- Nie chodzi o mnie, chodzi o drużynę, o miasto, które czeka na trofeum od 77 lat - mówi Alex Haditaghi w krótkiej rozmowie z Przeglądem Sportowym.
Sądzi pan, że spłata zaległości wobec piłkarzy wpłynęła na ich mobilizację w meczu z Puszczą?
Tak, na pewno uregulowanie długów pomogło. Chciałem, by piłkarze przystępowali do półfinału Pucharu Polski z "czystymi" głowami, żeby przestali się martwić o pieniądze, a myśleli tylko o futbolu.
Jest pan zdziwiony, że godzili się czekać tak długo?
Poznaję tych ludzi i widzę, że to są wojownicy. Mieli wiele powodów, by się poddać, a jednak tego nie zrobili. Przychodząc do Pogoni, stałem się tego małą częścią.
Podczas oglądania meczu z trybuny w Niepołomicach widać było, że bardzo go pan przeżywa.
Drużyna zagrała bardzo dobrze, w pełni zasłużyła na zwycięstwo, aczkolwiek rywal też grał dobrze, nie było widać wielkiej różnicy poziomów. To był trudny mecz, duże znaczenie miała obrona rzutu karnego przez naszego bramkarza przy stanie 0:1. Darzę zespół wielkim szacunkiem, dał z siebie 120 proc. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że jedziemy na finał do Warszawy.
Jak ważny dla pana osobiście jest to sukces?
Nie chodzi o mnie, chodzi o drużynę, o miasto, które czeka na trofeum od 77 lat. Odegrałem w tym małą rolę. Przywiezienie pierwszego pucharu do Szczecina byłoby dla mnie wielkim zaszczytem.
Kto stoi za kulisami pana decyzji o wejściu do Pogoni?
Nie ma nikogo, działamy przy otwartej kurtynie. Przyszliśmy do klubu z moim partnerem biznesowym Tanem Keslerem. Zanim przejęliśmy klub, przyglądaliśmy się zarówno drużynie, jak i całej lidze, a także miastu, które pokochaliśmy. To zdecydowało.
Dlaczego akurat Pogoń, a nie inny klub?
Jeden z moich dobrych znajomych jest agentem kilku piłkarzy z tej drużyny i stąd nasz pomysł, by zainwestować właśnie w Pogoń. To klub, który ma wspaniałych kibiców i wielkie tradycje. Został założony w 1948 r., a więc w tym samym roku, w którym urodziła się moja mama.
Mieszka pan na co dzień w Kanadzie?
Tak, wylatuję do domu jutro [to jest w środę] rano.
Od jak dawna tam pan mieszka?
Przybyłem do Kanady, gdy miałem dziewięć lat, więc żyję tam od prawie 38 lat.
Komentarze w serwisie www.PogonSportNet.pl zamieszczane przez jego użytkowników są ich prywatną opinią. Serwis nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Jeśli jednak administratorzy dostrzegą naruszanie dóbr osobistych, zmuszeni będą do usunięcia komentarza, a w przypadku powtarzania się sytuacji, zablokowania konta użytkownika.
Trwa ładowanie komentarzy...