W Pogoni Szczecin zmieniają się piłkarze, trenerzy, właściciele, ale w jednej kwestii od kilku lat utrzymuje się constans - drużynę na swoich barkach niesie jeden człowiek, Kamil Grosicki.
Czy ten stan rzeczy w najbliższym czasie może się zmienić?
- Nie tyle może, ile musi - uważa Mikołaj Wiśniowski, ekspert sportowy portalu LegalniBukmacherzy.pl.
Grosicki wrócił do Pogoni latem 2021 i od tamtej pory rozegrał 169 spotkań we wszystkich rozgrywkach, spędzając na boisku łącznie 14 117 minut. To oznacza, że średnio spędzał na boisku prawie 84 minuty w każdym meczu. Już to pokazuje, że w szczecińskim zespole jest praktycznie niezastąpiony i “niewymienialny”. Jeszcze większe wrażenie robią jego liczby: 55 goli i 53 asysty. To oznacza, że przez pełne 4,5 roku dawał zespołowi “konkret” co 130 minut obecności na boisku. Jak na skrzydłowego, jest to wynik wybitny.
W dwóch poprzednich sezonach popisy Grosickiego skutecznie puentował Efthymis Koulouris, co pozwalało Pogoni walczyć o czołowe miejsca w Ekstraklasie i świetnie radzić sobie w Pucharze Polski (choć dwukrotnie bez happy endu). W obecnym sezonie Pogoń musi sobie radzić bez Greka, co mocno wpływa na problemy szczecińskiego zespołu. Jednak to niejedyny kłopot.
Jednym z głównych problemów jest fakt, że Grosicki wciąż jest osamotniony w roli motoru napędowego ofensywy Pogoni. W tym sezonie ponownie jest zarówno “twórcą, jak i tworzywem”. A przecież reprezentant Polski nie młodnieje - ma już 37 lat. W czerwcu przyszłego roku kończy się jego kontrakt, więc na ten moment nie jest pewne czy zostanie w Szczecinie.
- Bez względu na to, czy Grosicki zostanie w Pogoni, szczeciński klub musi szukać alternatyw - podkreśla Mikołaj Wiśniowski, ekspert sportowy portalu LegalniBukmacherzy.pl. - Trudno sobie wyobrazić, żeby w kolejnym sezonie znów w pojedynkę niósł na barkach cały zespół. Oczywiście zastąpienie go jeden do jednego wydaje się niemożliwe, musi nastąpić pewna dywersyfikacja, ciężar gry ofensywnej musi rozłożyć się na kilku zawodników.
Pytanie zatem brzmi: czy w obecnej kadrze są piłkarze, którzy mogliby unieść tę odpowiedzialność.
- Zacznę od tego, że według mnie Pogoń nie wykorzystuje potencjału swojej kadry - uważa Wiśniowski. - Swoistym wyznacznikiem był dla mnie mecz Pogoni Szczecin z Jagiellonią. Choć przegrany przez szczeciński zespół, to w tym meczu Pogoń prezentowała się naprawdę kapitalnie. Myślę, że to spotkanie bardziej oddaje możliwości drużyny, niż to, co widzieliśmy w rywalizacji z GKS Katowice czy pucharowe z Widzewem Łódź. Pogoń ma kilku naprawdę ciekawych zawodników, którzy mogliby spróbować odciążyć Grosickiego bardziej regularnie niż w ostatnich miesiącach. Greenwood, Przyborek, Mukairu, Juwara - w kadrze jest sporo piłkarzy z ogromnymi, choć nie do końca wykorzystanymi możliwościami. Dlatego uważam, że w ofensywie naprawdę nie trzeba robić wielkich zmian, żeby Pogoń grała nie tylko efektownie, ale i skutecznie - zaznacza ekspert portalu LegalniBukmacherzy.pl.
Po rundzie jesiennej sytuacja Pogoni w tabeli Ekstraklasy jest trudna, zdecydowanie bliżej jej do strefy spadkowej niż europejskich pucharów. Doskonale widać to w notowaniach bukmacherów. Oto kursy Betclic na miejsca Pogoni w czołówce na koniec sezonu:
Oznacza to, że szanse Pogoni na miejsce w TOP 4 wynoszą 8%, a na wyższą pozycję – jeszcze mniej. Aby uspokoić kibiców szczecińskiej drużyny, warto dodać, że zdaniem analityków Betclic równie niewielkie jest prawdopodobieństwo spadku – kurs 20.00 oznacza zaledwie 5% szans na to zdarzenie. Jako ciekawostkę można też nadmienić, że kurs na Grosickiego jako króla strzelców wynosi 80.00.
A jak już jesteśmy przy zakładach bukmacherskich, to rejestracja w Betclic z kodem promocyjnym BETCLICLB pozwala zagrać bez podatku wszystkie zdarzenia - przez 24 godziny i 7 dni w tygodniu (to jedyna taka oferta na rynku bukmacherskim). Dodatkowo można skorzystać z zakładu bez ryzyka o wartości 50 zł.
Jak już pisaliśmy, kontrakt Grosickiego kończy się w czerwcu 2026 roku. Czy zostanie przedłużony? Sytuacja jest niejednoznaczna. Władze klubu zapewniają, że chcą, aby 100-krotny reprezentant Polski dalej grał w Pogoni, ale na razie nie złożyły oficjalnej oferty. Sam Grosicki wygląda na zmęczonego tym, co dzieje się w szczecińskim klubie – nie, tylko jeśli chodzi o kwestie sportowe, ale także o całą otoczkę.
- Jeśli tylko będzie wola ze strony Grosickiego, zrobiłbym wszystko, żeby zatrzymać go w zespole - zaznacza Wiśniowski. - Taka postać w szatni to skarb, bez względu na to, czy daje radę pod względem sportowym, czy nie. A przecież “Grosik” cały czas jest najbardziej wydajnym zawodnikiem Pogoni [w tym sezonie 7 goli oraz 4 asysty] i nie sądzę, żeby w najbliższych kilkunastu miesiącach miałoby się to zmienić. Pogoń cały czas potrzebuje Grosickiego, a Grosicki Pogoni. Jakikolwiek tytuł zdobyty z tym klubem to jego wielkie marzenie i myślę, że ma jeszcze w sobie na tyle dużo ognia, żeby podjąć kolejną, być może ostatnią próbę. Na pewno byłoby łatwiej, gdyby wokół klubu zrobiło się nieco spokojniej, ale przy obecnym właścicielu to chyba niemożliwe. To już jednak zupełnie inny temat - podsumowuje Wiśniowski.
Uwaga!
Dla lepszego doświadczenia użytkowników komentarze są początkowo niewidoczne. Kliknij „Zobacz komentarze", aby je pokazać i dołączyć do rozmowy.