Aktualności

  • Thomas Thomasberg przed meczem z Wisłą

W czwartkowe popołudnie odbyła się konferencja prasowa przed meczem 31. kolejki PKO BP Ekstraklasy z Wisłą Płock. W spotkaniu z mediami wziął udział trener Thomas Thomasberg. Zapoznajcie się z zapisem tekstowym jego wypowiedzi.


O sytuacji kadrowej:    

- Janek i Kellyn trenowali dziś z drużyną. Dla Janka to był pierwszy dzień, natomiast Acosta trenował już wcześniej. Wciąż musimy z nim być ostrożni, jeśli chodzi o pojedynki główkowe. Mamy nadzieję, że obaj będą mogli wystąpić w niedzielę. Trenuje też z nami Linus. Zobaczymy, w jakim będzie stanie kondycyjnym i fizycznym. Mamy jeszcze dwa dni i potem ocenimy, czy będzie już gotowy na starcie z Wisłą.

O Patryku Czubaku:

- Dołączył do nas w tym tygodniu. W zeszłym tygodniu miałem z nim owocną rozmowę na temat tego, jak mógłby nam pomóc w sztabie i zawodnikom. Swoje pewne pomysły już wdraża. Chcemy skorzystać z jego wiedzy także tej dotyczącej Ekstraklasy, bo jest ona bardzo duża. Liczymy, że pomoże nam osiągać sukcesy.

O obrazie meczu z Cracovią:

- Myślę, że taka jest natura gry, że w końcówce byliśmy tak nisko. Rywal gonił wynik i rzucił wszystko, co miał. Oni byli agresywni i nastawieni na ofensywę, dużo ryzykowali. Dlatego tak to wyglądało. Miała druga połowa dwie fazy. Mogliśmy zamknąć mecz z kontry, ale tego nie zrobiliśmy. Nie byliśmy w tym meczu dostatecznie dobrzy w defensywie, aby obronić się przed kontrami Cracovii. Myślę, że Cracovia w ostatnich fragmentach nie stworzyła wielu dogodnych sytuacji. Wiadomo, że końcowym wynikiem finalnie jesteśmy rozczarowani, bo długi czas prowadziliśmy 1:0, ale mimo to rywale nie stworzyli wielu dogodnych sytuacji. Niestety Janek Biegański po faulu musiał opuścić boisko, a my chwilę wcześniej wykorzystaliśmy wszystkie zmiany, więc graliśmy 10 na 10. Gdy to przeanalizujemy na chłodno, to w tych 5, 6 minutach meczu nie było jednak tak wiele zagrożenia ze strony Cracovii.

O Wiśle Płock:

- Pamiętam ostatni mecz z nimi. Mieliśmy często piłkę, może nie kreowaliśmy dużych sytuacji, ale oddawaliśmy dużo strzałów. Oni są bardzo dobrzy w defensywie. Wszystkie ich mecze wyglądają bardzo podobnie. Grają w niskim bloku. Ważne jest, by nie stracić z nimi szybko bramki. Mają też świetne i szybkie kontry. Wiedzą, kiedy dośrodkowywać na napastników. Jesteśmy przygotowani na to, jak grają. Pracujemy nad tym, jak dochodzić do sytuacji i bronić się przeciwko nim. Spodziewamy się, że to my będziemy mieli piłkę, a Wisła w niskim bloku będzie czekała na szansę. Musimy być cierpliwi w swoich atakach i odważni, aby zdobyć w tym meczu trzy punkty. 

O tym, jakiego meczu się spodziewa:

- Spodziewam się, że my będziemy przy piłce, a oni będą robili to, w czym są dobrzy przez cały sezon. Będą grali w niskim bloku i czekali na szansę. My musimy być dostatecznie dobrzy z piłką i w obronie. Gramy u siebie, chcemy być ofensywni i zdobyć trzy punkty, ale obraz meczu będzie wyglądał tak, jak zwykle mecze Wisły.

