Aktualności

Mecz Pogoni Szczecin z Widzewem Łódź, tak jak ten grudniowy, rozegrany w Pucharze Polski, będzie nasycony podtekstami i historiami zza boiska.


Pogoń Szczecin będzie chciała się Widzewowi zrewanżować za grudniową porażkę w meczu Pucharu Polski, który przekreślił jej drogę na Stadion Narodowy trzeci raz z rzędu. 

- Oczywiście pamiętam tamten mecz. Był dla nas ciężki. Zwłaszcza, że szybko straciliśmy gola. Zawsze pierwszy gol w meczu jest istotny i tak też było tym razem. Mieliśmy problem z kreowaniem sytuacji. Strzeliliśmy gola „Kery”, ale był on nieuznany. W tej lidze bardzo ciężko trzeba pracować, aby dostać nagrodę. Jutro także czeka nas ciężkie spotkanie. Ta liga jest bardzo ciasna i każdy mecz dużo może zmienić. Widzew na pewno zagra jutro inaczej, bo zmienił im się zespół. Jak mówiłem wcześniej: jesteśmy jednak bardzo skupieni na tym, abyśmy my zagrali jak najlepiej - mówił w trakcie piątkowej konferencji prasowej trener Thomas Thomasberg. - Jutro nasz stadion znowu będzie pełny. Bardzo się z tego cieszę. Cieszę się też, że kibice gości tłumnie pojawią się na meczu. To zawsze lepiej tworzy atmosferę. W naszych dwóch pierwszych, domowych meczach atmosfera była dobra, ale to nie to samo, gdy stadion nie jest pełny. Cieszy mnie, że wygraliśmy ostatnio na wyjeździe, bo długo nie mogliśmy dać naszym kibicom radości po wygranej w delegacji. Jestem zadowolony, że wreszcie mogliśmy im tę radość dać.

Widzew Łódź do Szczecina przyjedzie jako zespół ze strefy spadkowej. To wynik znacznie poniżej oczekiwań kibiców czerwono-biało-czerwonych, których nadzieje rozbudziły milionowe transfery wykonane przez klub. Wyniki nie idą jednak w parze z wydatkami. Dodatkowo we wtorek klub z Łodzi rozegra mecz o awans do półfinału Pucharu Polski. Ciężko jest sobie nawet wyobrazić nastroje, jakie by odnotowano w przypadku dwóch ewentualnych porażek. O ile liga to  maraton w którym o końcowym wyniku świadczy cały rok, tak w przypadku Pucharu Polski jedna porażka niweczy marzenia, o czym my w Szczecinie doskonale wiemy. Ciekawe jak do tego tematu podejdzie trener naszych najbliższych rywali, czy zdecyduje się na rotacje na mecz z Dumą Pomorza?

Kolejny aspekt to osoby z granatowo-bordową przeszłością w obecnym Widzewie. Na czele stoi oczywiście Dariusz Adamczuk, który dziś odpowiada za sferę sportową, a przez lata robił to w Szczecinie i był prawą ręką poprzedniego właściciela Dumy Pomorza. Z Pogonią żegnał się ostatecznie w kiepskich nastrojach, a jego notowania wśród kibiców na koniec pracy nie stały wysoko. Tomasz Włodarczyk z redakcji Meczyki.pl w trakcie łączenia w Deadline Day pytał Dariusza Adamczuka czy zamierza siedzieć daleko od Alexa Haditaghiego i czy szykuje dodatkową premię dla piłkarzy z własnej kieszeni za wygraną z Dumą Pomorza.

- To, gdzie będziemy siedzieć, zależne jest od biletów, które otrzymamy od klubu gospodarza. Dziś nie wiemy, gdzie będziemy siedzieć, z pewnością w dobrym miejscu. Czy dam premię? Nie muszę, bo chłopcy wiedzą o co grają. Ja o tym rozstaniu już nie pamiętam. To było już tak dawno w perspektywie tego, co w tym czasie działo się w Widzewie. Cieszę się, że wrócę do Szczecina na ten stadion i będę oglądał ten mecz - powiedział Adamczuk.

Do zgarnięcia w sobotę będą trzy punkty. Dla obu stron mogą jednak one znaczyć dużo więcej. Dodatkowe aspekty dodają kolorytu meczowi, który obejrzy komplet publiczności.

DOŁĄCZ DO NAS NA WHATSAPP! KLIKNIJ TUTAJ!

Autor: Daniel Trzepacz
Żródło: własne
Wyświetleń: 2064

Uwaga!

Dla lepszego doświadczenia użytkowników komentarze są początkowo niewidoczne. Kliknij „Zobacz komentarze", aby je pokazać i dołączyć do rozmowy.