Patryk Dziczek podsumował swój debiutancki mecz w barwach Pogoni Szczecin, przegrany z Legią Warszawa po golu straconym w doliczonym czasie gry. Pomocnik ocenił przebieg spotkania, swoje zadania taktyczne oraz atmosferę na pełnych trybunach stadionu przy Twardowskiego. Rozmawiał Dominik Markiewicz.
Gorzki smak straconej bramki w 95. minucie
Dziczek przyznał, że mimo dobrego odbioru debiutu, żal po stracie punktów jest duży.
„Na pewno towarzyszy mi świetne uczucie. Szkoda tylko, że nie udało się później przełożyć tej atmosfery na korzystny wynik i straciliśmy bramkę w 95. minucie. Satysfakcja byłaby większa, gdybyśmy wygrali ten mecz – nawet remis byśmy szanowali, ale niestety nie udało się go dowieźć do końca. Musimy teraz przeanalizować to spotkanie, zobaczyć, co było dobre, a co złe, i skupić się na kolejnym meczu wyjazdowym w Krakowie" – powiedział.
Pytany, czego zabrakło do zdobycia punktów, wskazał na brak skuteczności w kluczowych momentach.
„Może trochę szczęścia, ponieważ mieliśmy kilka sytuacji, w których mogliśmy zdobyć bramkę. Dobre okazje mieli JP, Paul oraz Kellyn – mogliśmy wtedy otworzyć wynik na naszą korzyść. Niestety Legia strzeliła gola po stałym fragmencie gry, a wiedzieliśmy, że są w tym elemencie mocni. Najgorsze jest to, że stało się to w 95. minucie" – ocenił.
Zadania taktyczne w debiucie
Zapytany o własny występ i wytyczne otrzymane od sztabu przed meczem, Dziczek zrelacjonował swoją rolę na boisku.
„Ocenę mojego występu pozostawiam sztabowi szkoleniowemu. To był mój debiut, a ja chcę po prostu ciężko pracować i z meczu na mecz stawać się lepszym zawodnikiem. Moim zadaniem było dziś operowanie przed linią obrony, ponieważ wiedzieliśmy, że rywale mają dwóch wysokich napastników – jeden często skacze do głowy, a drugi wbiega za plecy. W fazie posiadania piłki miałem natomiast szukać możliwości rozrzucania gry do bocznych stref. Myślę, że mój występ był w porządku, ale muszę dalej ciężko pracować i patrzeć na dobro Pogoni, a nie na aspekty indywidualne" – powiedział.
Dobra defensywa do pewnego momentu
Pomocnik ocenił, że drużyna przez większość spotkania realizowała założenia defensywne, mimo optycznej przewagi rywala.
„Dużo nad tym pracowaliśmy po przyjściu nowego trenera, więc uważam, że nasza defensywa do pewnego momentu wyglądała naprawdę dobrze, bo potrafiliśmy wybronić groźne sytuacje. Wiadomo, że Legia stworzyła sobie okazje, na przykład w pierwszej połowie po rzucie rożnym, ale znaliśmy ich siłę w stałych fragmentach. Później Ati w fenomenalny sposób zablokował Rajovicia, który mógł strzelić gola" – powiedział.
Dziczek wskazał też na moment, w którym zespół zaczął tracić kontrolę nad spotkaniem.
„Staraliśmy się realizować nasz plan, ale uważam, że w drugiej części drugiej połowy cofnęliśmy się zbyt nisko. Powinniśmy bardziej wypchnąć zespół do przodu i mocniej sprowokować Legię do gry długimi podaniami. Niestety tego nie zrobiliśmy i po naszym błędzie w samej końcówce straciliśmy gola. W takich minutach trzeba po prostu wybić piłkę do przodu i nie bawić się w rozgrywanie. To dla nas nauczka na przyszłość, z której musimy wyciągnąć wnioski" – dodał.
Odnosząc się bezpośrednio do sytuacji przy straconej bramce, podkreślił, że decyzja o rozgrywaniu piłki w tamtym momencie była błędem.
„Boli bardzo, tym bardziej że bramka padła w doliczonym czasie po wyrzucie z autu. W tej konkretnej sytuacji powinniśmy po prostu wyczyścić pole gry i wybić piłkę przed siebie, zamiast próbować rozgrywania od tyłu w samej końcówce meczu. Błędy się zdarzają, ale ten dzisiejszy kosztował nas utratę gola i brak punktów" – powiedział.
Pełne trybuny robią wrażenie
Dziczek, który wcześniej występował w Gliwicach, podkreślił różnicę w atmosferze meczowej przy Twardowskiego.
„Gdy stwarzaliśmy sytuacje i byliśmy bliscy strzelenia gola, było słychać, jak głośno trybuny nas wspierają. Atmosfera była dzisiaj naprawdę super. W Gliwicach nie miałem styczności z takim dopingiem, ponieważ przychodziło tam mniej osób. Wiedziałem jednak, przychodząc do Pogoni, że tutaj stadion zazwyczaj jest pełny, a kibice mocno wspierają drużynę i czekają, aż klub coś osiągnie" – powiedział.
Dlaczego wybrał Pogoń
Pomocnik wyjaśnił, że o transferze zdecydowały konkretne rozmowy z władzami klubu.
„Przyjąłem ofertę, ponieważ po rozmowach z prezesem i dyrektorem przedstawiono mi konkretny projekt oraz to, jak widzą moją rolę w drużynie. Czułem, że mnie chcą. Rozmowy nie trwały długo i właściwie od razu zaakceptowałem propozycję – nie musiałem się nad tym długo zastanawiać. Teraz najważniejsza jest praca, by spróbować osiągnąć z tym klubem coś fajnego i stale podnosić swoje umiejętności" – powiedział.
Szybka aklimatyzacja
Na koniec Dziczek ocenił, jak przebiega jego wdrażanie się do nowego zespołu i miasta.
„Myślę, że już się zaaklimatyzowałem. Nie miałem problemów z wejściem do szatni – po tych dwóch tygodniach już całkiem dobrze dogaduję się z kolegami z zespołu. Kiedy byłem młodszy, przeprowadzki do nowych klubów wiązały się z większym stresem, ale teraz było mi znacznie łatwiej. Koledzy od razu wyciągnęli do mnie rękę i byli otwarci na rozmowę, co bardzo ułatwiło sprawę, podobnie jak postawa sztabu szkoleniowego" – powiedział.
Zapytany, czy miasto również przypadło mu do gustu, odpowiedział krótko.
„Tak, wszystko jest w porządku. Rodzina jest już na miejscu, więc na ten moment nie mam żadnych zastrzeżeń co do miasta" – zakończył.

* Komentarze w serwisie www.PogonSportNet.pl zamieszczane przez jego użytkowników są ich prywatną opinią. Serwis nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Jeśli jednak administratorzy dostrzegą naruszanie dóbr osobistych, zmuszeni będą do usunięcia komentarza, a w przypadku powtarzania się sytuacji, zablokowania konta użytkownika.
Komentarze (0)
Brak komentarzy.