Po porażce ze Śląskiem Wrocław i pożegnaniu z tegorocznym Pucharem Polski Patryk Dziczek ocenił spotkanie we Wrocławiu, odniósł się do straconej już w trzeciej minucie bramki oraz do nieobecności Fredrika Ulvestada i Leo Borgesa, o których odejściu z klubu drużyna dowiedziała się dopiero dzień przed wyjazdem na mecz. Notował Dominik Markiewicz.
Drugi mecz w ciągu kilku dni na Dolnym Śląsku, drugi mecz niezakończony zwycięstwem. Można powiedzieć, że ten region wam nie leży. Z czego wynikało to, że nie udało się dzisiaj doprowadzić chociaż do dogrywki? Bo przewaga i statystyki były zdecydowanie na waszą korzyść.
- Nie udało się strzelić więcej bramek niż przeciwnik. W pierwszej połowie nie wyglądaliśmy za dobrze - uważam, że ta nasza pierwsza połowa była całkiem słaba. W drugiej połowie nasza gra wyglądała już dużo lepiej, stworzyliśmy sobie więcej sytuacji, ale na pewno nie weszliśmy dobrze w ten mecz. Nie wiem dokładnie ile, ale Śląsk oddał chyba ze trzy strzały, jeśli chodzi o całokształt spotkania. My mieliśmy jeszcze parę sytuacji, żeby strzelić bramkę, ale się nie udało. Niestety dzisiaj trzeba uznać wyższość Śląska. Odpadamy z pucharu i na pewno bardzo nas to boli, bo w szatni było powiedziane, że to są mecze, które albo wygrywasz i idziesz dalej, albo odpadasz. Na pewno nie jesteśmy zadowoleni z tego wyniku. Trzeba wyciągnąć wnioski - każdy musi zacząć od siebie, zastanowić się, co może dać więcej tej drużynie, co było złe, a co jest do poprawy, i przygotowywać się do kolejnego meczu ligowego.
Czy Śląsk czymś was zaskoczył, szczególnie na początku? Bo już w trzeciej minucie straciliście bramkę i musieliście gonić wynik.
- Nie, myślę, że nas nie zaskoczył. Do straty bramki przyczyniła się moja strata na boku, z czego poszła kontra, a później Samiec-Talar uderzył z dystansu. Wiedzieliśmy, czego możemy się po tym zawodniku spodziewać - miał trochę miejsca i to wykorzystał, więc mieliśmy to na uwadze. Później był jeszcze stały fragment gry - on też go wrzucił i zanotował dzisiaj dodatkowo asystę w końcówce meczu. Więc myślę, że Śląsk nas nie zaskoczył, ale nasz pressing w pierwszej połowie też nie wyglądał za dobrze. Ta pierwsza połowa, jak już wcześniej wspomniałem, była na pewno dużo słabsza niż druga. Może też trochę szczęścia zabrakło przy niektórych sytuacjach, bo jeszcze w końcówce mogliśmy wyrównać, ale piłka została wybita z linii bramkowej. Niestety odpadamy, wracamy do domu i w tym pucharze już nie zagramy.
Jaki wpływ na waszą grę we Wrocławiu miała nieobecność Fredrika Ulvestada i Leo Borgesa?
- O takich ruchach dowiedzieliśmy się tak naprawdę dzień przed wyjazdem na mecz. To trzeba by zapytać kogoś, kto te ruchy podejmuje - nam ciężko to ocenić. Wiadomo jednak, że straciliśmy zawodników podstawowych, którzy grali w tych meczach od początku i dodawali jakość tej drużynie. Dzisiaj trzeba było sobie bez nich poradzić i tak naprawdę w kolejnych meczach też trzeba będzie sobie radzić bez nich.

* Komentarze w serwisie www.PogonSportNet.pl zamieszczane przez jego użytkowników są ich prywatną opinią. Serwis nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Jeśli jednak administratorzy dostrzegą naruszanie dóbr osobistych, zmuszeni będą do usunięcia komentarza, a w przypadku powtarzania się sytuacji, zablokowania konta użytkownika.
Komentarze (7)
Anathema
lestarg
MaQ107
rusnak
marek9636
Czad
James