Dariusz Krupa urodził się 23 kwietnia 1961 roku. Swój ligowy debiut zaliczył w barwach Pogoni Szczecin jako siedemnastoletni wychowanek 26 sierpnia 1978 roku w domowym meczu 7. kolejki sezonu 1978/79 przeciwko drużynie Arki Gdynia wchodząc na boisko w ostatnich minutach gry.
Niespełna miesiąc później strzelił gola czwartoligowemu BBTS Bielsko-Biała w spotkaniu 1/16 finału Pucharu Polski. W wyjściowym składzie "Portowców" w meczu o punkty, ale już w II lidze, pojawił się 25 sierpnia 1979 roku, również na Twardowskiego, kiedy przeciwnikiem naszej drużyny był Bałtyk Gdynia. Pierwszą ligową bramkę zdobył 6 października 1979 roku w spotkaniu 8. kolejki sezonu 1979/80 z Małapanewem Ozimek. Udany dla dzisiejszego solenizanta był jednak dopiero sezon kolejny, zakończony powrotem Pogoni na najwyższy szczebel ligowych rozgrywek i po raz pierwszy w historii grą w rozegranym w Kaliszu finale Pucharu Polski przeciwko warszawskiej Legii. Dariusz Krupa wystąpił w nim w pierwszym składzie drużyny. W lidze z kolei zdobył w sezonie 1980/81 9 bramek będąc jednym z najskuteczniejszych zawodników Pogoni. W pierwszym sezonie "Portowców" po powrocie do Ekstraklasy, 1981/82 trzykrotnie w rundzie jesiennej trafiał do bramki rywali.
29.11.1981 r., Warszawa. Trener i wyjściowa jedenastka lidera rundy jesiennej sezonu 1981/82 beniaminka, drużyny @PogonSzczecin przed ostatnim meczem rundy przeciwko Legii. #40LatMinęło pic.twitter.com/GXsyHIAnfU
— Mial (@Mial1986_87) November 29, 2021
21 kwietnia 1982 roku w zaległym wyjazdowym meczu 23. kolejki przeciwko warszawskiej Gwardii wskutek starcia z Dariuszem Wdowczykiem doznał poważnej kontuzji - rozerwania torebki stawu skokowego, która wykluczyła go z gry na prawie trzy miesiące.
W kolejnym sezonie grał słabo, nie zdobywając w lidze ani jednej bramki. Nie wykorzystał tym samym szansy, jaką stworzyło odejście do Legii Warszawa Janusza Turowskiego na wywalczenie sobie pewnego miejsca w ataku Pogoni u boku najskuteczniejszego zawodnika zespołu Zbigniewa Stelmasiaka. Najlepszym w jego karierze piłkarskiej był sezon 1983/84. Był to jednocześnie sezon, w którym "Portowcy" zajęli najwyższe miejsce w ligowych rozgrywkach w historii awansując po raz pierwszy do rozgrywek europejskich pucharów. Duży udział w odniesieniu tego sukcesu miał dzisiejszy solenizant, który w rundzie jesiennej sezonu zdobywając siedem bramek współtworzył wraz z innym młodym napastnikiem Markiem Leśniakiem skuteczny duet w ataku Pogoni.
12.10.1983 r. 11. kolejka sezonu 1983/84. #PogońSzczecin pokonuje u siebie wicelidera, Widzew Łódź 2:0 po bramkach M. Leśniaka i D. Krupy. To najpewniej fotka z tego meczu. Ktoś rozpozna zawodników widocznych na zdjęciu? W środku Leszek Wolski. #rok1984
— Mial (@Mial1986_87) May 30, 2019
📰 Morze i Ziemia, 1983 r. pic.twitter.com/YftFkNyBeg
W drugiej części sezonu nie byli niestety równie skuteczni, ale drużyna punktowała równie dobrze jak w pierwszej, dzięki czemu odniosła historyczny sukces. Sezon 1983/84 stanowił, jak się później okazało, apogeum kariery Dariusza Krupy. Warto w tym miejscu dodać, że profesjonalną grę w piłkę nożną łączył wówczas z wymagającymi studiami na Wyższej Szkoły Morskiej w Szczecinie, kierunek eksploatacja portów morskich.
