Pogoń Szczecin przygotowuje się do poniedziałkowego starcia z Legią Warszawa. Na lepszy czas po przerwie na kadrę liczy z pewnością Karol Angielski, który do tej pory tylko raz wpisał się na listę strzelców w barwach Pogoni. Piłkarz udzielił w ostatnich dniach wywiadu Przeglądowi Sportowemu.
- Kiedy przedstawiano mi projekt klubu, powiedziano wprost, że jestem zawodnikiem z dużym doświadczeniem – także międzynarodowym – i powinno mieć to znaczenie w szatni. Trener, sztab, ludzie z klubu jasno mówili, że chcą, aby Polacy byli liderami Pogoni. Bo wiadomo, kiedy przychodzi słabszy okres, niektórzy zawodnicy się wyłamują, to normalne, jak w wielu dziedzinach życia. Dlatego my jako polscy zawodnicy musimy dbać o to, żeby drużyna była zjednoczona. Ekstraklasa jest specyficzna w tym sezonie. Wygrasz dwa mecze i jesteś bliżej pucharów. Jeden przegrasz i zbliżasz się do strefy spadkowej. Ci, którzy walczyli o utrzymanie, wiedzą, jak trudno się wtedy gra. Mentalnie to zupełnie inna presja. Brakuje pewności siebie i luzu, a na boisku te drobne rzeczy mają ogromne znaczenie. W meczach o najwyższe cele gra się łatwiej, bo wtedy towarzyszy inne nastawienie, inna energia. W obu przypadkach liderzy drużyny muszą tę presję dźwigać - powiedział napastnik Pogoni Szczecin.
W ostatnim czasie wiele mówi się o tym i pisze, że Pogoń jest złożona ze zbyt dużej liczby obcokrajowców, którzy nie utożsamiają się z klubem.
- Będąc szczerym, uważam, że identyfikacja z klubem dla zawodnika zagranicznego jest znacznie trudniejsza. Myślę, że niewielu zagranicznych piłkarzy zakłada, że po karierze zostanie w Polsce czy w innym kraju, w którym gra. A nawet może nie zakładać, że będzie utrzymywał kontakt z pozostałymi graczami zespołu, w którym gra po jego odejściu, bo jest tam, aby wykonać swoją pracę. Nie każdy obcokrajowiec będzie na przykład po latach przyjeżdżał do Szczecina, by utożsamiać się z klubem tak jak na przykład Edi Andradina, który grał tu długo i stał się ikoną. Edi był pewnym wyjątkiem spośród zawodników z innego kraju, tacy oczywiście też się zdarzają. Ale nie sądzę, by ktoś z piłkarzy zagranicznych w Pogoni tak samo identyfikował się z klubem, jak Kamil Grosicki czy Kacper Smoliński, czyli wychowankowie, mający w sobie DNA Pogoni i Szczecina. Zagranicznego piłkarza trudniej związać emocjonalnie z klubem i miejscem. Wiem to z własnego doświadczenia i jest to poniekąd naturalne - opowiada dalej Karol Angielski.
CAŁY WYWIAD ZNALEŹĆ MOŻNA W PAPIEROWYM WYDANIU PRZEGLĄDU SPORTOWEGO Z PIĄTKU
Uwaga!
Dla lepszego doświadczenia użytkowników komentarze są początkowo niewidoczne. Kliknij „Zobacz komentarze", aby je pokazać i dołączyć do rozmowy.