W sobotnim meczu 26. kolejki PKO BP Ekstraklasy Pogoń Szczecin uległa Lechii Gdańsk 1:2. Po spotkaniu Kamil Grosicki nie ukrywał swojej wściekłości.
Pogoń Szczecin przyjechała do Gdańska po wygranej z Koroną Kielce (2:1). Zwycięstwo zapewnił jej gol Jose Pozo z szóstej minuty doliczonego czasu gry drugiej połowy. Wydawało się, że wygrana w takich okolicznościach uskrzydli Portowców, którzy pójdą za ciosem w starciu z Lechią Gdańsk. Tak się jednak nie stało. Pogoń znów zawiodła i doznała dziewiątej porażki na wyjeździe.
- Przed meczem trener pokazywał nam taką tabelę wyjazdową drużyn PKO BP Ekstraklasy. My byliśmy w niej na przedostatnim miejscu. Powiem szczerze, że to jest wstyd, że nie potrafimy w ogóle jakiś punktów przywozić do Szczecina. Jak czasami nie potrafisz wygrać, to zrób wszystko, żeby nie przegrać. Jest 1:1, masz mecz pod kontrolą. Jeden zawodnik przebija się przez całą obronę, dogrywa do pustej bramki. Ciężko, ciężko. Wydawało mi się, że po ostatnim meczu z Koroną Kielce, kiedy wygraliśmy w 96 minucie, że ten mental skoczył do góry i będziemy iść w górę. Tydzień nie mija, a my wracamy do punktu wyjścia, w którym byliśmy wcześniej - grzmiał Kamil Grosicki w pomeczowej rozmowie z Canal+Sport.
- U siebie jesteśmy o wiele lepszym zespołem. Jak chcesz o coś walczyć, to musisz jakieś punkty przywozić z wyjazdów. Dla naszych kibiców to był bardzo ważny mecz, dla nas też. Po meczu z Koroną, kiedy strzelasz w 96. minucie, przyjeżdżasz do Gdańska i tracisz punkty, to znowu robi się nerwowo. Dużo pracy przed nami. Teraz czeka nas przerwa reprezentacyjna. Trzeba zrobić wszystko, żeby ją mocno przepracować, bo wiele rzeczy nie działa na boisku - mówił otwarcie Kamil Grosicki.
Grosicki zabrał też głos na temat debiutującego w barwach Pogoni 16-letniego pomocnika Natana Lawy.
- Bardzo się cieszę i mam nadzieję, że następni młodzi zawodnicy będą dostawać szanse. Jest jeszcze Jacek Czapliński, który ma wielki potencjał. To są gracze ze Szczecina, którzy czekają na swoją szansę. Cieszę się, że dzisiaj Natan, syn mojego przyjaciela Bartka, zagrał w pierwszym składzie. Zagrał bardzo dobrze, mógł strzelić bramkę, ma 16 lat, a grał bez żadnego stresu i na takich chłopaków trzeba stawiać - podkreślił kapitan Portowców.
Uwaga!
Dla lepszego doświadczenia użytkowników komentarze są początkowo niewidoczne. Kliknij „Zobacz komentarze", aby je pokazać i dołączyć do rozmowy.