Jacek Czapliński jest kolejnym wychowankiem Pogoni Szczecin po Natanie Ławie, który wiosną doczekał się debiutu w drużynie Dumy Pomorza.
- Wiadomo, że całe życie czekałem na ten moment. Fajnie, że się udało. Długo też czekałem na to w tym sezonie. Bardzo przyjemne uczucie - mówi dalej Jacek Czapliński. - Po meczach w których nie udało mi się doczekać debiutu byłem smutny, ale już kolejnego dnia wchodziłem w trening z nowym nastawieniem, aby to w końcu nadeszło. Byli na trybunach wszyscy najbliżsi. Na chwilkę podszedłem, pogratulowali, ale szerzej nie rozmawialiśmy.
19-letni pomocnik na boisko wszedł jako rezerwowy przy wyniku 0:2.
- Od trenera usłyszałem, żebym robił swoje, to, co na treningach. Usłyszałem też, że mam się nie bać - opowiada dalej młody piłkarz. - Sytuacja w tabeli jest jaka jest, wiemy o tym. Nie jesteśmy bezpieczni i trzeba robić swoje, aby wygrywać i odskakiwać od strefy spadkowej. Jeszcze nie zdążyłem z trenerem porozmawiać szerzej o tym meczu. Po spotkaniu zbiliśmy piątkę i krótko pogratulował. Nie było jednak okazji aby dłużej porozmawiać. Asystenci jednak chwalili, koledzy też mówili, że dobre wejście i cieszę się z takich opinii.
Czapliński przez cały sezon czekał na debiut w barwach Pogoni. Regularnie bywał w kadrze meczowej, ale o wejście na boisko łatwo nie było. W meczu z Legią się w końcu udało.
- Wydawało mi się, że stres będzie większy, ale wchodząc na boisko nie było tego czuć. Długo się na to przygotowywałem. Nie czułem dużej presji. Wynik był, jaki był, nie miałem nic do stracenia. Z Natanem grałem w poprzednim sezonie w rezerwach. Znamy się, mamy wspólną grę opanowaną. Przyjemnie się gra - opowiada Czapliński.
Kto jest dla niego największym wsparciem w szatni?
- Bardzo dużo osób pomaga mi w zespole. Najbardziej chyba jednak Ben Mendy. Wspiera mnie i daje mi rady. To Mistrz Świata, od kogo czerpać, jak nie od niego? - dodaje.
Uwaga!
Dla lepszego doświadczenia użytkowników komentarze są początkowo niewidoczne. Kliknij „Zobacz komentarze", aby je pokazać i dołączyć do rozmowy.