Dwóch Dariuszów z reprezentacji młodzieżowej - Krupa i Dziekanowski. Ten pierwszy w sezonie 1983/84 w wieku 22/23 lat zdobył w ESA 8 goli, zapowiadał się znakomicie, a potem zgasł. Wychowanek z Pogodna. pic.twitter.com/wWNVso0nVn
— Wojciech Parada (@WojciechPar) August 27, 2020
W kolejnej edycji ligowych rozgrywek stracił miejsce w pierwszym składzie na rzecz Janusza Turowskiego, który powrócił po odbyciu zasadniczej służby wojskowej do Pogoni z warszawskiej Legii. Nawet gdy duet napastników Leśniak-Turowski zawodził i drużyna z lidera tabeli na skutek kolejnych porażek zaczęła spadać niżej, Dariusz Krupa nie odzyskał miejsca w wyjściowej jedenastce "Portowców". W rundzie jesiennej zaledwie trzykrotnie wszedł na boisko w meczu ligowym z ławki rezerwowych nie zdobywając ani jednej bramki. W drugiej części ligowego sezonu grał więcej, ale swoją obecnością na murawie nie odmienił oblicza drużyny trapionej długotrwałym kryzysem formy. Kontuzja łękotki i uszkodzenie stawu kolanowego, jakich doznał w spotkaniu 22. kolejki przeciwko GKS Katowice, wykluczyła go z gry w połowie rundy wiosennej. Do treningów wrócił na początku lipca 1985 roku. Forma piłkarska rekonwalescenta nie zyskała jednak uznania nowego trenera Pogoni Leszka Jezierskiego, który nie wystawił Dariusza Krupy w żadnym z meczów ligowych i pucharowych w rundzie jesiennej sezonu 1985/86. Trafił wtedy do klubowych rezerw, w których występował w lidze okręgowej. W przerwie zimowej sezonu 1985/86 starania o pozyskanie zawodnika z jego inicjatywy czyniła drugoligowa Stal Stocznia Szczecin. Jednak ostatecznie Pogoń nie zgodziła się na transfer. Niedługo później skłonna była przystać na odejście bohatera niniejszego tekstu, ale kwota transferowa nie została zaakceptowana przez Stal Stocznię. W rozmowie z "Kurierem Szczecińskim" przed rozpoczęciem drugiej części sezonu 1985/86 trener Jezierski oświadczył, że kontuzja Krupy wywarła negatywny wpływ na jego grę i aktualnie nie ma on szans na występy w I drużynie. Tak też do końca ligowych rozgrywek dzisiejszy solenizant nie dostał szansy zaprezentowania się w ligowej rywalizacji, mimo że drużyna spisywała się w niej wówczas bardzo przeciętnie.
Ostatecznie Dariusz Krupa odszedł z Pogoni latem 1986 roku do spadkowicza z Ekstraklasy, Zagłębia Sosnowiec. Trenerem tej drużyny był wówczas Jerzy Kopa, szkoleniowiec, z którym zawodnik miał okazję pracować w Pogoni w latach 1979-1982. Wedle dostępnych danych rozegrał w barwach nowego klubu w sezonie ligowym 1986/87 16 spotkań zdobywając w nich 2 bramki. W sezonie 1987/88 trafił do rezerw sosnowieckiego klubu. W rundzie wiosennej sezonu 1987/88 został zawodnikiem Śląska Wrocław. Grając w zaledwie 5 meczach ligowych w barwach tego klubu, między innymi po ponad 3 latach wystąpił ponownie na stadionie przy Twardowskiego, w spotkaniu przeciwko Pogoni wchodząc na boisko w końcowych minutach gry. Był to mecz szczególny, bowiem żegnał się występem w nim z kibicami w Szczecinie były partner Dariusza Krupy w ataku "Portowców" Marek Leśniak, którego kariera potoczyła się zupełnie odmiennie do kariery bohatera niniejszego tekstu i od kolejnego sezonu występował w drużynie Bayeru Leverkusen.
Po zakończeniu kariery piłkarskiej, wedle mojej wiedzy, Dariusz Krupa nie znajdował się w zainteresowaniu mediów. Nie znam żadnej rozmowy z nim przeprowadzonej ani żadnego artykułu o nim. Wspomniał o dzisiejszym solenizancie krótko jedynie nieoceniony popularyzator historii Pogoni Szczecin redaktor Wojciech Parada w swoich dwóch artykułach na łamach "Kuriera Szczecińskiego": KLIK i KLIK
Z tego powodu uznałem, że warto przypomnieć sylwetkę Dariusza Krupy w dniu jego 65. urodzin.
Uwaga!
Dla lepszego doświadczenia użytkowników komentarze są początkowo niewidoczne. Kliknij „Zobacz komentarze", aby je pokazać i dołączyć do rozmowy.