- Zdobyte dziś punkty są dla nas bezcenne. Zdawaliśmy sobie sprawę ze stawki spotkania. Teraz możemy już patrzeć tylko w górę w tabeli. Nie musimy tak bardzo oglądać się za siebie. Dobrze, że na ten moment wygrzebaliśmy się z dołu, bo wiemy, jak trudna jest bezpośrednia walka o utrzymanie - mówi Karol Angielski po wygranym 1:0 meczu ligowym z Widzewem Łódź.
Dzięki dzisiejszej wygranej Portowcy powiększyli przewagę nad strefą spadkową do siedmiu punktów. - Jeszcze kilka tygodni temu siedziała nam w głowie zła sytuacja w tabeli. My z tego dołka wyszliśmy obronną ręką. Może i wiele bramek nie zdobywamy, ale jesteśmy efektywni, to najważniejsze. Wiele sytuacji nie mieliśmy w pierwszej połowie. Widzew myślę, że też nie kreował sobie jakoś szczególnie dużo szans. Troszkę można zgnoić to na murawę. Nie jest jeszcze gotowa na to, by pięknie grać, ale dla nas generalnie liczyły się tylko trzy punkty. I dopieliśmy swego. Jesteśmy szczęśliwi z tego powodu - ocenia napastnik portowej drużyny.
Pogoń zagrała trzeci mecz na zero z tyłu. Mimo zintesywfikowanych ataków rywala przed ostatnim gwizdkiem sędziego nie dała sobie wydrzeć zwycięstwa. - Cały zespół w pocie czoła pracował na trzy punkty. W końcówce spotkania pokazaliśmy doświadczenie, takie boiskowe cwaniactwo. Dowieźliśmy pozytywny wynik. Musimy patrzeć przed siebie. Zresztą Kamil Grosicki po meczu w szatni powiedział, że liczy się tylko to, co przed nami. Absolutnie się z nim zgadzam. Chcemy bić się o najwyższe cele, choć mamy świadomość, że ewentualny dołek może znowu skomplikować nam sytuacje w tabeli. Ostatnie trzy wygrane z rzędu dają nam komfort i pewność siebie - podkreślił rozmówca.
Angielski wreszcie mógł celebrować własne trafienie. W 58. minucie rywalizacji dobił strzał Dimitriosa Keramitsisa. Pokazał prawidziwy nos snajperski i instynkt napastnika. - Cieszę się z tego, że znalazłem się na tej pozycji strzeleckiej, byłem w odpowiednim miejscu i czasie. Raduję się z pierwszego trafienia w granatowo-bordowych barwach. W końcu przełamałem się. Aczkolwiek nie liczyłem sobie minut bez bramki. Na pewno teraz powinno mi być łatwiej o następne gole. Trener przede wszystkim wymaga od nas, zarówno graczy defensywnych jak i ofensywnych, walki i pracy na rzecz drużyny. Cele zespołowe są mimo wszystko najważniejsze. Mam nadzieję, że będziemy z meczu na mecz kreować sobie więcej sytuacji, co przełoży się być może na moją większą liczbę trafień. To, co najlepsze jest dopiero przed nami - stwierdził Karol.
Niestety, chwilę po tym, jak zanotował trafienie, napastnik był zmuszony opuścic murawę z powodu urazu. Zastąpił go debitant, Filip Cuić. Jak na tą chwilę wygląda stan zdrowia piłkarza? - Poczułem coś w mięśniu dwugłowym. Nie wiem na ten moment, czy jest to naderwanie, czy po prostu jakiś obrzęk. Wszystko wyjaśni się w ciągu najbliższych 24 lub 48 godzin - wyjawił Angielski.
Uwaga!
Dla lepszego doświadczenia użytkowników komentarze są początkowo niewidoczne. Kliknij „Zobacz komentarze", aby je pokazać i dołączyć do rozmowy.