W czwartkowe popołudnie odbyła się konferencja prasowa przed meczem 26. kolejki PKO BP Ekstraklasy z Lechią Gdańsk. W spotkaniu z mediami wziął udział trener Thomas Thomasberg. Zachęcamy do zapoznania się z tekstowym zapisem jego wypowiedzi.
O sytuacji Benjamina Mendy’ego:
- Jeśli pojawi się jutro na czas na treningu, to będzie w kadrze. Poprzednim razem tego nie zrobił. Obecnie pracuje normalnie i liczę, że pojedzie z nami do Gdańska na mecz.
O powrotach Aliego i Acosty i większej rywalizacji w zespole:
- To nie ból głowy. Czymś dobrym jest mieć więcej opcji. Byliśmy zadowoleni z ostatniego meczu, zwłaszcza z drugiej połowy. To jest fajne, że będziemy mieli teraz więcej możliwości. Patrzymy na przeciwnika, ale przede wszystkim na siebie. Nie powiem, kto zacznie mecz. Mamy jeszcze jeden dzień treningu i wciąż rozważamy, jak ustalić najlepszą jedenastkę na mecz.
O mocnych stronach Lechii:
- Wiem, że występy Bobcka i Meny stoją pod znakiem zapytania. To dla nich dwaj bardzo ważni zawodnicy. Ich drużyna strzela teraz najwięcej goli w lidze, więc gdy wypada ich dwóch czołowych, ofensywnych zawodników, to dla nich duża strata. Dla nas byłby to plus, gdyby ich nie było, ale zastąpią ich innymi, nowymi zawodnikami. Oprócz tego, że patrzymy jak gra Lechia, to patrzymy też na siebie. Na to, jak wydobyć z siebie jak najwięcej energii i jakości. To nie jest tak, że przygotowujemy inny plan w zależności od tego czy zagrają Bobcek i Mena. Plan będziemy mieli bezwzględnie taki sam.
O planach w przerwie na kadrę:
- Planowaliśmy rozegrać mecz towarzyski, ale ostatecznie okazało się to niemożliwe. Zamiast tego rozegramy grę wewnętrzną w czwartek dwa razy po 45 minut. Będziemy pracować normalnie w poniedziałek, wtorek i środę. Od piątku będziemy mieli cztery dni wolnego, co będzie szansą, abyśmy zobaczyli się z rodzinami. Od 2 stycznia jestem w Szczecinie i nie miałem od tamtej pory okazji, aby wrócić na kilka dni do Danii, więc to się przyda. Potem wrócimy do pracy i będziemy się szykowali do meczu z Legią Warszawa.
O tym, czy nie żałuje, że Pozo nie rozpoczął ostatniego meczu od pierwszej minuty:
- Oczywiście chcesz mieć dobre możliwości na ławce. Chcesz mieć możliwość wprowadzić kogoś, kto doda jakości. Zawsze to rozważamy. W tym przypadku Grosicki pomógł nam w grze jeden na jeden, a Pozo w grze z piłką. Może dobrym pomysłem byłoby wprowadzić Pozo od pierwszej minuty, bo skoro z ławki strzelił dwie gole, to od pierwszej minuty strzeliłby ich jeszcze więcej. Tego się jednak nie dowiemy. Musimy brać pod uwagę, że często spotkania się rozstrzygają w końcówkach .Pierwsza połowa zwykle jest bardziej wymagająca pod względem fizycznym i taktycznym. W drugiej miejsca na boisku jest więcej i gra się otwiera. Wtedy też potrzeba mieć na boisku bardziej technicznych zawodników. Oczywiście ciągle rozważamy, jak najlepiej rozpocząć mecz z Lechią, ale też jak go najlepiej zakończyć. Nie wiem, czy to jest prawda, ale wydaje mi się, że często w końcówkach udawało nam się zmieniać wynik meczu na korzystny. Bardzo podoba mi się ta mentalność oraz to, jak fizycznie jesteśmy mocni w końcówkach. Pamiętam też bolesną sytuacje z Jagiellonią, gdy straciliśmy gola w końcówce. No ale taki jest sport. Najważniejsze na koniec zawsze są punkty. Tak ta liga wygląda, że zwycięstwo może sprawić, że będziesz w tabeli wysoko, zaś porażka sprawia, że spadasz w niej bardzo daleko.
