Pogoń na starcie sezonu plasuje się w czołówce, ale osiąga to w zupełnie inny sposób niż wcześniej i z innymi liderami drużyny. Szczecinianie w niczym nie przypominają samych siebie sprzed lat - czytamy w Przeglądzie Sportowym.
To były czasy! Tak wzdychać mogą kibice Pogoni Szczecin do lat 2021-25, kiedy Portowcy przez pięć sezonów z rzędu mieścili się w ekstraklasowym Top 4, a w tym okresie dwukrotnie zdobywali brązowe medale oraz trzy razy kwalifikowali się do eliminacji europejskich pucharów. Tak długo w czołówce Granatowo-Bordowi nie utrzymywali się nigdy wcześniej. Ale gdy w ostatnim sezonie ekipa ze stolicy Pomorza Zachodniego wyleciała poza ligowe szczyty, spadła tak nisko, że dopiero na początku maja po zwycięstwie nad Wisłą Płock (3:0) w klubie mogli przestać drżeć o utrzymanie. W tamtym momencie na trzy mecze przed końcem rozgrywek przewaga nad strefą spadkową wzrosła do pięciu punktów. Wreszcie można było przestać tak nerwowo oglądać się za siebie…
Początek trwającego sezonu to nadzieja, że wracają dobre czasy i Pogoń wróci na czołowe miejsca. Oczywiście na razie zrobiła to tylko na chwilę, rozgrywki ledwo wystartowały, ale miejsce w czołówce Portowców po dziewięciu kolejkach to i tak niespodzianka, biorąc pod uwagę ogromne inwestycje rywali, dlatego warto to zauważyć. Przy czym Granatowo-Bordowi stali się konkurencyjni w zupełnie inny sposób niż w poprzednich latach. Tylko barwami przypominają tamte drużyny, bo grają skrajnie inaczej i mają zupełnie nowych liderów.
Pogoń Szczecin stylem przypomina Puszczę i Zagłębie
Przede wszystkim Pogoń przez dobrych kilka sezonów była zespołem, który chciał dominować poprzez posiadanie piłki i w ten sposób kontrolować spotkania. Takie nastawienie zapoczątkował jeszcze w rozgrywkach 2016/17 trener Kazimierz Moskal, a kontynuowali je Kosta Runjaić, Jens Gustafsson oraz Robert Kolendowicz. Aczkolwiek już na finiszu kadencji ostatniego z wymienionych (po serii zmian personalnych spowodowanych najpierw kłopotami finansowymi, a potem rewolucją przeprowadzaną przez nowego właściciela Aleksa Haditaghiego) Portowcy lepiej spisywali się, kiedy oddawali futbolówkę rywalom. Często podobnie było za jego następcy — Thomasa Thomasberga, ale dopiero w obecnych rozgrywkach z Oscarem Garcią u steru proporcje zostały już całkowicie przesunięte w kierunku czekania na to, co wymyśli z piłką przeciwnik. Innymi słowy, aktualnie Granatowo-Bordowym stylem bliżej do Puszczy Niepołomice czy KGHM Zagłębia Lubin niż do tego, co prezentowali jeszcze jakiś czas temu.

* Komentarze w serwisie www.PogonSportNet.pl zamieszczane przez jego użytkowników są ich prywatną opinią. Serwis nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Jeśli jednak administratorzy dostrzegą naruszanie dóbr osobistych, zmuszeni będą do usunięcia komentarza, a w przypadku powtarzania się sytuacji, zablokowania konta użytkownika.
Komentarze (2)
ROSS
Kingbruslikaratemiszcz