Jan Biegański mecz z Lechem Poznań rozpoczął w wyjściowej jedenastce. Po zakończeniu spotkania nie mógł być zadowolony z końcowego rezultatu.
- Nie zagraliśmy dobrego meczu, dawaliśmy przeciwnikom zbyt wiele sytuacji. Gdyby nie Cojocaru dzisiaj to ten mecz mógłby się potoczyć znacznie gorzej. Nie jesteśmy zadowoleni z tego. W piłce jest tak, że za tydzień kolejny mecz i mamy szansę na rehabilitację, ale to był ciężki wieczór - mówił po meczu z Lechem Jan Biegański. - Gdybym miał jeszcze raz blokować strzał, to robiłbym to samo. Starałem się chować ręce za siebie i wślizgiem blokować. We wcześniejszej sytuacji udało się pomóc, a tu było nieszczęście. Przeciwnik miał zbyt wiele sytuacji - mówił Biegański zaraz po meczu. - Rywal prowadził 2:0, a my chcieliśmy się otworzyć i zaatakować. Było jednak za późno. Dawaliśmy zbyt wiele rywalom. Trzeba powiedzieć, że to klasowa drużyna. Gdyby nie forma Valentina to mogło być znacznie gorzej. Trzeba zrobić rachunek sumienia za to spotkanie, bo nie wyglądaliśmy najlepiej jako drużyna. Kolejny mecz postaramy się wygrać, przełamać się na Cracovii.
Mecz z Lechem Poznań miał być świętem z okazji obchodów 78. rocznicy powstania klubu, a niestety wszyscy wracaliśmy do domów w fatalnych nastrojach.
- W szatni był smutek. Nikt nie może być zadowolony gdy przegrywa się u siebie, zwłaszcza przy takiej atmosferze na trybunach. Trzeba wyciągać wnioski. Każdy będzie miał zarwaną noc. Ja już ten mecz obejrzałem w szatni i widzę, że byliśmy zbyt daleko od siebie na boisku aby zbierać drugie piłki i tym napędzaliśmy Lecha. W fazach przejściowych też daliśmy dużo Lechowi. Przed nami walka o każdy kolejny punkt - dodał Biegański.
Uwaga!
Dla lepszego doświadczenia użytkowników komentarze są początkowo niewidoczne. Kliknij „Zobacz komentarze", aby je pokazać i dołączyć do rozmowy.