Piątkowa informacja o śmierci Mariana Kielca wywołała ogromne poruszenie w środowisku Pogoni Szczecin. Legenda Pogoni jest wspominana ze łzą wzruszenia przez wielu.
- Dzisiaj jest bardzo smutny dzień dla nas wszystkich w Pogoni Szczecin. Miałem przyjemność poznać Mariana i gościć go na naszych meczach. Zawsze był pełen pozytywnej energii, uśmiechów i słów otuchy. W imieniu własnym i całego klubu składam najszczersze kondolencje rodzinie, naszym kibicom i całej społeczności Pogoni. Spoczywaj w pokoju, Marianie. Nigdy Cię nie zapomnimy - napisał w portalu X właściciel Pogoni Szczeicn Alex Haditaghi.
Ciepłych słów nie szczędzi też były prezes Pogoni Szczecin, Jarosław Mroczek. To właśnie on łamiącym się głosem przekazał mi informację o śmierci jego przyjaciela, bo obu panów ona łączyła.
- Wspaniały człowiek, piłkarz, sportowiec. Z ogromnym smutkiem przekazałem dziś informację o jego śmierci. Ostatni raz rozmawialiśmy w dniu jego urodzin, tydzień temu - mówi Jarosław Mroczek. - Walczył tak, jak kiedyś walczył na boisku. Kochał Pogoń, kochał Szczecin, kochał ludzi. Kochał piłkę i znał się na piłce. Jeszcze całkiem niedawno regularnie przychodził oglądać treningi, nie tylko mecze. Był wspaniałym ojcem rodziny, łączył wszystkich – córki, wnuki i przyjaciół. Był bardzo życzliwy. Był wielkim Ambasadorem Pogoni i zostanie nim na zawsze. Mam nadzieję, że jego imieniem nazwane zostanie jakieś miejsce w Szczecinie.
Legendę w swoich postach w kanałach social media wspominają także byli i obecni piłkarze Pogoni tacy jak Sebastian Kowalczyk czy Adam Frączczak, czy nawet Konstantinos Triantafyllopulos, który opublikował zdjęcie z Marianem Kielcem gdy ten wręczał mu pamiątkową koszulkę za sto meczów w barwach Dumy Pomorza z dopiskiem: Panie Marianie, dziękuję, że był pan przy mnie w tak wyjątkowym momencie mojego życia i w czasach gry Pogoni. Czuję ogromne szczęście, że mogłem te chwile dzielić z Tobą. Spoczywaj w pokoju Legendo.
Swoimi wspomnieniami podzielił się z nami także mecenas Tomasz Brzozowski, przewodniczący Rady Nadzorczej Pogoni Szczecin.
- To nie tylko niesamowity piłkarz, mega kibic, ale też dusza towarzystwa i wyśmienity... kucharz! Po przeklętym finale Pucharu Polski z Wisłą Kraków Marian (bo miałem ten unikalny zaszczyt być z nim na "Ty") zaprosił nas na kolację z Darkiem Adamczukiem, Arturem Dmowskim i Łukaszem Machińskim. Wszystkie dania przygotował sam i jak widać na zdjęciu zostało tylko ciasto! Drugi raz w życiu łzy stanęły mi w oczach przez Pogoń. Pierwszy raz to wiadomo, a drugi raz dziś... - powiedział Tomasz Brzozowski.
Ja też napiszę kilka słów od siebie... Jako kibic nie miałem okazji z racji wieku oglądać Mariana Kielca na boisku. Kilka razy mieliśmy okazję jednak do dłuższych rozmów. Gdy wrócił kilka lat temu do Polski, zaprosiłem go na obiad w jednej z restauracji na Wałach Chrobrego. Rozmawialiśmy blisko trzy godziny. Był fantastycznym mówcą, potrafił opowiadać anegdoty z czasów swojej gry w piłkę. Rozmawialiśmy nawet o tym, żeby wszystko to spisać w formie książki... Dziś bardzo żałuję, że nie usiedliśmy konkretniej do tego tematu.
Na miano legendy klubu nie jest łatwo zapracować. Marian Kielec jednak z pewnością nią był i pozostanie na zawsze. Zawsze uśmiechnięty, zawsze chętny do rozmowy i opowiadań. Z czarującym uśmiechem... Dziękujemy Panie Marianie...
Kilka lat temu przeprowadziłem rozmowę z Panem Marianem jeszcze zanim wrócił na stałe do Polski zza oceanu. Utkwił mi ten fragment w głowie... https://t.co/X8SfQdPDXB pic.twitter.com/6dddDkh1QJ
— Daniel Trzepacz (@d_trzepacz) March 13, 2026
Uwaga!
Dla lepszego doświadczenia użytkowników komentarze są początkowo niewidoczne. Kliknij „Zobacz komentarze", aby je pokazać i dołączyć do rozmowy.