O Samie Greenwoodzie:
- Oczywiście Sam nie pokazuje się w ostatnich meczach tak, jak oczekujemy. Ostatnio byłem o to pytany, dlaczego nie zaczyna na ławce. W zeszłym tygodniu pracował na treningach bardzo dobrze, stąd decyzja, by zaczął mecz. Dawał nam ostatnio dobrą intensywność, choć oczywiście oczekujemy od niego więcej jakości. W meczu z Rakowem więcej zawodników niż on zawiodło i obwinianie go za to spotkanie byłoby niesprawiedliwe. W spotkaniu z Górnikiem dobrze wyglądaliśmy defensywnie w pierwszej połowie i on także był tego częścią. Gorzej za to było w ofensywie. Jestem tu, aby wspierać zawodników, a nie ich niszczyć. Sam to bardzo dobry piłkarz. Uważam, że wciąż może nam pomóc. Strzelił już dla nas ważne bramki. W spotkaniu z Koroną był częścią drużyny, która wygrała mecz. Oczywiście drugie 45 minut w tamtym spotkaniu było znacznie lepsze i to wszyscy widzieli.
O Natanie Ławie:
- Kiedy robię zmiany w trakcie meczu staram się sprawić, by zespół był lepszy. Dla mnie nie ma znaczenia, czy dany piłkarz to 16-latek czy 30-latek. Widziałem Natana na treningach. To dało mi sygnał, że jest gotowy, aby zadebiutować. Uznaliśmy, że to odpowiedni czas, by wszedł na boisko. Wiadomo, że gdy wchodzisz na boisko, gdy jest tylu ludzi i świetna atmosfera, to mentalnie możesz tego nie unieść. Dał on nam jednak dobrą energię, podejmował dobre decyzje z piłką. Przepuścił piłkę „Grosikowi”, co stworzyło bardzo dobrą okazję. To sygnał dla innych, młodych piłkarzy, by ciężko pracować. Ława to dobry, młody piłkarz. Gdy dajesz taką zmianę jak on, to dajesz sobie szansę, by grać więcej. Jego wejście to też sygnał dla zawodników z Akademii. Wierzę, że to pokaże zawodnikom z Akademii, że jest droga do pierwszego zespołu. Gdybym miał taką możliwość, to dawałbym jak najwięcej zawodnikom ze Szczecina i okolic szans na grę. To dobre dla kibiców, kultury klubu. Mam nadzieję, że kolejni nasi wychowankowie także będą debiutować szybko. Przykład Natana pokazuje, że jeśli ciężko pracujesz i masz dostatecznie dużo talentu, to możesz zadebiutować w I zespole.
O przygotowaniu na siłę ofensywną Lechii:
- Myślę, że to będzie mecz z bramkami. Nie spodziewam się, że będzie 0:0, biorąc pod uwagę jak grają obydwa zespoły ofensywnie. Mam nadzieję, że my będziemy się poprawiać pod względem defensywnym, ale liczę też, że będziemy im zagrażać ofensywnie, bo oni dobrze atakują, ale też dużo bramek tracą. Oni grają bezpośredni futbol, mają dużą szybkość na skrzydle, potrafią stwarzać sytuacje po dośrodkowaniach. Szykuje się ofensywny mecz i oczywiście to dla nas będzie duże wyzwanie. Mówiłem wiele pozytywów o tej lidze i to podtrzymuję, ale chcę też wspomnieć o obecnej jakości boisk. Musisz się zaadaptować do tych warunków i odpowiednio wybierać miejsca, w których możesz dobrze grać w piłkę. Jest kilka klubów, które mają w tym momencie bardzo kiepskie murawy. Oprócz myślenia nad składem musimy też myśleć o tym, jak się do tego zaadaptować. Wiem, że obecne boiska są efektem ciężkiej zimy. Fakty są natomiast takie, że murawy nie są teraz idealne, w tym nasza, i trenerzy muszą o tym myśleć.
O mobilizacji przed meczem:
- Byłoby świetnie, gdybyśmy udali się na przerwę reprezentacyjną ze zwycięstwem. To by nam pomogło spędzić przerwę w dobrych nastrojach. Ten mecz nie będzie natomiast łatwiejszy od innych, które nas czekają. Gdy spojrzymy na tabelę, to Legia Warszawa jest w niej strefie spadkowej. Mecz z Lechią nie będzie łatwiejszy niż ten z Legią. Myślę, że mamy pewne problemy na wyjazdach, które musimy rozwiązać. W swoim domu czujemy się znacznie lepiej. Musimy poprawić się zwłaszcza na wyjazdach, jeśli chcemy coś osiągnąć w lidze. Musimy znaleźć dobry sposób i plan, aby to zmienić. Teraz niektórzy myślą, że na koniec będziemy walczyć o europejskie puchary, a inni, że będziemy bronić się przed spadkiem. Nie możemy wpływać na to, co robią inni. Ja jestem skoncentrowany tylko na wygrywaniu meczów, także tego najbliższego. Szczerze mówiąc też nie spodziewałem się, że po naszej dobrej serii będziemy mieli bufor tylko 5 punktów nad strefą spadkową. No ale taka jest specyfika tej ligi.
Uwaga!
Dla lepszego doświadczenia użytkowników komentarze są początkowo niewidoczne. Kliknij „Zobacz komentarze", aby je pokazać i dołączyć do rozmowy.