Paweł Stolarski wrócił do czasów gry w Pogoni Szczecin. W rozmowie z Tomaszem Ćwiąkałą były obrońca Portowców przyznał, że nie rozumie, dlaczego klub, który tak bardzo zabiegał o jego transfer, dawał mu potem tak mało szans. Mówił też o rywalizacji z Jakubem Bartkowskim i Linusem Wahlqvistem oraz o braku szczerej rozmowy przed odejściem.
“Żaden klub mnie tak nie chciał”
Stolarski przyszedł do Szczecina z Legii Warszawa, w której był wtedy zmiennikiem. Jak podkreślił, decyzję podjął przede wszystkim dlatego, że Pogoń bardzo zabiegała o jego transfer.
- Boli mnie to i bolało mnie bardzo, że ja poszedłem ze względu na to, że żaden nigdy klub mnie tak nie chciał, jak Pogoń Szczecin i dyrektor sportowy Adamczuk. Dzwonili do mnie cały czas, do mnie, do Mariusza Piekarskiego - wspominał Stolarski.
Obrońca miał jeszcze pół roku kontraktu z Legią i mógł go przedłużyć, ale nie chciał dalej być rezerwowym. - Od momentu, kiedy przyszedłem do Pogoni, nic nie układało się tak, jak powinno. Do dnia dzisiejszego chciałbym zrozumieć dlaczego, bo klub mnie bardzo chciał, a tak naprawdę tej szansy gry nie było tak dużo - dodał.
Jednocześnie ciepło wypowiadał się o samym klubie. - To jest świetny klub i kibicowsko, i fajnie się rozbudowało pod kątem boisk, bazy treningowej. Naprawdę niczego w Szczecinie nie brakuje - powiedział.
Bartkowski “nie do przeskoczenia”? Stolarski się nie zgadza
Za kadencji Kosty Runjaicia na prawej obronie częściej grał Jakub Bartkowski. Stolarski uważa, że rywalizacja była wyrównana.
- Kosta Runjaić bardzo mnie chciał, a jednak stawiał na Kubę Bartkowskiego. To też było dla mnie ciężkie do zrozumienia. To nie jest Josip Juranović i tutaj czułeś, że jest osiągalny. Pomimo tego, że Kuba też miał wtedy dobrą formę, uważam, że to nie było do nieprzeskoczenia - mówił.
Żal o Wahlqvista
Najwięcej emocji wzbudził u niego okres pracy Jensa Gustafssona, który sprowadził do klubu Linusa Wahlqvista. Stolarski przekonuje, że Szwed wychodził w podstawowym składzie, mimo że przez dłuższy czas nie trenował z powodu problemów zdrowotnych.
- Najlepsza historia była taka, że dostał zapalenia płuc: od poniedziałku do piątku nie trenował, przyszedł w sobotę na rozruch przedmeczowy, w niedzielę wyszedł w podstawowym składzie. Po meczu od poniedziałku do piątku znowu go nie ma - opowiadał Stolarski. - Myślałem, że za Kosty Runjaicia mało grałem, a za trenera Gustafssona to już nic nie grałem. Najbardziej mnie bolało to, że wszyscy to widzieli, a nikt z tym nic nie zrobił - dodał.
“Trzeba powiedzieć po męsku”
Stolarski ma też żal o to, że nikt w klubie nie powiedział mu wprost, że nie jest już potrzebny.
- Dlaczego mnie nikt nie zaprosił na rozmowę? Dlaczego mnie nikt nie wziął i nie powiedział: “Paweł, słuchaj”? Uważam, że jeżeli są takie sytuacje, to każdy z nas jest człowiekiem i trzeba wziąć na rozmowę, powiedzieć po męsku: “Słuchaj, szukaj sobie nowego klubu i tyle”, kropka - stwierdził.

* Komentarze w serwisie www.PogonSportNet.pl zamieszczane przez jego użytkowników są ich prywatną opinią. Serwis nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Jeśli jednak administratorzy dostrzegą naruszanie dóbr osobistych, zmuszeni będą do usunięcia komentarza, a w przypadku powtarzania się sytuacji, zablokowania konta użytkownika.
Komentarze (8)
Parzynias
McJack
Kingbruslikaratemiszcz
Misiek1948
Kingbruslikaratemiszcz
długi
PogonMKS
długi