Aktualności

  • Bogusław Baniak odwiedził Stadion im. Floriana Krygiera

W piątek, 17 kwietnia, Stadion im. Floriana Krygiera odwiedził Bogusław Baniak. - Jestem szalenie wdzięczny Pogoni za wszystko, co mi dała i co dzięki niej mogłem przeżyć - mówi nam były, kilkukrotny szkoleniowiec Dumy Pomorza i przez wiele lat piłkarz naszego klubu.


Bogusław Baniak przyszedł na świat 23 września 1958 roku w Pyrzycach. Jako piłkarz reprezentował barwy naszego klubu w latach 1976-86. Kilkukrotnie pełnił rolę pierwszego szkoleniowca Pogoni na poziomie Ekstraklasy. Po raz pierwszy w latach 1997-1999, po raz drugi jesienią 2004 roku, po raz trzeci wiosną 2007 roku. Prowadził nasz klub także na poziomie II ligi w sezonie 2003/04.

Panie trenerze, bardzo się cieszymy, że mamy okazję gościć Pana na nowym Stadionie im. Floriana Krygiera. Co u Pana obecnie słychać? Myśli Pan ciągle o powrocie na ławkę trenerską, czy koncentruje się Pan już wyłącznie na wypoczynku?

- Ostatnim klubem, który prowadziłem w Polsce, była Olimpia Grudziądz. O poprowadzenie tego klubu poprosili mnie jego prezes oraz prezydent Grudziądza. W tamtym okresie Olimpia obchodziła swoje stulecie i bardzo chciano z tej okazji wywalczyć awans do drugiej ligi. W Grudziądzu jest fajny stadion, fajni ludzie – klub z pewnością zasługuje, aby grać znacznie wyżej. Zdecydowałem się pomóc mu w awansie. Po tym, jak udało nam się go osiągnąć, uznałem, że potrzebuję odsapnąć, odpocząć. Moim jedynym zajęciem były wyjazdy do Akademii uzbeckiego Turona Yaypan, z którym byłem związany umową, z której chciałem się wywiązać. Obecnie jestem wolnym trenerem. Mieszkam w Gralewie, a więc niewielkiej miejscowości koło Gorzowa Wielkopolskiego i wraz z żoną prowadzę spokojne życie. Myślę, że to moment, w którym powinienem się skupić na pielęgnowaniu relacji z rodziną. Nie będę jednak ukrywał, że czasem pojawiają się chwile, w których zapominam o wszystkich stresach, których dostarczyła mi piłka, zawałach serca, problemie z rogówką, i tak dalej. Żona widzi, że czasem mnie nosi, że brakuje mi tej piłkarskiej adrenaliny. Gdy wykonuje się jakiś zawód właściwie nieprzerwanie od tak wielu, to co by nie mówić, nie jest łatwo się tak po prostu odciąć. Nie zabierzesz od razu wędkarzowi wędki.

Bywa pan na meczach Pogoni Szczecin? Miał Pan okazję już gościć na spotkaniu naszej drużyny odkąd do użytku został oddany nowy dom Portowców? W momencie, gdy Pan zasiadał na ławce trenerskiej Dumy Pomorza wszyscy marzyliśmy o tak nowoczesnym obiekcie.

- Miałem okazję kilka razy już gościć na tym nowym Stadionie im. Floriana Krygiera na zaproszenie Darka Adamczuka. Doskonale pamiętam, jak wszyscy usilnie o niego walczyliśmy. Ja sam kilkukrotnie lądowałem w tej sprawie przy stole z władzami miasta. Niektórzy mieli do mnie nawet pretensje, że byłem tak konsekwentny. Nie chodziło mi nigdy o żadne podburzanie społeczeństwa. Mówiłem jedynie prawdę – podkreślałem, że skoro w mniejszych aglomeracjach, jak Kielce i Białystok, stać miasto na to, aby wybudować fajny, nowoczesny stadion, to nie widzę powodu, aby nie można było tego zrobić również w Szczecinie. Ten brak porządnego obiektu przez lata bardzo bolał. Na szczęście w końcu powstał. Aż żałuję, że nie mogę poprowadzić już na nim żadnego meczu Pogoni. Stadion jest przepiękny, funkcjonalny, europejski. Jak wspominałem: miałem okazję kilka razu oglądać rozgrywane na nim mecze i widok jest bardzo dobry, świetna atmosfera i akustyka. Szkoda tylko, że nie udaje się na stadionie organizować żadnych pozasportowych wydarzeń. Najważniejsze jednak, że dobrze służy Dumie Pomorza, bo o to nam wszystkim przez tyle lat chodziło. Cieszę się, że miasto wreszcie znalazło budżet na wybudowanie tak fantastycznego obiektu, a także, że na Państwa zaproszenie mogę na nim gościć.

