Pana rozstanie z Pogonią stanowiło spore zaskoczenie. Musiał pan odejść, czy chciał pan odejść?
- Też byłem tym zdziwiony (śmiech). Nie no, żartuję. Mówiąc serio, raczej musiałem odejść. Wiceprezes Smolny powiedział mi wprost, że trener Jan Kocian nie będzie na mnie stawiał i mam wolną rękę. Dodał, że gdyby prywatnie miał coś doradzić, to wolałby, żebym odszedł.
Trener nie powiedział panu tego wprost, tylko przez pośrednika?
- Dokładnie. Miesiąc wcześniej poprosiłem Kociana o rozmowę. Prawie nie grałem i chciałem wiedzieć, czy zamierza mnie odstawić. Wedy zapewnił, że cały czas na mnie liczy. Powiedział, że na początku postawił na innych chłopaków, ale ciągle jestem w jego planach, że mogę wskoczyć do składu, jest rywalizacja i tak dalej. Potem od pana Smolnego dowiedziałem się, że sprawa wygląda inaczej...
Czyli mimo wypożyczenia nie widzi pan szans na pozostanie w Pogoni?
- Na zdrowy rozum: chyba nikt nie chce wracać tam, gdzie jest niechciany. Nawet gdybym musiał wrócić, pewnie rozmawialibyśmy o rozwiązaniu kontraktu. Nie sądzę, żeby przez pół roku coś się zmieniło i nagle stałbym się potrzebny.

* Komentarze w serwisie www.PogonSportNet.pl zamieszczane przez jego użytkowników są ich prywatną opinią. Serwis nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Jeśli jednak administratorzy dostrzegą naruszanie dóbr osobistych, zmuszeni będą do usunięcia komentarza, a w przypadku powtarzania się sytuacji, zablokowania konta użytkownika.
Komentarze (0)
Brak komentarzy.