Aktualności

- Będę starał się w każdym meczu, w którym dostanę swoją szansę, pomagać drużynie, robić przewagę, dawać jakiś impuls, żeby to wszystko lepiej wyglądało - mówi Jacek Czapliński w rozmowie z redaktorem Jakubem Lisowskim dla Głosu Szczecińskiego.


Plusem przegranego meczu z Legią była gra juniorów Pogoni - Natana Ławy i Twój debiut. Była trema przed wejściem na boisko?

Trema? Sam się dziwię, że wyjątkowo jej nie czułem tam mocno. Chyba zaprocentowało, że już sporo czasu spędziłem z drużyną, byłem na obozie, jeździłem na mecze wyjazdowe. Byłem przygotowany na ten pierwszy występ, czekałem na ten debiut i nie stresowałem się. Ta pewność siebie przyszło na treningach. Radziłem sobie na zajęciach z kolegami, więc w meczu musiało być podobnie. Było dla mnie zaszczytem, że zmieniłem Kamila Grosickiego. Kto jego zmieniał - stawał się dużą gwiazdą. Mam tu na myśli np. Dembele czy Adriana Przyborka.

Wniosłeś dużo energii do gry.

Można tak powiedzieć, chociaż nie wiem, czy tylko ja rozruszałem, ale na pewno dałem jakiś impuls z ławki. Może tego brakowało. Cieszę się takimi ocenami. Szkoda, że ten mecz zakończyliśmy porażką, w dodatku sytuacja w tabeli jest zła, ale było-minęło, nie możemy się załamywać, tylko musimy patrzeć w przód, na następne spotkania. Trzeba robić swoje. Załamanie nic nam nie pomoże. Musimy zacząć wygrywać, piąć się w górę tabeli. Ja wiem, że dobrze pracujemy na treningach i mam nadzieję, że to w końcu też przyniesie swoje owoce.

Nie brakuje opinii, że to młodzież może uratować Pogoń.

Każdy chce pomóc, ale... co będzie to będzie. Każdy walczy o grę, każdy się stara - nie tylko młodzi. Jako młodzi zawodnicy - ja, Natan czy inni koledzy - musimy robić po prostu swoje, pokazywać się z jak najlepszej strony i pokazywać, że jesteśmy częścią tej drużyny i możemy zrobić przewagę.

Kto najwięcej Ci pomaga w drużynie Pogoni?

Od każdego bardzo dużo czerpię, a są różne momenty. Myślałem, że zagram już w meczu z Górnikiem Zabrze, ale ostatecznie się to nie udało. Wszyscy mnie pocieszali, kapitan Kamil przyszedł, zaczął mnie pocieszać. Wszystko to były fajne gesty. Walczyłem dalej o ten debiut. Muszę jednak powiedzieć, że w takiej codziennej pracy - mam bardzo dobry kontakt z Benjaminem Mendym. To jest osoba, która wie, jaka jest piłka nożna, co trzeba robić i bardzo mi pomaga, uczy mnie bardzo dużo. Jak na treningach gramy razem na lewej stronie, to cały czas podpowiada jak się ustawiać w grze obronnej. Podpowiada, gdzie mam biegać, jak atakować, widzi we mnie potencjał i tym mnie buduje. Właśnie Ben najbardziej ze wszystkich mi pomaga, ale wszystkich czerpię bardzo dużo.

Co poczułeś, gdy usłyszałeś, że za chwilę wchodzisz?

Ucieszyłem się. Wiadomo - czekałem na ten moment. Nie wiedziałem, czy to będzie w tym meczu, czy nie w tym, ale jak usłyszałem, że ja, to się bardzo ucieszyłem i już się nastawiałem tylko na to, żeby robić swoje na boisku. Nie mogłem się bać, tylko miałem pokazać to, co potrafię.

Czy tej wiosny rywalizowałeś z Natanem, kto pierwszy zadebiutuje?

Nie, nie. Wydaje mi się, że to jednak nastąpi w tym sezonie. Nie ma teraz znaczenia, kto pierwszy wejdzie. Teraz obydwoje dajemy radę, nie rywalizujemy między sobą.

Czekasz na kolejny krok - występ od pierwszej minuty?

Tak. Pewność siebie, którą wyrobiłem przez ostatnie miesiące gry i w rezerwach, i na treningach w pierwszym zespole i na sparingach to już tak pozostanie. Będę starał się w każdym meczu, w którym dostanę swoją szansę, pomagać drużynie, robić przewagę, dawać jakiś impuls, żeby to wszystko lepiej wyglądało.

Trener Thomasberg mówi, że na nowo trzeba zbudować mentalność Pogoni na mecz z Piastem. A jaki pomysł mają piłkarze?

Pewnie ten sam: zapomnieć o Legii, skupić się na kolejnym meczu. Robić swoje i się nie poddawać. Walczymy do końca.

DOŁĄCZ DO NAS NA WHATSAPP! KLIKNIJ TUTAJ!

Autor: GS24.pl
Żródło: fot. Pogoń Szczecin SA
Wyświetleń: 1475

Uwaga!

Dla lepszego doświadczenia użytkowników komentarze są początkowo niewidoczne. Kliknij „Zobacz komentarze", aby je pokazać i dołączyć do rozmowy.