Pan jest jedną z niewielu osób, które miały okazję być i piłkarzem, i trenerem Pogoni Szczecin. I to przez wiele lat. Napawa to Pana dumą? Pogoń to najważniejszy klub w pańskim życiu? 

- Jako 10-letni chłopiec z podziwem obserwowałem Floriana Krygiera, który przeprowadzał nabór do trampkarzy Pogoni. Po latach ten sam człowiek, na którego imienia stadionie teraz siedzimy, zaproponował mi pracę w charakterze pierwszego trenera Pogoni, bo był on postacią, która była bardzo blisko ówczesnego prezesa Dumy Pomorza i pełnił w zasadzie funkcję jego głównego doradcy. Z bliska mogłem obserwować, jak rozwijał się na przestrzeni lat talent Grześka Matlaka, Radka Majdana czy Kamila Grosickiego. Czy gdy myślę o tym wszystkim może nie rozpierać mnie duma? Zdarza się, że nie mogę zasnąć, bo przez głowę przechodzą mi różne wspomnienia, scenariusze. Jestem szalenie wdzięczny Pogoni za wszystko, co mi dała i co dzięki niej mogłem przeżyć. Gdybym nie spotkał na swojej drodze takich ludzi jak chociażby Florian Krygier, to z pewnością byłbym innym człowiekiem i moje losy by się inaczej potoczyły. Miałem w życiu różne drogi, różne momenty, także stany depresyjne, bliskie załamania, jednak dzięki tej magii nazwy "Pogoń" zawsze się z tych kolan podnosiłem. Oczywiście w swojej karierze pracowałem też w innych klubach. Między innymi w Lechu Poznań, którego kibiców bardzo szanuję. Jako trener pracowałem za chlebem i przeżyłem piękne chwile w kilku miejscach, natomiast to z Pogonią byłem najbardziej związany, już od momentu, gdy jako mały chłopiec chodziłem na mecze Portowców z papierowymi biletami w ręku, które zachowałem do dziś. Bycie częścią historii Pogoni to dla mnie wielka, osobista duma.

Śledzi Pan obecne losy Portowców? Jak Pan ocenia postawę naszej drużyny w bieżącym sezonie?

- Tydzień temu po meczu z Legią Warszawa byłem w znacznie gorszym nastroju. Spotkanie z Piastem nieco mi go poprawiło. Ja najbardziej żałuję tego, że skład Pogoni w ostatnim okresie przeszedł tak gruntowną przebudowę. Uważam, że wyszłoby drużynie na dobre, gdyby zmiany kadrowe były mniej radykalne. Sądzę, że wprowadzenie kilku korekt do drużyny spowodowałoby, że w dzisiejszej Ekstraklasie Pogoń byłaby w stanie bić się nawet o mistrzostwo Polski. W bieżącym sezonie były mecze lepsze i słabsze. Kamil Grosicki natomiast już kilka tygodni temu zapowiedział, że będziemy się bić jedynie o utrzymanie i tak to w tej chwili wygląda. Mam przy tym nadzieję, że ten mecz z Piastem okaże się w jakimś sensie przełomowy i Portowcy jeszcze będą w stanie zdecydowanie pójść w górę tabeli w ostatniej fazie sezonu.

Co chciałby Pan przekazać, życzyć kibicom Pogoni Szczecin?

- Wywalczenia trofeum za coś więcej niż sam awans. Cała społeczność szczecińska zasłużyła na to tymi wszystkimi latami oczekiwania. Wytrwałości kibicom Dumy Pomorza życzyć nie muszę, bo to ludzie bardzo wytrwali. Wie Pan, piękne jest to, że przychodząc na stadion wszyscy stanowimy jedną, wielką rodzinę. Lekarze, profesorowie, adwokaci, sprzątacze, zawodowi kierowcy, dorośli mężczyźni i mali chłopcy – wszystkich przy Twardowskiego łączy miłość do Pogoni. Życzę całej tej społeczności, aby przyszedł dzień, w którym na Stadionie im. Floriana Krygiera zostanie wręczone naszemu kapitanowi trofeum za mistrzostwo czy Puchar Polski. 

DOŁĄCZ DO NAS NA WHATSAPP! KLIKNIJ TUTAJ!

Autor: Pogoń Szczecin SA
Żródło: Pogoń Szczecin SA
Wyświetleń: 3087

Uwaga!

Dla lepszego doświadczenia użytkowników komentarze są początkowo niewidoczne. Kliknij „Zobacz komentarze", aby je pokazać i dołączyć do rozmowy.