Aktualności

  • Jarosław Fojut: Wszyscy wierzyli w zwycięstwo

- Nie zgodziłbym się z tym, że pojawiło się już zwątpienie. Widziałem wielką chęć w zespole w przerwie meczu. Chcieliśmy strzelić bramkę i mimo, że nie szło to nadrobiliśmy to cechami wolicjonalnymi – mówił po wygranym spotkaniu z Lechią Gdańsk Jarosław Fojut.


Wygraliście, ale ciężko powiedzieć, że był to dzisiaj dobry mecz w waszym wykonaniu.

- Było dużo błędów z naszej strony przede wszystkim przy wyprowadzaniu piłki. Boisko też nie pomagało, było bardzo grząskie. Widać było, że Lechia lepiej sobie z tym poradziła. Miała więcej posiadania piłki, ale patrząc na nasze poprzednie spotkania to widać, że to posiadanie nic praktycznie nie znaczy. Dzisiaj wszyscy z nas wierzyli w to zwycięstwo i to był klucz do zdobycia trzech punktów.

Zgodzisz się z trenerem, który powiedział na konferencji, że pojawiało się już u was zwątpienie po ostatnich meczach?

- Nie zgodziłbym się z tym. Widziałem wielką chęć w zespole w przerwie meczu. Chcieliśmy strzelić bramkę i mimo, że nie szło to nadrobiliśmy to cechami wolicjonalnym. Wejście Dwaliszwiliego dzisiaj dużo zmieniło. Rozszerzył grę, dzięki czemu też w końcówce strzeliliśmy bramkę.

Nie uważasz, że w pierwszej połowie graliście zbyt bardzo defensywnie?

- Z tego co pamiętam z pierwszej połowy to tylko ta nieuznana bramka i wybicie z linii piłki przez Rudola. Nie przypominam sobie jakiś bardzo dobrych sytuacji Lechii. Taki mieliśmy po prostu plan. Chcieliśmy lepiej rozgrywać, ale jednak było dużo tych błędów i wychodziło na to, że piłkę mieliśmy zazwyczaj tylko przez kilkanaście sekund.

Chyba spadł ten kamień z serca, bo tych minut bez strzelonej bramki było naprawdę dużo.

- Na pewno. Dzisiaj nasz lider, kapitan po raz kolejny nas nie zawiódł i w końcówce dodał od siebie coś więcej. Miłosz po wejściu na boisko również bardzo dobrze zagrał. Patrząc na wyniki w tej kolejce ważne dla nas trzy punkty.

Przełamaliście serię bez strzelonej bramki, ale ty wraz z partnerami z obrony możecie tworzyć ciągłość bez straconego gola.

- Ja już wcześniej mówiłem przy naszej serii bez porażki, że te rekordy średnio mnie interesują, bo koniec końców najważniejsze są punkty i wygrywanie meczów. Czasami są lepsze lub słabsze spotkania, ale po to się wychodzi na boisko, aby wygrywać. Oczywiście, że cieszymy się, że kolejne spotkanie na zero, ale to nie jest zasługa wyłącznie obrońców, czy Kuby Słowika, ale całego zespołu, który na to pracuje.

DOŁĄCZ DO NAS NA WHATSAPP! KLIKNIJ TUTAJ!

Autor: Łukasz Lubkowski
Żródło: własne
Wyświetleń: 1660

Komentarze w serwisie www.PogonSportNet.pl zamieszczane przez jego użytkowników są ich prywatną opinią. Serwis nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Jeśli jednak administratorzy dostrzegą naruszanie dóbr osobistych, zmuszeni będą do usunięcia komentarza, a w przypadku powtarzania się sytuacji, zablokowania konta użytkownika.

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zarejestruj się lub zaloguj tutaj.


Trwa ładowanie komentarzy...