W Szczecinie zrozumiano, że obecna Pogoń może osiągać dobre wyniki tylko dzięki zaangażowaniu i walce do upadłego. Efekt? Trzy zwycięstwa z rzędu po 1:0. Najlepszym symbolem tych meczów jest stoper Dimitrios Keramitsis - pisze w swojej analizie dla Przeglądu Sportowego redaktor Mateusz Janiak.
W Szczecinie wreszcie zrozumiano, że w tym sezonie w Pogoni wcale nie zebrano grupy wyjątkowo utalentowanych zawodników w skali całej Ekstraklasy i jeśli Portowcy chcą spokojnie pozostać w lidze, a nie drżeć o utrzymanie do samego końca, muszą harować, ile sił w płucach. Samymi umiejętnościami to Granatowo-Bordowi nie mają szans zrobić wrażenia na żadnym z rywali, a początek wiosny i tylko punkt zdobyty w pierwszych dwóch kolejkach ostatecznie im to uświadomił.
W następnych trzech meczach ekipa ze stolicy Pomorza Zachodniego zasuwała do upadłego i odniosła trzy zwycięstwa po 1:0 – odpowiednio nad Arką Gdynia, Górnikiem Zabrze i w sobotę Widzewem Łódź.
W żadnym z tych spotkań drużyna trenera Thomasa Thomasberga nie imponowała ofensywą i nie zdominowała przeciwników. Z piłką spisywała się w najlepszym wypadku solidnie, a najczęściej po prostu przeciętnie. Ale za to przynajmniej bez futbolówki zawodnicy Pogoni bronili z zaangażowaniem, poświęceniem, do upadłego. Bez odpuszczania i liczenia na szczęście. Najlepszym symbolem trzech wygranych jest stoper Dimitrios Keramitsis.
Grek wyrasta na lidera Pogoni, walczy za dwóch, czego najlepszymi dowodami liczby – w trzech zwycięskich starciach m.in. miał 36 akcji w defensywie i wygrał 18 pojedynków. Z Arką zanotował odbiór jako ostatni piłkarz Portowców przed bramkarzem Valentinem Cojocaru, a z Widzewem to jego strzał skutecznie dobijał Karol Angielski. Żadnej pracy się nie boi, bo daje radę i w obronie, i w ofensywie po stałych fragmentach. Jeśli ktoś urósł za Thomasberga w tym trudnym sezonie dla Granatowo-Bordowych, to właśnie 21-latek. Dziś ma pewne miejsce w podstawowym składzie, a przecież pierwszy raz w trwającej kampanii w wyjściowym zestawieniu znalazł się dopiero na sam koniec września – w 10. kolejce w potyczce z Legią w Warszawie (0:1).
Uwaga!
Dla lepszego doświadczenia użytkowników komentarze są początkowo niewidoczne. Kliknij „Zobacz komentarze", aby je pokazać i dołączyć do rozmowy.