O zdrowiu Kamila Grosickiego:

- Poczekamy i zobaczymy. Nie był gotowy na ostatni mecz. Dziś widziałem go w klubie. Póki co niech pozostanie tajemnicą, czy zagra w niedzielę.

O zmarnowanej sytuacji Mukairu w Krakowie:

- Wiem, że zrobił wszystko, by zdobyć gola. On chce dalej strzelać bramki. Czasem tak jest, że zawodnicy są źli i biorą do siebie takie sytuacje. Trochę technicznie nie wyszedł mu ten strzał, źle ułożył stopę. Dobrze się natomiast znalazł w tej sytuacji. To nasza najmocniejsza ofensywnie karta w tej rundzie. Dochodzi do wielu okazji. Liczę, że inni także będą dochodzić do tylu szans. Oczywiście zdawał sobie sprawę, że to była bardzo dobra sytuacja i siedziało to w nim. Ale ciągle ciężko pracuje i daje z siebie wszystko. Nie sądzę, by to na niego wpłynęło w znaczący sposób. Być może nie pokazał tego na zewnątrz, ale w środku na pewno to odczuwał. Ja też jestem takim człowiekiem, który emocji na zewnątrz nie pokazuje, ale wszyscy wiedzieliśmy, że to był moment kluczowy. Wszyscy chcemy wygrywać i wewnątrz nam te emocje towarzyszą. Jestem bardzo dumny ze sztabu i zawodników za to, jak pracowali w tym tygodniu. Mimo że ostatnio nie dostaliśmy nagrody w postaci trzech punktów, to wszyscy pracują na bardzo wysokim poziomie. Chcemy wygrać najbliższy mecz i zapewnić sobie utrzymanie w Ekstraklasie najszybciej jak to możliwe.

O emocjach przed meczem:

- To oczywiście bardzo ważny mecz, w tym momencie najważniejszy. Zostały tylko cztery mecze do zakończenia ligi. Musimy działać i wygrywać. Musimy zdobyć konieczne do utrzymania punkty tak szybko, jak to możliwe. Nawet jeśli uda nam się wygrać w niedzielę, to będziemy potrzebować kolejnych punktów. Zgadzam się, że po drodze potraciliśmy dużo punktów, natomiast pracujemy nad tym, by jak najszybciej zapewnić sobie kolejny sezon w Ekstraklasie. 

O tym, czy uczulał Cojocaru i Ulvestada na kolejne napomnienie kartką w związku z ich potencjalną pauzą:

- Obaj już od dłuższego czasu są zagrożeni. Obaj to na tyle doświadczeni zawodnicy, że nie będą robili głupich rzeczy. To mądrzy, inteligentni piłkarze. Fredrik gdy wychodzi na boisko jako kapitan musi czasem rozmawiać z sędzią. Jakieś absencje do końca sezonu pewnie się jeszcze pojawią, bo mamy kilku zagrożonych piłkarzy. Mogą się też przydarzyć naszym innym zawodnikom. Oczywiście chciałbym Fredrika i Valentina mieć do dyspozycji do samego końca, bo obaj to bardzo dobrzy piłkarze. Pamiętam, że jak gdy z Lechem przegrywaliśmy 0:2, to Fredrik mógł przerwać atak rywali faulem i w normalnej sytuacji by to zrobił, ale tego nie zrobił, bo zdaje sobie sprawę, że jest zagrożony. To inteligentny piłkarz i wie, kiedy podejmować odpowiednie decyzje.

DOŁĄCZ DO NAS NA WHATSAPP! KLIKNIJ TUTAJ!

Autor: Pogoń Szczecin SA
Żródło: Pogoń Szczecin SA
Wyświetleń: 4094

Uwaga!

Dla lepszego doświadczenia użytkowników komentarze są początkowo niewidoczne. Kliknij „Zobacz komentarze", aby je pokazać i dołączyć do rozmowy.