnego stylu komunikacji właściciela klubu w mediach społecznościowych. Zaznaczył, że to nie jego rola oceniać, jak Haditaghi prowadzi swoje konta - jego zadaniem jest dbać, by właściciel dysponował faktami, a decyzję o sposobie ich przekazania pozostawia jemu. Dodał, że nie uważa za właściwe publiczne krytykowanie kogoś z tej samej organizacji, zwłaszcza że mowa o kapitanie zarządu klubu.
Sprawa Nsame i Wieczystej Kraków
Kesler skomentował również doniesienia o próbie namówienia Jean-Pierre'a Nsame przez Wieczystą Kraków do odejścia z Pogoni. Informacja miała dotrzeć do klubu od agenta zawodnika, który zasugerował "rozwiązanie", gdyby Pogoń była niezadowolona ze współpracy. Klub zareagował, gdy dowiedział się o rozmowach dotyczących odejścia Nsame za darmo - zaledwie dwa miesiące po jego przyjściu. Sprawa jest obecnie analizowana przez odpowiednie organy.
Dlaczego Pogoń wciąż jest ligowym średniakiem?
Kesler przyznał, że zapowiedzi walki o mistrzostwo, a później o puchary europejskie, okazały się przedwczesne. Przypomniał, że nowi właściciele przejęli klub w marcu 2025 roku w trudnej sytuacji finansowej, spłacając zadłużenie i jednocześnie przebudowując kadrę - sprowadzeni wtedy zagraniczni zawodnicy (m.in. Musa, Paul Mukairu, Molnar, Sam Greenwood) potrzebowali czasu na adaptację. Gdy zespół budowany przez Roberta Kolendowicza nie zaczął przynosić wyników, we wrześniu doszło do zmiany trenera - klub rozmawiał równolegle z Oscarem Garcią i Thomasem Thomasbergiem, ostatecznie stawiając na Garcię z powodów, jak to określił, "technicznych".
Prezes zwrócił uwagę, że tabela nie oddaje całego obrazu sezonu - Pogoń traciła punkty w końcówkach meczów (m.in. z Jagiellonią) i była bliżej strefy pucharowej, niż mogłoby się wydawać. Podkreślił, że priorytetem jest budowa trwałego modelu sportowego i finansowego, a nie powielanie schematu "kolejnego właściciela i kolejnego zarządu".
Cierpliwość Haditaghiego pod znakiem zapytania?
Zapytany, czy właściciel klubu wytrzyma dłuższy okres bez sukcesów, Kesler ocenił, że to on sam wnosi do zarządu więcej cierpliwości, a Haditaghi bardzo mocno pragnie szybkiego sukcesu Pogoni - co samo w sobie uznał za coś pozytywnego dla klubu. Jako przykład podobnego procesu przebudowy wskazał Widzew Łódź, który mimo dużych inwestycji też wciąż czeka na wymarzony sukces.
Model transferowy: dane i skauting ważniejsze niż agenci
Kesler opisał strukturę pionu sportowego klubu. Zaprzeczył, by Benjamin Schunk był jedynym czy najważniejszym decydentem - to on sam wraz z Haditaghim stoi na szczycie struktury, a decyzje zapadają zespołowo. Schunk odpowiada za rekrutację, klub zatrudnia pięciu pełnoetatowych skautów (w tym specjalistę wideo), a Marcin Kochanowski nadzoruje systemy analizy danych. Ważną rolę odgrywa też akademia - program Pogoń Future obejmuje sześciu wytypowanych zawodników rocznie, a indywidualnymi planami rozwoju objęto 30-35 młodych piłkarzy.
W kwestii rekrutacji Kesler jednoznacznie postawił dane i skauting ponad oferty agentów, zastrzegając, że sam był kiedyś agentem i zna wartość sieci kontaktów - o ile nie staje się ona głównym narzędziem podejmowania decyzji.
Pytany o odpowiedzialność za nieudane transfery, przyznał, że bierze ją na siebie, podobnie jak krytykę przyjmuje Haditaghi jako prezes. Jako udane operacje wskazał sprowadzenie Acosty (bez opłaty transferowej, mimo ponad 50 występów w reprezentacji USA) i wykupienie Attili Szalaia z wypożyczenia.
Odnosząc się do transferu Sama Greenwooda, ocenianego krytycznie przez kibiców za grę na boisku, Kesler zwrócił uwagę na wynik finansowy - zawodnik został sprzedany z powrotem do Championship z zyskiem. Podkreślił, że gotów jest przyjmować konstruktywną krytykę, ale trudniej mu zaakceptować ocenę pomijającą pełny obraz sytuacji.
Kesler potwierdził też kontakt z otoczeniem Efthymisa Koulourisa w sprawie ewentualnego powrotu do Szczecina - bez oficjalnej oferty czy rozmów o konkretnych kwotach. Odniósł się również do wypożyczeń, wskazując na przewagę klubów grających w Europie (jak Jagiellonia) w pozyskiwaniu zawodników z dużych lig, oraz zdradził, że latem Pogoń była blisko wypożyczenia bez opłaty młodego zawodnika Tottenhamu, ale ostatecznie zrezygnowała, by nie ograniczać czasu gry własnych wychowanków.
Kontrakt Grosickiego wciąż broniony
Pytany wprost, czy dziś zaproponowałby Kamilowi Grosickiemu taki sam kontrakt mimo malejącego czasu gry, Kesler odpowiedział twierdząco, podkreślając status zawodnika jako legendy i lidera szatni, który - jego zdaniem - pomaga budować kulturę klubu i wspiera młodszych kolegów, w tym Efthymisa Koulourisa w przeszłości.
Finanse: model hybrydowy i nierówne warunki startowe
Prezes przyznał, że bez gry w europejskich pucharach klub wciąż opiera się na modelu hybrydowym - wsparciu Haditaghiego oraz handlu zawodnikami, choć wskazał na przykłady udanych operacji finansowych (Greenwood, Adrian Przyborek sprzedany do Lazio, odrzucona oferta Bundesligi za Keramitsisa) jako dowód, że model transferowy zaczyna działać.
Kesler poruszył też temat nierówności między klubami prywatnymi a samorządowymi. Ocenił, że Pogoń ponosi pełne koszty operacyjne stadionu i infrastruktury - rzędu 16-18 mln zł rocznie - podczas gdy część rywali korzysta z dotacji publicznych i ulg, co daje im przewagę sięgającą, jak to ujął, kilkudziesięciu milionów złotych na starcie. Zastrzegł jednocześnie, że nie jest to krytyka władz Szczecina, z którymi klub ma dobre relacje, lecz apel o szerszą dyskusję o sposobie wspierania klubów piłkarskich przez samorządy w całej Polsce.

* Komentarze w serwisie www.PogonSportNet.pl zamieszczane przez jego użytkowników są ich prywatną opinią. Serwis nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Jeśli jednak administratorzy dostrzegą naruszanie dóbr osobistych, zmuszeni będą do usunięcia komentarza, a w przypadku powtarzania się sytuacji, zablokowania konta użytkownika.
Komentarze (8)
Lobo
franek.dolas74
Lobo
franek.dolas74
krokodylbambi
franek.dolas74
krokodylbambi
Cezar