Sześć punktów po trzech kolejkach, wyraźna poprawa gry obronnej i wymuszona przerwa spowodowana przełożeniem meczu z Jagiellonią Białystok – to punkt wyjścia do rozmowy, jaką w audycji Pogoń FM przeprowadziłem z Bartkiem Ławą, wychowankiem klubu, wieloletnim piłkarzem i byłym kapitanem Pogoni Szczecin. Ława nie krył zadowolenia z formy zespołu, choć zwrócił też uwagę na to, czego drużynie Oscara Garcii wciąż brakuje.
Dobry start, mimo bolesnej porażki z Legią
Bilans sześciu punktów po trzech meczach Ława ocenia jako "dobry start", podkreślając, że latem klub sensownie poukładał kadrę, sprowadzając kilka obiecujących transferów. Inauguracyjny mecz z Legią Warszawa, przegrany w ostatniej minucie, był w jego ocenie starciem, którego trudnego przebiegu należało się spodziewać.
– Legia pod wodzą Marka Papszuna ogarnęła się trochę w porównaniu z zeszłym sezonem. Myślę, że będzie liczyła się w walce o puchary, może nawet o mistrzostwo – ocenił były kapitan Portowców, dodając, że szkoda, iż mecz został stracony właśnie w doliczonym czasie gry.
Po tej porażce przyszły jednak dwa zwycięstwa – na wyjeździe z Cracovią i u siebie z Motorem Lublin. Ława zastrzega, że oba te zespoły przechodzą obecnie trudniejszy okres (Cracovia w "dużej rozsypce", Motor w przebudowie), ale podkreśla, że mimo to punkty trzeba było wywalczyć, a Pogoń zrobiła to bez większych problemów.
Defensywa zupełnie inna niż rok temu
Największą zmianą względem poprzedniego sezonu jest według Ławy jakość gry w obronie. Przypomina, że jeszcze rok temu niemal każda akcja rywala "śmierdziała bramką" i wprowadzała nerwowość w defensywne szyki Portowców. Tym razem, jak podkreśla, wszyscy zawodnicy formacji defensywnej – od bramkarza, przez czwórkę obrońców, po pomocników defensywnych – prezentują się "ponad solidnie", a drużyna unika błędów indywidualnych, które kosztowały ją najwięcej w poprzednich rozgrywkach.
– Widać, że zawodnicy poczuli pewność siebie – ocenił Ława, zaznaczając jednocześnie, że gra ofensywna wciąż "trochę szwankuje". Jak jednak dodał, drużyny buduje się od tyłu, a solidny fundament defensywny to właśnie to, co pozwoliło Pogoni pewnie wygrać w Krakowie.
Duża rola nowego trenera
Za poprawę gry defensywnej i ogólny wzrost pewności siebie zespołu Ława w dużej mierze chwali nowego szkoleniowca. Jego zdaniem trener zbudował zaufanie w relacji z zawodnikami, którzy – mimo solidnych umiejętności indywidualnych – w poprzedniej rundzie nie potrafili grać na miarę swojego potencjału.
– Widać, że trener zaufał zawodnikom, a oni zaufali jemu. Są pozytywnie naładowani – nie dość, że bronią, to jeszcze dokładają liczby z przodu, co samo w sobie jest już dużym osiągnięciem – podkreślił.
Przełożony mecz z Jagiellonią? Ława sceptyczny wobec przekładanek
Były kapitan Pogoni nie krył rozczarowania decyzją o przełożeniu meczu z Jagiellonią Białystok, która w tym tygodniu gra w europejskich pucharach. Jak przyznał, nie jest zwolennikiem tego typu przełożeń, nawet jeśli rywal ma na głowie grę w Europie.
– Myślę, że granie co trzy dni nie jest dużym problemem, zwłaszcza na początku sezonu. Rozpędzona Pogoń mogłaby pojechać do Białegostoku i sprawić tam niespodziankę – ocenił.
Zamiast meczu ligowego, zespół rozegrał w czwartek zamkniętą grę kontrolną, a na weekend zawodnicy otrzymali trzy dni wolnego. Dwóch lub trzech piłkarzy z pierwszej drużyny zejdzie w tym czasie do rezerw Pogoni, które w najbliższą sobotę o godzinie 18:00 zainaugurują sezon w rozgrywkach czwartoligowych.
Więcej optymizmu niż przed sezonem
Zapytany, czy po trzech kolejkach patrzy na sezon z większym optymizmem niż przed jego rozpoczęciem, Ława odpowiedział bez wahania twierdząco. Przypomniał przy tym, że dziewiąte miejsce Pogoni w poprzednim sezonie było – jego zdaniem – wynikiem lepszym, niż wskazywałaby na to gra zespołu na boisku, co samo w sobie było sygnałem, że coś trzeba było zmienić.
– Skład został zbudowany nieźle, mamy naprawdę klasowych zawodników. Zaczęliśmy od tego, że gramy lepiej w obronie. Mam nadzieję, że w końcu zaczniemy grać lepiej w ataku – kombinacyjnie, stwarzać sytuacje, strzelać bramki – bo na razie bazujemy bardziej na stałych fragmentach gry – zaznaczył, dodając z nutą sentymentu, że wciąż brakuje mu stylu gry Pogoni z czasów Kosty Runjaicia, Jensa Gustafssona czy trenera Roberta Kolendowicza.
Mimo to, jak podsumował, wszystko zmierza w dobrym kierunku – a kibicom pozostaje trzymać kciuki za dalszy rozwój sytuacji, gdy Pogoń wróci do gry ligowej po wymuszonej przerwie.

* Komentarze w serwisie www.PogonSportNet.pl zamieszczane przez jego użytkowników są ich prywatną opinią. Serwis nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Jeśli jednak administratorzy dostrzegą naruszanie dóbr osobistych, zmuszeni będą do usunięcia komentarza, a w przypadku powtarzania się sytuacji, zablokowania konta użytkownika.
Komentarze (0)
Brak komentarzy.