Aktualności

  • Greenwood dla Weszlo.com: Tabela nie kłamie. Ekstraklasa mnie zaskoczyła

- Bywa ciężko, bo jestem tu sam, z dala od rodziny. Dziewczyna jest w domu w Anglii. Szczecin to jednak bardzo ładne miasto i podoba mi się tutaj. Ludzie są bardzo mili, często podchodzą na ulicy i proszą o zdjęcia. Czuć, że bardzo kochają klub, są głośni i pełni pasji, podobnie jak w Leeds - mówi Sam Greenwood w rozmowie z portalem Weszlo.com.


Jak podsumowałbyś ten sezon – zarówno swój, jak i Pogoni? Jak duże jest pole do poprawy?

Oczywiste jest, że powinniśmy wyglądać zdecydowanie lepiej. Jeśli chodzi o mnie, to pokazywałem momenty jakości, ale mogło być tego więcej. Wszyscy powinniśmy jednak wskoczyć na wyższy poziom.

Co wiedziałeś o Polsce i polskiej piłce, zanim dołączyłeś do Pogoni?

Wiedziałem, że to dobra liga, najwyższa klasa rozgrywkowa, ciekawi zawodnicy i mili ludzie. Miałem sporo ofert z Championship i nie tylko, ale chciałem spróbować czegoś nowego. To na pewno dobre doświadczenie.

Co pomyślałeś, gdy usłyszałeś o zainteresowaniu Pogoni?

Kiedy rozmawiałem z prezesem, mówił o głodzie w klubie, o ambicjach. „Chcemy coś wygrać” — to był jeden z głównych celów. Teraz i w przyszłości. Podoba mi się coś takiego. Chcę wygrywać. Wiedziałem też o kibicach. Ich wsparcie jest w Pogoni fantastyczne. To były główne powody.

(...)

Jak zaaklimatyzowałeś się w Szczecinie?

Bywa ciężko, bo jestem tu sam, z dala od rodziny. Dziewczyna jest w domu w Anglii. Szczecin to jednak bardzo ładne miasto i podoba mi się tutaj. Ludzie są bardzo mili, często podchodzą na ulicy i proszą o zdjęcia. Czuć, że bardzo kochają klub, są głośni i pełni pasji, podobnie jak w Leeds.

Zwróciłeś uwagę na inne zachowania czy mentalność?

Tu jest więcej spokoju, więcej luzu. W Anglii ciągle coś się dzieje i wszyscy są zabiegani. Jeśli chodzi o jedzenie – jem jajka na śniadanie w domu i jem jajka tutaj, więc nie ma kłopotu!

Zaczynałeś w Pogoni jeszcze pod wodzą poprzedniego trenera Roberta Kolendowicza. Co zmieniło się po jego odejściu i przyjściu Thomasa Thomasberga?

O Robercie mogę mówić tylko dobrze. Był ze mną krótko, ale bardzo pomógł mi się zaadaptować. Z nowym trenerem próbujemy wielu nowych rzeczy, dużo się zmienia, są różne taktyki. Mam nadzieję, że to zacznie „klikać”. Osobiście chcę być z przodu, mieć piłkę jak najczęściej i pomagać drużynie.

Gdzie na boisku czujesz się najlepiej?

Moja najlepsza pozycja to tuż za napastnikiem albo nawet jako dziewiątka. Czuję, że jestem groźniejszy będąc bliżej bramki rywala. Muszę częściej mieć piłkę przy nodze. Moja rola obecnie różni się od tej, którą miałem w poprzednich klubach, ale traktuję to jako wyzwanie i szansę na rozwój. Każdy system wymaga adaptacji, a ja pracuję nad tym, by jak najlepiej odnaleźć się w obecnym stylu gry i dawać drużynie jak najwięcej jakości. Miałem już momenty, które pokazały mój potencjał, teraz kluczowa jest regularność i konsekwencja.

Jako drużyna, co powinniście w takim razie wykonywać lepiej?

Musimy lepiej się rozumieć taktycznie. Każdy musi wiedzieć, co robić i jaką robotę ma do wykonania na boisku. Kiedy pressować, kiedy odpuścić, kiedy zwolnić grę. W tej lidze tempo bywa szalone i nie da się go utrzymać przez 90 minut. Musimy się rozumieć i wiedzieć, czego chcemy jako zespół. Lepiej zarządzać meczami.

(...)

Jakie masz relacje z prezesem Alexem Haditaghim?

Niesamowicie miły człowiek. Bardzo mi pomógł po przyjeździe. Ma ogromne ambicje, a to jest to, czego chcesz od prezesa. Działa bardzo intensywnie i chce dla wszystkich jak najlepiej. Wysyła SMS-y, motywuje ludzi. Zawsze jest na treningach, na każdym meczu, podróżuje wszędzie z drużyną. Nie jest typem prezesa, który jest tylko z boku. Jest zawsze obecny. Pamiętam pierwsze spotkanie. Alex był ze mną cały dzień przy podpisaniu kontraktu. Sposób, w jaki powitał mnie i moją rodzinę, był fantastyczny. Bardzo to doceniam.

Masz kontrakt do 2028 roku. Wyobrażasz sobie grę w Pogoni przez wiele lat?

Cieszę się tym, co jest. Podpisałem długi kontrakt i dobrze się z tym czuję. Zawsze chcę więcej. Mam nadzieję, że będziemy się wspinać w tabeli i zobaczymy, co przyniesie przyszłość.

Planujesz sprowadzić partnerkę do Szczecina?

Jeszcze nie planowałem. Jestem typem człowieka, który bierze dzień po dniu. Ona jest w domu i jest szczęśliwa. Ja tu jestem i też jestem szczęśliwy. Zobaczymy, jak się sprawy potoczą. Polska? Czemu nie, może na następne kilka lat.

CAŁĄ ROZMOWĘ MOŻESZ PRZECZYTAĆ TUTAJ!

DOŁĄCZ DO NAS NA WHATSAPP! KLIKNIJ TUTAJ!

Autor: Daniel Trzepacz
Żródło: weszlo.com
Wyświetleń: 4745

Uwaga!

Dla lepszego doświadczenia użytkowników komentarze są początkowo niewidoczne. Kliknij „Zobacz komentarze", aby je pokazać i dołączyć do rozmowy.